Czy efekt Gambitu Królowej jest widoczny w Kaliszu?

Mistrzostwa Polski w szachach indywidualnych zwiększają swoją pulę nagród do niespotykanych wcześniej rozmiarów, w sklepach zaczyna brakować szachownic, transmisje na żywo z turniejów osiągają rekordy popularności – to wszystko jedynie część gigantycznego „boomu” na grę królewską, którego jesteśmy świadkami. Co sprawiło, że ten sport nagle stał się tak powszechny i czy efekty tego skoku popularności są widoczne również w Kaliszu? Na to i więcej pytań odpowiada nam Maciej Sroczyński – założyciel i prezes szkoły szachowej SzachMistrz oraz trener KTS Kalisz.

Daniel Dudek: W ostatnim roku o szachach mówi się, że przeżywały dwa „boomy” popularności – pierwszy związany z pandemią, kiedy to ludzie z powodu konieczności przebywania w domu zaczęli grać w grę królewską głównie przez Internet. Drugi „boom” jest powiązany z premierą serialu „Gambit Królowej” na Netflixie. Czy któryś z tych wielkich przypływów nowych graczy do dyscypliny jest ważniejszy, czy raczej składają się one w jedną całość?

Maciej Sroczyński: Myślę, że to się złożyło w jedną całość. Szachy mają tę przewagę nad innymi sportami, jak np. piłka nożna czy koszykówka, że trening można rozpocząć dosłownie w każdym miejscu na ziemi o dowolnej porze dnia, bez względu na warunki pogodowe. Jeżeli przyjrzymy się okresowi pandemii, to zauważymy, że jest to czas posuchy sportowej. Wiele rozgrywek zostało zatrzymanych i szachy na tym skorzystały. W mediach częściej zaczęły pojawiać się informacje o sukcesach polskich zawodników, jak np. zwycięstwo Jana-Krzysztofa Dudy nad mistrzem świata Magnusem Carlsenem (Carlsen miał wówczas serię meczów bez porażki na poziomie 125 partii bez porażki, co oznacza, że przez ponad 2 lata nie przegrał partii szachów klasycznych – przyp. red.). Oczywiście „Gambit Królowej” też odegrał swoją rolę –  nawet moja, niegrająca w szachy, mama „skusiła się” na to, aby sięgnąć po tę produkcję. To przyciągnęło do sportu wiele nowych twarzy, które do tej pory się nim nie interesowały. Sam serial, pod kątem szachowym, jest przygotowany dobrze merytorycznie, konsultacje do niego prowadził sam Garry Kasparow, legendarny mistrz świata. To miało swoje przełożenie w dłuższej perspektywie nawet na sprzedaż szachownic i zestawów bierek – usłyszałem nawet, że szachów brakuje. W przypadku takiego skoku popularności szachów role odegrała zarówno pandemia, jak i „Gambit Królowej” i te dwa czynniki na pewno się ze sobą połączyły.

 

Przyp. red./Daniel Dudek: Tak wielka popularność szachów ma swoje odzwierciedlenie np. w puli nagród indywidualnych Mistrzostw Polski. Jeszcze w zeszłym roku dwaj najlepsi polscy zawodnicy, tj. Jan Krzysztof Duda oraz Radosław Wojtaszek, nie wzięli udziału w Mistrzostwach. Trudno godzili się z tą informacją najbardziej zagorzali fani szachów w Polsce, ale z perspektywy zawodników takie decyzje są jak najbardziej uzasadnione. Wojtaszek np. w tym czasie wygrał prestiżowy festiwal w Biel, który, po prostu, miał zdecydowanie większą pulę nagród finansowych. Wiadome jest, że jeżeli jesteśmy zawodowymi graczami, chcemy zdobywać jak najwyższe trofea, aby zabezpieczyć swoją sportową emeryturę. W tym roku wydaje się jednak, że  takiej konieczności nie będzie. Indywidualne Mistrzostwa Polski, ku uciesze kibiców, uzyskały zdecydowanie większe wsparcie finansowe i tak tegoroczny turniej odbędzie się z rekordową pulą nagród na poziomie 300 000 zł. Taka kwota gwarantuje start w rozgrywkach najlepszych zawodników z kraju. Jednak oczywiście mowa tutaj o tym najwyższym poziomie turniejowym – taki szczegół może być rozpoznawalny tylko dla osób, które śledzą środowisko szachów na co dzień. Natomiast takim efektem, który jesteśmy w stanie dostrzec niemalże od razu, jest brak szachownic oraz zestawów bierek na rynku. Gdy spojrzymy na ofertę najbardziej popularnych sklepów, dedykowanych tej dyscyplinie, szybko dostrzeżemy, że „półki” czy te fizyczne, czy internetowe – świecą pustkami. Nie jest to jednak przyczyna błędów w dostawach a tego, że sprzęt do uprawiania tego sportu wyprzedaje się w błyskawicznym tempie. Mnie samego spotkała taka sytuacja, gdy z racji tego, że również gram w szachy, mój przyjaciel zapytał mnie, czy nie zamówiłbym dla niego określonego zestawu bierek z szachownicą. Jego prośbę spełniłem, jednak w następnym tygodniu otrzymałem informację, że sprzętu nie ma i nie wiadomo, kiedy będzie. Taka sytuacja powtórzyła się aż trzykrotnie – co pokazuje jedynie skalę tego, w jakim tempie sprzedawane są zestawy szachowe.

 

Daniel Dudek: Wiele rozgrywek – z uwagi na pandemię, ale nie tylko – ma swoje miejsce obecnie w przestrzeni online. O szachach mówi się wręcz, że stają się powoli dziedziną esportową (sportem internetowym – przyp. red.). Najlepsi zawodnicy na świecie tacy jak Magnus Carlsen czy Hikaru Nakamura znajdują się na listach najlepiej zarabiających esportowców na świecie. Carlsen taką rywalizację w postaci innych osób, które przeważnie grają w gry komputerowe, pod kątem zarobków znacząco wyprzedził. Szachy w najbliższym czasie będą dalej zmierzać w kierunku cyfryzacji czy jednak takie rozgrywki tradycyjne, nad szachownicą, będą jeszcze miały swoje miejsce?

Maciej Sroczyński: Taki kierunek rozwoju jest nieunikniony, szachy muszą iść w tym kierunku. Dzięki temu, że turnieje odbywają się online, mogą mieć miejsce bez względu na to, gdzie przebywają zawodnicy. Jednak mam nadzieję, że przestrzeń na tradycyjną rozgrywkę pozostanie. To właśnie w rozgrywce tradycyjnej tkwi piękno dyscypliny. W rywalizacji w Internecie istnieje zawsze ryzyko jakiegoś przypadkowego kliknięcia czy przerwania łącza sieciowego, co może mieć wpływ na grę. Dodatkowo w przestrzeni online zawsze jest większa szansa na to, że trafimy w swojej grze na kogoś, kto oszukuje i wspomaga się niedozwolonymi programami (które np. pokazują najlepszy ruch w danej pozycji – przyp. red.). W ostatnim czasie takie sytuacje są niestety nagminne. Jednak uważam, że szachy będą się dalej rozwijać w kierunku cyfrowym. To niesie ze sobą również korzyści pieniężne dla osób, które uprawiają ten sport. Dobrym przykładem jest tutaj, chociażby Hikaru Nakamura, który na swoim kanale Twitch, gdzie prowadzi transmisje na żywo, osiągnął pułap miliona obserwujących. To jest ogromna liczba. Nakamurze na tym etapie bardziej opłaca się prowadzić takie transmisje niż grać turnieje, bo mimo tego, że jest on w czołówce najlepszych zawodników na świecie, to prowadzenie swojego kanału w bardziej rozrywkowym kierunku jest z ekonomicznego punktu widzenia lepsze. Jednak tak jak wspomniałem, mam nadzieję, że szachy i turnieje „na żywo” wrócą do swojej przedpandemicznej częstotliwości i będą organizowane – pomimo tego rozwoju internetowego dyscypliny.

Daniel Dudek: Poruszył Pan temat oszukiwania w szachach. Dlaczego ludzie właściwie to robią?

Maciej Sroczyński: Na to składa się wiele czynników. Wydaje mi się, że jednym z nich jest np. zmiana w kulturze wychowania – ludzie oczekują znaczących rezultatów w treningach, w krótkim czasie, bez dużego zaangażowania się w rozwój w danej dziedzinie. Kolejnym powodem jest to, że zawodnicy czasami osiągają swój szczyt możliwości i wydaje się im, że większego progresu w szachach nie mogą zrobić, że to jest ich pułap umiejętności, których nie będą w stanie dalej poprawiać. Trzecim powodem jest to, że oszukiwanie jest niestety łatwe dla nieszczerego gracza a trudne do udowodnienia przez sędziów czy innych zawodników.

Daniel Dudek: W ostatnim czasie takim największym skandalem, związanym z dopingiem elektronicznym możemy nazwać z pewnością historię Patrycji Waszczuk. Arcymistrz Marcin Dziuba, trener żeńskiej kadry kobiet, na jednej z transmisji na żywo, gdy komentował turniej Tata Steel Chess 2021, powiedział, że Patrycja, gdy nie miała przy sobie żadnego notesu czy kartki, żeby zapisywać ruchy do późniejszej analizy, poprosiła o możliwość notowania posunięć na telefonie. Arcymistrz Dziuba zgodził się – Patrycja tego dnia błyszczała, wygrała większość partii i miała dosłownie kilka remisów. Na następny dzień, gdy trener zabronił jej korzystania z telefonu, przegrała większość partii i często miała problemy z brakiem wystarczającej ilości czasu na ruchy. Czy na Pana zajęciach dzieci mogą korzystać z telefonów komórkowych np. do prowadzenia zapisu posunięć?

Maciej Sroczyński: Zawsze jak organizowałem turnieje co miesiąc w klubie i widziałem po zakończonej partii dziecko z telefonem w ręku, to miałem ochotę wyrzucić go z całego turnieju szachowego. Widać to wyraźnie, że dzieci korzystające nadmiernie z telefonów i tabletów są  zdekoncentrowane i często tracą swój czas oglądając rzeczy, które nic nie wnoszą do poszerzenia ich wiedzy. To kolejny trend, którego nie jesteśmy w stanie zatrzymać. Albo ktoś przychodzi na zajęcia i jest skupiony na zadaniu i szachach, albo ktoś przychodzi poklikać na telefonie. Kiedyś to wyglądało trochę inaczej – po partiach dużo rozmawialiśmy, analizowaliśmy dane pozycje. Dlatego jestem zdecydowanym przeciwnikiem telefonów komórkowych na zajęciach. Po nich – oczywiście. Wiadomo, mają one swoje zalety i jest ich wiele, czemu nie przeczę. Na moich lekcjach uczniowie jednak mimo wszystko nie mogą korzystać z telefonów. Teraz oczywiście idziemy z duchem czasu, korzystamy z nowoczesnych technologii – tablicy interaktywnej, laptopa – to jest na tym etapie już standardem.

Daniel Dudek: Zapytam trochę prowokacyjnie – KTS Kalisz w kształceniu młodych szachistów jest najlepszy w Wielkopolsce? Jaki poziom prezentuje klub w porównaniu z innymi organizacjami z regionu?

Maciej Sroczyński: Jeżeli chodzi o kształcenie juniorów to w ciągu ostatnich lat z podium w klasyfikacji współzawodnictwa nie schodzimy, a wielokrotnie byliśmy najlepsi w Wielkopolsce. W rozgrywkach seniorskich są kluby, które są silniejsze, nie ma co tego ukrywać, jednak warto zaznaczyć, że sukcesy bardzo często odnoszą zawodnicy, którzy są wypożyczeni do danej organizacji na czas trwania turniejów. My wolimy wystawić do gry w takich momentach młodego, perspektywicznego juniora, po to, aby zdobywał doświadczenie w walce z dorosłymi niż wypożyczać zawodników, po to, by osiągać same sukcesy. Wydaje mi się, że przez okres 10 startów w Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów wypożyczyliśmy może dwóch zawodników – gramy po prostu swoimi wychowankami, którzy uczą się u nas w Kaliszu.

Daniel Dudek: W szachach takie wypożyczanie zawodników z innych klubów jest popularne?

Maciej Sroczyński: Tak, tak, zdecydowanie. Sytuacja niedawna, gdy pojawiła się informacja o tym, że LevonAronian – zawodnik z Armenii, który w swoim kraju był niezwykle popularny, zmienił federację na Stany Zjednoczone. Jego popularność sięgnęła tego stopnia, że ludzie rozpoznawali go na ulicach, kiedy po nich spacerował. Zresztą w kulturze Ormian szachy pełnią bardzo ważną funkcję i to widać u nich w życiu codziennym.

Przypis redakcji (Daniel Dudek): Transfer Aroniana był o tyle zaskakujący, że bardzo chlubił się on graniem dla swojej reprezentacji. Był aktywny w swoich mediach społecznościowych np. gdy rozpoczął się konflikt na linii Armenia – Azerbejdżan. Wówczas nad szachownicą dochodziło do pasjonujących pojedynków właśnie Aroniana z azerskim super arcymistrzem Teimourem Radjabovem. Takie starcia budziły wielkie emocje kibiców i wykraczały poza sferę związaną ze sportem.

Daniel Dudek: Jak obecnie wygląda sytuacja z turniejami w szachach? Wszyscy zdajemy sobie sprawę z ograniczeń, jakie wymusza na nas covid. Arcymistrzowie, którzy również zajmują się szkoleniem młodzieży, mówią, że ten rok dla juniorów był wręcz stracony, kiedy nie mogli oni wspinać się w rankingu, nabierać doświadczenia w graniu na żywo przy szachownicy. Dla osoby dorosłej rok to może nie być jeszcze tak długo, jednak dla dziecka, które tych lat w swoim życiu przeżyło np. 10 to rok wyjęty z możliwości doskonalenia swoich umiejętności, to jest ogromna strata. Jak Pan na to patrzy?

Maciej Sroczyński: Występowanie w turniejach szachowych w poprzednim roku można porównać do edukacji online – niby turnieje w Internecie się odbywały, ale to nie jest to samo, co rozgrywki na żywo. Na szczęście zachowany został cykl Mistrzostw Polski i w każdej kategorii nawet do 10 lat istniała możliwość wzięcia udziału w rywalizacji. Nasi juniorzy z Kalisza pojechali na Mistrzostwa do lat 10, 16, 18 i na olimpiadę. Jeżeli zaś chodzi o nasze lokalne wydarzenia, to na dobrą sprawę w ubiegłym roku odbyły się trzy turnieje – jeden większy w marcu i dwa cykliczne, które przed pandemią były organizowane co miesiąc. W tym roku jest podobnie. Organizator, który chciałby przeprowadzić takie wydarzenie, musi liczyć się z odpowiedzialnością zabezpieczenia imprezy, potencjalnymi problemami z kwarantanną zawodników – co mogłoby popsuć całą drabinkę turnieju itp. Jest to bardzo trudne.

Daniel Dudek: Jest Pan mistrzem federacji FIDE (FIDE Master, FM). Ma Pan spełnioną pierwszą normę do uzyskania tytułu mistrza międzynarodowego (International Master, IM). Czy ma Pan takie plany, aby w roku 2021 występować w takich turniejach, aby tę drugą normę jeszcze w tym roku uzyskać?

Przypis redakcji (Daniel Dudek): W szachach, aby uzyskać dwa najwyższe tytuły tj. mistrza międzynarodowego (IM) oraz arcymistrza (GM), oprócz posiadania rankingu federacji FIDE na poziomie kolejno 2450 oraz 2600 pkt., trzeba dodatkowo osiągnąć tzw. normę. Normę osiąga się wtedy, gdy na uznanych festiwalach czy też turniejach szachowych pokonuje się zawodników z takim tytułem, który chce się uzyskać. Wtedy spełniony musi zostać też warunek średniego rankingu rywali na określonym poziomie. Jeżeli te czynniki zostaną spełnione i uda nam się pokonać takich przeciwników – uzyskujemy normę. Do osiągnięcia tytułu IM potrzebne są trzy normy i do osiągnięcia tytułu GM kolejne trzy.

Maciej Sroczyński: Trudne pytania zadajesz (śmiech). Obecnie nawet nie myślę o swojej karierze zawodniczej. Nie ma takich turniejów obecnie przez pandemię, w których mógłbym powalczyć o normę, dodatkowo jestem poświęcony całkowicie szkoleniu młodzieży i robieniu nagrań na serwis społecznościowy YouTube (link do kanału Pana Macieja na końcu artykułu – przyp. red.). Ambicje są zawsze takie, by po te tytuły sięgać, jednak tutaj połączenie tego ze szkoleniem innych jest niezwykle trudne. Klasyczna sytuacja „coś za coś”. Przykładowo Jan-Krzysztof Duda nie trenuje nikogo, pomimo że sam jest świetnym graczem. Gdyby trenował innych, to automatycznie ich poziom by spadł. Podobnie ze mną, gdybym chciał zawalczyć o tytuł mistrza międzynarodowego, musiałbym zaniechać część z tych obowiązków, które mam na co dzień.

Daniel Dudek: Czy efekt „Gambitu Królowej” jest widoczny w Kaliszu? Klub ma dużo nowych zawodników od premiery serialu?

Maciej Sroczyński: Niestety nie. Wynika to z kilku czynników. Pierwszym z nich jest na pewno brak możliwości przeprowadzenia prawdziwej rekrutacji w klubie szachowym, a drugim z nich dotyczy zawieszenia organizacji turniejów szachowych, w tym Mistrzostw Kalisza w szachach do lat 7. Do tej pory było tak, że do klubu trafiały osoby, które wyróżniały się na tym turnieju i sięgały po medale. Z racji tego, że mistrzostwa w 2020 roku się nie odbyły, to nie byliśmy w stanie zachęcić tych najzdolniejszych do dalszej przygody z grą królewską. Nie wiadomo jak to się potoczy w 2021 roku. Druga sprawa jest taka, że zainteresowanie szachami online wzrosło, ale na żywo spadło – ludzie boją się nadal sytuacji pandemicznej.

Daniel Dudek: Dziękuję bardzo za rozmowę

Maciej Sroczyński: Dziękuję


Link do fanpage Macieja Sroczyńskiego i szkoły szachowej na facebooku:

https://www.facebook.com/szachmistrz

Link do kanału w serwisie YouTube Maciej Sroczyńskiego:

https://www.youtube.com/user/szachmistrzeu

Podobał Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna!
Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej? Wesprzyj nas!

Share on facebook
Share on twitter
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze

Newsletter

Bądź na bieżąco z najnowszymi aktualnościami!

WESPRZYJ NAS!

Każda latarnia potrzebuje mocy, aby oświetlać to, co ukryte. Dołącz do Klubu Mocodawców Latarnika Kaliskiego i wspieraj naszą działalność!

Kliknij w odpowiednią “cegiełkę” i sprawdź, jakie benefity dla Ciebie przygotowaliśmy!

Najchętniej czytane

PODCASTY & VIDEO

REKLAMA

#Twitter