reklama-SWWS
baner_AK
pekao_firmowe_012023_1200x200_

Ahoj I ligo? – słów kilka o „Dumie Kalisza”

To była wspaniała jesień w wykonaniu KKS-u Kalisz. Kapitalne boje w Fortuna Pucharze Polski z Widzewem Łódź oraz Górnikiem Zabrze, efektowne zwycięstwa ligowe spowodowały, że wśród wielu kibiców kaliskiej drużyny pytania o awans na zaplecze PKO Ekstraklasy wydają się całkowicie naturalne.

Przed sezonem

Poprzedni sezon KKS ukończył na 13. miejscu w tabeli, które było sporym rozczarowaniem po dobrym sezonie 2020/21, w którym drużyna z Kalisza zajęła piąte miejsce i przegrała dopiero w finale baraży ze Skrą Częstochowa. Apetyty na jeszcze lepszy wynik były ogromne, dlatego trzeba powiedzieć, że 42 punkty zdobyte w lidze, brak stylu i wstydliwe porażki, jak ta z ligowym outsiderem, Sokołem Ostróda, nie przynosiły chluby. „Trójkolorowych” prowadziło aż trzech trenerów. Ryszarda Wieczorka pod koniec października zastąpił były asystent selekcjonera reprezentacji Polski Adama Nawałki – Bogdan Zając, który po pracy w sztabie kadry, prowadził ekstraklasową Jagiellonię Białystok, ale z dość marnym skutkiem. Jednakże nazwisko to robiło wrażenie, jak na warunki drugoligowe.

Trener Zając szybko zabrał się do pracy, zmienił ustawienie obrony z preferowanej przez trenera Wieczorka „piątki” na czterech klasycznych obrońców. Efekty tych zmian były mizerne, więc zarząd klubu zdecydował się jeszcze przed końcem sezonu zwolnić trenera i w jego miejsce zatrudnił asystenta Zająca, Stanisława Szpyrkę. Sezon uratowano, KKS się utrzymał. Wydawało się, że potrzebne są zmiany.

I tak się stało. „Duma Kalisza” przed rozpoczęciem rundy jesiennej dokonała wielu zmian. Zatrudniono Bartosza Tarachulskiego, który ostatnio pracował w Pogoni Siedlce, nowym prezesem klubu został Robert Trzęsała, a do zarządu dołączył były zawodnik KKS-u Marcin Radzewicz. Uszczuplono również kadrę. Z klubem pożegnali się m. in. Mateusz Majewski, Jakub Staszak i Przemysław Stolc. Nie byli może to kluczowi zawodnicy zespołu, ale w ich miejsce początkowo nie zatrudniono zastępców.

Braki kadrowe, ale wyniki świetne

Wąska kadra mogła wydawać się problemem. Brak zmienników widać było np. w sytuacji, gdy po czerwonej kartce w następnym meczu nie mógł wystąpić Daniel Kamiński. Na lewym wahadle zagrał wówczas Kamil Koczy, który po pierwsze jest raczej ofensywnym pomocnikiem, a po drugie widać było zdecydowanie, że lewa noga nie jest jego wiodącą. Co prawda niedługo potem zatrudniono byłego kapitana Hutnika Kraków, Piotra Zmorzyńskiego, ale na razie jego pobyt w Kaliszu jest dość dużym niewypałem. 

Jednak KKS, mimo tych problemów, z meczu na mecz wyglądał coraz lepiej i punktował świetnie. Były spotkania, w których kaliszanie demolowali przeciwników (5:1 z Radunią, 5:2 z rezerwami Zagłębia Lubin, 3:0 z Polonią Warszawa), ale kiedy trzeba było, i nie szło wszystko idealnie, potrafili „zabić” mecz, niwelując siłę ofensywną rywali (wygrana 1:0 ze Stomilem). Oprócz wyników, należy pochwalić również styl drużyny trenera Tarachulskiego. Nie jest to przysłowiowa „laga do przodu”, ale ofensywny futbol oparty na kontratakach z wykorzystaniem szybkich wahadłowych.

Jedyne zastrzeżenie odnośnie taktyki można mieć przy ustawieniu w obronie podczas stałych fragmentów gry, gdyż KKS stosunkowo dużo bramek stracił właśnie po nich.

Pozycja po pozycji

Dla Macieja Krakowiaka to już czwarty sezon w kaliskich barwach, więc można powiedzieć, że wychowanek UKS SMS Łódź na dobre zadomowił się w Kaliszu. I trzeba powiedzieć, że rywalizacja z Mateuszem Górskim, byłym zawodnikiem drużyn juniorskich holenderskiego Ajaxu, wpłynęła dobrze na doświadczonego bramkarza, gdyż przez całą jesień prezentował on solidny, ligowym poziom. Warto w tym miejscu wspomnieć również o Górskim, który wystąpił w dwóch spotkaniach Fortuna Pucharu Polski i spisał się w nich na medal. 22-letni bramkarz z pewnością zapamięta na długo serię rzutów karnych z Górnikiem Zabrze, w której obronił rzut karny Słoweńca Marošy i wydatnie pomógł w awansie do 1/4 finału.

Trójka stoperów Smoliński-Gawlik-Kendzia daje spokój w tyłach.

W tym miejscu chciałbym zatrzymać się przy najmłodszym z tej trójki – Wiktorze Smolińskim. 18-letni obrońca już w poprzednim sezonie występował na boiskach eWinner II ligi, ale można było mieć wrażenie, że występuje tam ze względu na przepis o młodzieżowcu, gdyż nie wyróżniał się on niczym szczególnym. Może to doświadczenie, może wpływ trenera, ciężko z boku stwierdzić, ale trzeba jasno powiedzieć, że Smoliński rośnie z każdym spotkaniem. Agresywny, potrafi zagrać „na wyprzedzenie przeciwnika”, coraz częściej podłącza się pod akcje ofensywne, aż miło patrzeć na rozwój chłopaka stąd, a dokładnie z Gołuchowa. Na bokach z obrońcami rywali ścigają się Kamiński i Zawistowski, a w środku pola, prawdziwy lider i weteran ligowych boisk Adrian Łuszkiewicz. Warto docenić 36-letniego pomocnika, który reguluje tempo gry, wykonuje stałe fragmenty, a kiedy trzeba, podostrzy. Przy nim dobrze rozwija się również młody Mateusz Wysokiński, po którego już niedługo powinny odezwać się większe kluby. Kończąc opis wyjściowej jedenastki KKS-u, trzeba powiedzieć, że trio Borecki-Giel-Gordillo wyglądało kapitalnie tej jesieni. Spójrzmy tylko na same liczby:

Borecki – dwa gole i sześć asyst,

Giel – dziesięć goli i sześć asyst,

Gordillo – dziesięć goli i trzy asysty.

Nie ma żadnych wątpliwości, że tercet ofensywny KKS-u uzupełnia się świetnie. Szybki i wybiegany Borecki, wysoki, silny Giel plus techniczny Gordillo mogą rozmontować każdą obronę w lidze.

O Hiszpanie Gordillo napisano już wiele: że może przerasta czasem ligę, że świetna technika, ale wydaje się, iż czasem lekko zapominamy o wkładzie Piotra Giela. Pomijam wspomniane wyżej gole i asysty, ale 32-letni napastnik oprócz tego lubi być pod grą, często schodzi do boku boiska, aby tam szukać pojedynków „jeden na jednego” i jest niezwykle skuteczny w pojedynkach główkowych. Brak Giela było szczególnie widać, gdy na początku drugiej połowy spotkania Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze, musiał zejść z powodu kontuzji. Jego zmiennik, Jakub Wilczyński, nie był w stanie dać tyle, ile jego doświadczony kolega.

Mnóstwo pytań

Skoro jest niby tak dobrze, to dlaczego istnieje tak mnóstwo pytań dotyczących kaliskiej drużyny? Owszem, podstawowa jedenastka wydaje się solidna, ale co w przypadku kontuzji czy po prostu słabszej formy zawodników? Czy istnieje zastępstwo? Mam poważne wątpliwości. Przypadki Wilczyńskiego i Zmorzyńskiego opisane zostały już powyżej, ale znaków zapytania jest więcej. Poza Kasjanem Lipkowskim nie ma wartościowego zastępstwa w formacji obronnej, a i młody zawodnik również ma swoje widoczne braki, bo o ile z wyprowadzeniem piłki ze strefy obronnej nie ma problemu, tak już zdarzają mu się proste błędy w obronie. Zmienników Gordillo i Boreckiego też nie widać. Jest co prawda np. Bartłomiej Putno, ale 25-letni pomocnik, który gra w klubie od wiosny 2021 roku, nie gwarantuje jakości w ofensywie. Owszem, jest to zawodnik szybki, z ciągiem na bramkę, ale bije po oczach brak liczb w postaci bramek i asyst oraz to, że Putno potrafi łatwo zgubić piłkę.

Odchodząc od problemów czysto piłkarskich, należy wspomnieć o frekwencji na spotkaniach, która nie jest imponująca. Zważywszy na wyniki osiągane przez „Trójkolorowych”, efektowny styl, rewelacyjny wynik w Pucharze Polski i brak w okolicy innej drużyny, która występowałaby na podobnym poziomie ta frekwencja jest rozczarowaniem. Stadion duży, nowoczesny i aż bije po oczach ilość pustych rzędów. Można zadać sobie pytanie, czy dział odpowiedzialny za marketing odpowiednio reklamuje sukcesy kaliskiej drużyny. Odpowiedź wydaje się jednoznacznie negatywna.

Podsumowanie

Jednakże na koniec również pozytywy. Jeśli „Duma Kalisza” utrzyma formę z jesieni, wiosna powinna być formalnością. Sposób gry, który zaproponował trener Tarachulski wydaje się stworzony do zawodników KKS-u, a piłkarze swoimi indywidualnymi umiejętnościami powinni przypieczętować awans.

I jeszcze słów kilka o drużynach młodzieżowych KKS-u. Już w poprzednim sezonie drużyna U-17 była bliska awansu do Centralnej Ligi Juniorów, teraz również prowadzi w rozgrywkach. Dzięki tym dobrym wynikom kilku juniorów już dostało szansę trenowania z I drużyną. Miejmy nadzieję, że pójdą drogą wspomnianego wyżej Smolińskiego i już niedługo będą ważnymi zawodnikami KKS-u.

Podoba‚ Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna! Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej?Wesprzyj nas!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze

Najnowsze