reklama-SWWS
baner_AK
pekao_firmowe_012023_1200x200_

Czego nie mówią nam zmarli? O potrzebie likwidacji cmentarza żołnierzy radzieckich w Kaliszu [OKIEM SOPIŃSKIEGO]

W ostatnich miesiącach debata nad cmentarzem radzieckim na Częstochowskiej w Kaliszu nabrała dynamiki. Zwiększyła się też temperatura dyskusji wokół możliwego usunięcia symboli komunistycznych, które się na nim znajdują. Asumptem do tych rozważań była m.in. agresja oraz zbrodnie Rosji na Ukrainie, które nawiązują do najokrutniejszych metod nazizmu niemieckiego i stalinizmu. Kaliszanie ewidentnie nie chcą, aby ich miasto było osnute znakami okrucieństwa minionego systemu. Chodzi przede wszystkim o czerwone gwiazdy, komunistyczne obeliski, armaty oraz tzw. bramę wyzwolenia, będącą wejściem na nekropolię od strony Kanału Rypinkowskiego. Nic dziwnego – naturalnie odcinamy się od tego, co zaprzecza wartościom, które reprezentujemy i nie chcemy z nimi obcować.

  1. Czyny, nie słowa?

Wiosną tego roku poseł Jan Mosiński zwrócił się do wojewody wielkopolskiego z pismem o podjęcie działań, które pozwolą na trwałe usunięcie z kaliskiego cmentarza żołnierzy radzieckich komunistycznych symboli. Także prezydent Kalisza Krystian Kinastowski zareagował, prosząc w kwietniu IPN o wydanie opinii w sprawie możliwości usunięcia symboli Armii Czerwonejz cmentarza żołnierzy radzieckich w Parku Miejskim. Również kaliskie organizacje pozarządowe podjęły działania na rzecz dekomunizacji cmentarza. Stowarzyszenie Koliber Kalisz rozpoczęło zbiórkę podpisów pod petycją dotyczącą likwidacji pomnika na Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich. Inicjatywa była motywowana przeświadczeniem, że górująca nad cmentarzem czerwona gwiazda z sierpem i młotem to nie jest odpowiedni symbol dla demokratycznego państwa, a wręcz przeciwnie – może narzucać mylne przeświadczenie, że mieszkańcy Kalisza godzą się na ideologię narzucaną przez rosyjskich agresorów.

To wszystko miało miejsce dobrych kilka miesięcy temu i niestety, trzeba powiedzieć, że za tymi wzniosłymi słowami i zapowiedziami polityków, nie poszły realne działania na rzecz zmian. Rosja wciąż dokonuje zbrodni wojennych na Ukrainie, a sprawa usunięcia komunistycznych symboli dalej stoi w miejscu, podczas gdy argumentów – tak prawnych, jak i etycznych – za likwidacją cmentarza i przeniesienia znajdujących się tam mogił – jest całe mnóstwo.

2. Skąd w Kaliszu radziecka nekropolia?

Cmentarz radziecki w Kaliszu ma odległą historię. Jej początków możemy się doszukiwać już w XIX wieku. Gdy tworzono zielony obszar przy rzece Prośnie, pracę nad utworzeniem nowej części Parku Miejskiego powierzono znanemu architektowi krajobrazu Franciszkowi Szaniorowi. Okolicę przemieniono na malowniczy park ze stawem oraz alejkami. Nie na długo.

Znalezienie się Polski po zakończeniu II wojnie światowej w radzieckiej strefie wpływów – a de facto pod radziecką okupacją – wymusiło zmianę charakteru parku, bowiem polegli żołnierze radzieccy musieli zostać gdzieś pochowani.  Dlatego, zachowując pierwotną strukturę parku, utworzono w nim tzw. cmentarz-mauzoleum odpowiadający standardom radzieckich nekropolii wojskowych. Zgodnie z ówczesnym prawem, dokonano więc pochówku agresorów przy ulicy Częstochowskiej.

Na kaliskim cmentarzu spoczęli głównie żołnierze I Frontu Białoruskiego, którzy pozostali na placu boju w walkach o Kalisz w styczniu 1945 roku, oraz ci co polegli na szlaku bojowym ciągnącym aż do Wrocławia. Jest to ponad 300 żołnierzy, w tym 179 zidentyfikowanych. Tożsamości wielu z nich nigdy nie udało się ustalić, ponieważ ZSRR zakazywał noszenia żołnierzom tzw. nieśmiertelników w celu identyfikacji zmarłego. Wiadomo jednak, że byli to żołnierze kilku różnych narodowości. Najprawdopodobniej, w większości, pochowani tu żołnierze należeli do 16 Korpusu Piechoty, dowodzonego przez generała Jerofiejewa Władymirowicza Dobrowolskijego, oraz do 708 Samodzielnego Batalionu Łączności kapitana Nikołaja Iwanowicza Sienki.

3. Odpowiedzialność za cmentarz – czyja?

Co do zasady, cmentarze należy uznawać za „urządzenia użytku publicznego”, a prowadzoną na nich działalność za dokonywanie usług użyteczności publicznej, gdyż obejmuje ona zaspokajanie potrzeb zbiorowych społeczeństwa poprzez realizację prawa do pochowania zwłok. Odrębnym zagadnieniem pozostaje jednak kwestia cmentarzy wojennych – te budzą zupełnie inne emocje oraz refleksje. Inny stosunek mamy bowiem do własnych obywateli i bliskich, a inny w przypadku żołnierzy-agresorów, którzy przybyli na terytorium naszego kraju po to, aby plądrować, grabić i zabijać.

Pierwszym krokiem do likwidacji cmentarza żołnierzy radzieckich przy Częstochowskiej jest więc ustalenie, kto jest za niego odpowiedzialny. Nie jest to tak proste, jak mogłoby się wydawać. Teoretycznie, skoro znajduje się on w gminnej ewidencji zabytków i jest objęty ochroną konserwatora, to wszelkie działania na jego terenie muszą być uzgodnione z Urzędem Miasta oraz służbami konserwatorskimi. Równocześnie w art. 6 ust. 1 u.g.c.w. postanowiono, że groby i cmentarze wojenne pozostają pod opieką Państwa, wskazując zaś jako sprawującego nad nimi zwierzchni nadzór, „polegający na sprawdzaniu i kontrolowaniu działań podległych jednostek pod względem legalności i podejmowania w tym zakresie decyzji administracyjnych”, ministra właściwego do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego. Zaznaczono tam nakaz zachowania uprawnień „przysługujących Kościołom i innym związkom wyznaniowym oraz wójtom (burmistrzom, prezydentom miast)” na podstawie ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych „oraz uprawnień przysługujących Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa na podstawie ustawy o Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa”.

4. Dekomunizować czy likwidować?

Obecnie dyskusja nad cmentarzem żołnierzy radzieckich na Częstochowskiej dotyczy przede wszystkim usunięcia symboli komunistycznych. Co jednak, gdyby wybrać wariant pełnej dekomunizacji i przeniesienia całego cmentarza w inne miejsce, w imię odzyskania  dla Kalisza malowniczego parku sprzed realiów wojennych? W przypadku ekshumacji dokonywanej na prośbę „otoczenia” osoby pochowanej w grobie wojennym, bądź na prośbę instytucji społecznej, nie przewidziano, nawet we wskazanym rozporządzeniu Ministra Spraw Wewnętrznych z 23 października 1933 r. w sprawie wykonania ustawy o grobach i cmentarzach wojennych, obowiązku zawiadomienia o zamierzonej ekshumacji rodziny zmarłego i co najmniej wyznaczenia jej terminu do złożenia stosownego oświadczenia, takiego, jaki w przypadku ekshumacji z urzędu przewidziano w § 3 tego rozporządzenia (por. art. 15a ust. 5 pkt 2 ust. 8 ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych). To oznacza, że zgodnie z prawem nie istnieje obowiązek informowania o przeniesieniu szczątków zmarłego w inne miejsce. Można to więc uczynić bez zbędnych formalności względem rodziny lub państwa, z którego pochodził zmarły.

Dlatego też uważam, że głosy mieszkańców Kalisza o potrzebie likwidacji cmentarza nie mogą pozostać bez odpowiedzi w perspektywie art. 4. Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, która stanowi, że władza zwierzchnia należy do Narodu. Skoro cmentarz jest instrumentem użytku publicznego i jest tworzony dla obywateli, wszelkie wątpliwości, które podnosi społeczeństwo, winny być dokładnie analizowane. Mamy bowiem prawo nie zgadzać się na obcowanie z reliktami systemu, który z prawem i moralnością miał niewiele wspólnego.

5. Możliwość likwidacji cmentarza na podstawie umów polsko-rosyjskich

Możliwym uzasadnieniem likwidacji cmentarzy żołnierzy radzieckich w Polsce mogą być niektóre postanowienia umowy między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Federacji Rosyjskiej o grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji, sporządzonej w Krakowie 22 lutego 1994 r., podobnej umowy między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Ukrainy o ochronie miejsc pamięci i spoczynku ofiar wojny i represji politycznych, sporządzonej w Warszawie 21 marca 1994 r., a także bliźniaczej umowy między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Republiki Białorusi o ochronie grobów i miejsc pamięci ofiar wojen i represji, sporządzonej w Brześciu 21 stycznia 1995 r.

Co ważne, umowa z rządem Federacji Rosyjskiej reguluje współpracę „w zakresie rozwiązywania wszelkich spraw związanych z ustalaniem, rejestracją, urządzaniem, zachowywaniem i należytym utrzymaniem miejsc pamięci i spoczynku – polskich w Federacji Rosyjskiej i rosyjskich w Rzeczypospolitej Polskiej – żołnierzy i osób cywilnych poległych, pomordowanych i zamęczonych w wyniku wojen i represji”.

Wszystkie te trzy umowy przewidują też możliwość zmiany miejsca spoczynku szczątków zwłok osób, których dotyczą postanowienia tych umów, na terytorium tego samego państwa, na którym zostały pochowane. Władze Federacji Rosyjskiej doskonale wiedzą, że sowieckie cmentarze w Polsce są zadbane o wiele lepiej, niż w miastach samej Rosji. Po wyzwoleniu się od sowieckiej propagandy, Rzeczpospolita Polska na swoim terytorium nigdy nie pozwoliła na niszczenie mogił żołnierzy sowieckich. Dość powiedzieć, że swego czasu Andrzej Wajda – syn oficera zamordowanego w Katyniu – zapalał znicze na cmentarzu żołnierzy radzieckich w Warszawie… Analiza takich gestów pseudo-pojednania ze strony polskich elit zasługuje jednak na osobny tekst…

 Jeśli zachodzi konieczność przeniesienia grobów, „to zawsze dzieje się to z zachowaniem najwyższych standardów działań ekshumacyjnych, szczątki poległego są ceremonialnie przenoszone do grobów w kwaterach wojennych – urządzany jest nowy pogrzeb, z reguły przy obecności przedstawicieli FR”. Nic więc nie stoi na przeszkodzie ku temu, aby po pierwsze usunąć symbole komunistyczne z cmentarza radzieckiego w Kaliszu oraz – jeśli zachodzi taka potrzeba nie tylko moralna, ale również etyczna i estetyczna – aby przenieść cały cmentarz na inne miejsce.

6. Słuszność i potrzeba usunięcia symboli komunistycznego bezprawia

Utrzymywanie nekropolii to z jednej strony wywiązywanie się z przepisów obowiązujących umów i prawa – prawa opartego na postanowieniach Konwencji Genewskiej z roku 1949 o ochronie ofiar wojny oraz ustawy o grobach i cmentarzach wojennych uchwalonej przez polski Sejm w dniu 28 marca 1933 roku. Z drugiej strony panuje przekonanie, że jeżeli my respektujemy „obce groby”, to mamy pełne prawo oczekiwać tego samego od innych nacji[1], tym bardziej jeśli jest to uregulowane drogą umowy bilateralnej. Dyplomaci Federacji Rosyjskiej wskazują, że obywatele ich kraju „ze szczególnym bólem i goryczą odbierają akty bezczeszczenia rosyjskich cmentarzy, dlatego że znieważają one pamięć setek tysięcy naszych ojców, dziadów i pradziadów, którzy oddali swoje życie za wolność Polski i jej narodu”[2]. Widać więc wyraźnie, że rosyjska narracja wciąż zawiera elementy propagandowe i bezczelnie fałszuje obraz rzeczywistości – wszyscy wiemy z historii, że wojska radzieckie nie tylko nie wyzwoliły narodu polskiego, ale przeciwnie – zniewoliły go na kilkadziesiąt lat.

Brutalna napaść Rosji na niepodległą Ukrainę i bezwzględność jej działania w odniesieniu do ukraińskich cywilów nie może pozostać bez komentarza. Bestialskie akty napaści i morderstw minionych miesięcy i tygodni, stały się przyczynkiem dla obywatelskiej aktywności, zmierzającej do wyeliminowania wszelkich symboli związanych z totalitaryzmem ZSRR. Mieszkańcy naszego miasta oczekują więc usunięcia pozostałych w Kaliszu symboli Armii Czerwonej, co jest zupełnie zrozumiałe.  

Wobec nierównej gry Rosjan, należy sobie zadać pytanie nie tylko o zasadność utrzymywania symboli komunistycznych na cmentarzach wojennych na terenie Polski, ale o wiele szerzej – o sens pieczołowitej dbałości o ich wygląd oraz pamięć o zmarłych. Zasady słuszności, wypracowane w światowej filozofii prawa wskazywałyby raczej głębszą refleksję nad problemem i udzielenie odpowiedzi na pytanie: Czy Rzeczpospolita Polska ma obowiązek utrzymywania cmentarzy, na których pochowani są agresorzy, niszczący niegdyś nasz kraj i nasze domy?

7. Nie ma zgody na znaki i akty terroru

 Z perspektywy historycznej, należy odnotować, iż Związek Sowiecki zbrojną agresją na Polskę w dniu 17 września 1939 r. rozpoczął swój udział w II wojnie światowej jako sojusznik Rzeszy Niemieckiej. W latach 1939-1941 Związek Sowiecki wraz z Niemcami okupował terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. W latach 1944-1945, gwałcąc aliancki status Rzeczypospolitej Polskiej, Związek Sowiecki ponownie anektował do ZSRS wschodnie województwa RP, a także instrumentalnie traktował żołnierzy Armii Czerwonej, traktując ich jako „mięso armatnie”. Byli dla władz sowieckich narzędziem osiągania celów imperialnych i propagandowych, cynicznie wykorzystywanym także po ich śmierci. W związku z tym, oczywistym wydaje się słuszność natychmiastowego i niezwłocznego usunięcia znaków pochodu zła nie tylko z cmentarza kaliskiego, ale ze wszelkich miejsc w naszej Ojczyźnie. Po II wojnie światowej, Związek Sowiecki wymuszał budowę tysięcy obiektów propagandowych wysławiających sowiecki totalitaryzm, ZSRS i symbole komunizmu. Były lokowane wszędzie – w miastach i na wsi, w centrach osiedli i na uboczu. Indoktrynacja i manipulacja ludźmi stała na porządku dziennym jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Jest to jednak nie do zaakceptowania z perspektywy prawa natury bytu ludzkiego, którego sednem i sensem jest sprawiedliwość. Należy wyraźnie zaznaczać, że każdy człowiek ma prawo dostępu do prawdy i odbierania tego, co mu się obiektywnie należy. Z tego punktu widzenia należy uznać, że wszelkie przejawy demagogii i fałszywych, arbitralnie narzucanych przekonań, są sprzeczne z prawem i nie powinny być respektowane w żadnych warunkach prawnych, historycznych i społecznych.

Sięgając choćby do koncepcji wewnętrznej moralności prawa Lona L. Fullera – należy dostrzec aspekty etyczne w fakcie, że norma prawna winna być wcześniejsza niż zdarzenia, których oceny dokonujemy na jej podstawie. Jeśli więc jesteśmy władni mocą naszego rozumu dojść do przekonania, że relikty minionego systemu były sprzeczne z prawem, to żadne symbole komunizmu nie mogą być respektowane w przestrzeni publicznej. Problem ma jednak o wiele szerszy kontekst, sięgający także estetyki prawa. Dotyczy ona takich zagadnień, jak prawo ochrony dziedzictwa kultury, jak i retoryki prawniczej, które wpisują się w zagadnienie cmentarzy wojennych. Problemy estetyki prawa dotyczą też kształtowania świadomości prawnej adresatów prawa i ich postaw wobec prawa. Każdy z nas codziennie w jakiś sposób odbiera rzeczywistość – tak rozumem, jak i zmysłami. Patrząc więc na symbole komunistyczne, dochodzimy do przekonania, że nie powinny być obecne w cywilizowanym państwie, zmierzającym do realizacji dobra wspólnego, bo nie dość, że wpisują się w zaburzenia naszych wrażeń estetycznych, to na dodatek mają niezwykle wątpliwy status moralny.

Etyka ma więc silne konotacje nie tylko z estetyką, ale również logiką, a co za tym idzie – trwa w swoistej symbiozie z filozofią prawa w ogólności. Na ich podstawie należy wyciągnąć wniosek, że poczucie sprawiedliwości i słuszności obywateli Polski nie może współistnieć z przyzwoleniem na propagowanie idei komunistycznych i zbrodniczych systemów poprzez symbole wystawione na widok publiczny. Jeśli nie ma przyzwolenia na nie, symbole komunistyczne muszą zniknąć. Wszak warto nadmienić raz jeszcze – cmentarz pełni funkcję użytku publicznego, a więc służy obywatelom. Usuwając symbole zbrodni komunistycznych, podkreślimy jako Polacy własną suwerenność, bezpieczeństwo i prawo do samostanowienia – niedawno zrobiła tak chociażby Litwa i Estonia.

8. Oddzielić szacunek do zmarłych od gloryfikowania komunistycznych oprawców

W Polsce dopiero po 1989 roku podjęto aktywne działania na rzecz demontażu sowieckich symboli totalitaryzmu. „Umowa między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Federacji Rosyjskiej o grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji z 1994 roku nie obejmuje ochroną tego rodzaju symbolicznych obiektów propagandowych gloryfikujących stalinowski totalitaryzm” – pisał IPN. Stąd też należy wyciągnąć następujące wnioski:

Po pierwsze – Rzeczpospolita Polska oddziela szacunek dla zmarłych (nawet agresorów) – od respektowania obcych symboli propagandowych. Nie istnieje więc powód, dla którego mamy obowiązek (czy to prawny, moralny, czy społeczny), aby – jak pisze IPN – tolerować jakiekolwiek „symboliczne obiekty propagandowe gloryfikujące sowiecki totalitaryzm i symbolikę zbrodniczego ustroju komunistycznego”.

Po drugie – jak stwierdził IPN: „(…) nie możemy się zgodzić na utrzymywanie obiektów propagandowych, gloryfikujących zbrodniczy totalitaryzm sowiecki, podobnie jak nie możemy się godzić na gloryfikację totalitaryzmu narodowo-socjalistycznej Rzeszy Niemieckiej. Pamięć o ofiarach sowieckiego zniewolenia nie pozwala na składanie hołdów dla zbrodniczej ideologii i państwa oprawców. Żaden naród szanujący pamięć niewinnych ofiar nie może na to się godzić”. Dlatego też działania zmierzające w kierunku dekomunizacji, a najlepiej całkowitej likwidacji radzieckiego cmentarza wojennego w Kaliszu, powinny zostać podjęte niezwłocznie.

Nie ma i nie może być zgody na istnienie w przestrzeni publicznej symboli, które reprezentowały siły terroru i zniszczenia. Nie w 2022 roku, trzydzieści trzy lata po odzyskaniu przez Polskę pełnej suwerenności i wyjściu z radzieckiej strefy wpływów; nie w chwili, gdy potomkowie sowieckich zbrodniarzy bombardują ukraińskie miasta i dokonują zbrodni wojennych na cywilach.

Miejsce czerwonej gwiazdy oraz sierpa i młota jest na śmietniku. Śmietniku historii.


[1] Drewicz A., Cmentarz Żołnierzy Radzieckich. Zagadkowy pułkownik Dowydenko, wkaliszu.pl, https://wkaliszu.pl/8032737/Cmentarz_Zolnierzy_Radzieckich_Zagadkowy_pulkownik_Dowydenko.html, (dostęp: 06.10.2022)

[2] Z. Bąbczyńska-Jelonek, Klucze i gesty Waszczykowskiego, http://pl.sputniknews.com/opinie/20151221/1695091/klucze-waszczykowski-polska-rosja.html (dostęp: 21.12.2015 r.).

Podoba‚ Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna! Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej?Wesprzyj nas!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Starsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze
Pyrgus

Wpuszczenie ziobrysty na łamy portalu o Kaliszu wydaje mi się dziwnym posunięciem, ale niezbadane są wyroki…
Warto przypomnieć, że Kalisz nie wyzwolił się sam spod okupacji niemieckiej, nie zrobili tego też żołnierze wyklęci, tylko Armia Czerwona. Że była to zamiana jednej okupacji na inną, to druga sprawa.
Po ludzku rzecz biorąc, pomysł zniszczenia cmentarza (a o to przecież chodzi autorowi) wydaje mi się barbarzyństwem. To nie wina tych żołnierzy, że znaleźli się w Kaliszu w tym czasie. Wystarczy poczytać sobie Sołżenicyna („Krąg pierwszy”), żeby przekonać się, że do Armii Czerwonej nie szedł ten, kto chciał, tylko był do tego zmuszany.
Cmentarz wrósł w miasto i moim zdaniem, nic lepszego tam nigdy nie powstanie. Każdy mieszkaniec Kalisza ma chyba zdjęcie zrobione jako dziecko przy jednej z armat stojących na cmentarzu. Jednoznacznie opowiadam się za pozostawieniem grobów w spokoju. Co do sierpa i młota – zawsze podchodzę do tego, jak do folkloru, pamiątki z historii, że takie kiedyś były czasy. Krzyże i kaplice też stoją co kawałek, też są czegoś symbolem. Gwiazdy na grobach? I co z tego…
To, co naprawdę kłuje w oczy, to napis na bramie prowadzącej na cmentarz „Chwała bohaterom wielkiej wojny ojczyźnianej 1941-1945” (w języku rosyjskim), który w oczywisty sposób zafałszowuje historię. Jeśli jakieś zmiany, to usunięcie napisu.

Najnowsze