Baner AWS
Stokado
baner_FBAnt
baner_GM

Bolesna lekcja dla MKS-u od mistrza

W ostatnim tegorocznym domowym meczu niespodzianki niestety nie było – Energa MKS Kalisz przegrał 21-38 (8-20) w spotkaniu 16. kolejki Orlen Superligi z mistrzem Polski Industrią Kielce.

Industria Kielce to zespół, którego nikomu nie trzeba przedstawiać. Od 2012 roku drużyna z Kielc nieprzerwanie zdobywa mistrzostwo Polski, a w ostatnich dwóch sezonach Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych meldowali się oni w finale tych rozgrywek, dwukrotnie przegrywając. Industria jest naszpikowana wieloma gwiazdami zagranicznymi (np. bracia Dujshebaev) oraz czołowymi polskimi zawodnikami takimi, jak chociażby Tomasz Gębala. Natomiast zespół Rafała Kuptela z pewnością podszedł do tego spotkania bez żadnych kompleksów, gdyż w ostatnim czasie forma MKS-u poszybowała znacznie w górę i po trzech zwycięstwach z rzędu gospodarze plasowali się na siódmym miejscu w tabeli.

Już początek spotkania pokazał z jak trudną drużyną mierzyli się w środowy wieczór kaliscy piłkarze. Po dziesięciu minutach na tablicy widniał wynik 7-1 dla gości. Kilka dobrych interwencji zaliczył bramkarz Miłosz Wałach, skuteczny był Francuz Benoît Kounkoud. Pięć minut później po kolejnym, trzecim już udanie wykorzystanym rzucie karnym, Industria prowadziła 10-3. Kaliszanie mieli spore problemy z przedarciem się przez wysoką obronę gości, stąd w 18. minucie strata wzrosła już do dziesięciu bramek (3-13). MKS miał w pierwszej połowie tylko jeden moment, w którym grał jak „równy z równym” z mistrzem Polski, a działo się to między dziewiętnastą a dwudziestą trzecią minutą, wówczas obie drużyny rzuciły po trzy bramki. Pod koniec pierwszej połowy ponownie to Industria doszła do głosu, dlatego w 30. minucie MKS przegrywał już 8-20. Mimo dużej straty do gości, nie można było kaliszanom odmówić woli walki, jak chociażby przy bramce Konrada Pilitowskiego z 29. minuty, który nurkował „szczupakiem” po piłkę odbitej przez Walacha po rzucie Jana Antolaka i dość ekwilibrystyczny sposób pokonał bramkarza.

Druga połowa rozpoczęła się nieco inaczej niż ta pierwsza. MKS starał się utrzymywać grę „bramka za bramkę”. Dobre wejście w tą część gry miał Gracjan Wróbel, zdobywając bramkę i zaliczając ładną asystę do obrotowego Piotra Krępy. Niestety stan ten nie trwał długo, bo tylko dziesięć minut, a następnie w przeciągu niespełna dwóch minut Industria rzuciła trzy bramki i prowadziła 27-11. W następnych minutach mecz nieco się wyrównał, a na dziesięć minut przed zakończeniem spotkania czerwoną kartkę za brutalny faul na Tomášu Nejdlu otrzymał Tomasz Gębala. Industria w drugim kwadransie tej połowy nie grała już tak aktywnie w obronie, a w bramce kilka bardzo udanych interwencji zaliczył Krzysztof Szczecina, stąd różnica pomiędzy drużynami nie zmieniała się zbytnio. Co warte zauważenia, kaliski bramkarz dorzucił również w 52. minucie bramkę. W końcówce wiele już się nie zmieniło i ostatecznie MKS przegrał mecz różnicą 17 bramek 21-38.

13 grudnia 2023, 20:00 – Kalisz (Kalisz Arena)

Energa MKS Kalisz 21-38 Industria Kielce

Energa MKS: 12. Krzysztof Szczecina, 96. Jan Hrdlička – 3. Piotr Krępa, 5. Matija Starčević, 9. Tomáš Nejdl, 10. Bartosz Kowalczyk, 11. Mateusz Kus, 15. Patryk Biernacki, 19. Gracjan Wróbel, 23 . Konrad Pilitowski, 26. Dawid Molski, 35. Miłosz Bekisz, 44. Ognjen Karlaš, 48. Wiktor Karpiński, 58. Krzysztof Komarzewski, 90. Jan Antolak.

Industria: 1. Miłosz Wałach, 12. Nikodem Błażejewski – 5. Michał Olejniczak, 6. Szymon Wiaderny, 7. Benoît Kounkoud, 10. Alex Dujshebaev, 11. Nicolas Tournat, 24. Daniel Dujshebaev, 25. Haukur Þrastarson, 27. Cezary Surgiel, 34. Paweł Paczkowski, 48. Tomasz Gębala, 50. Arciom Karalok, 99. Dylan Nahi.

sędziowali: Sebastian Pelc, Jakub Pretzlaf (obaj Rzeszów).

Fot.: KŁ

Podoba‚ Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna! Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej?Wesprzyj nas!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze

Najnowsze