Czy Raduchów zostanie polską Atlantydą?

Wieś Raduchów, położoną na południe od Kalisza, w gminie sieroszewice, już w powiecie ostrowskim, nazywają niepowtarzalną, jedyną taką w Polsce. Jest ona bowiem w bardzo dużej części opuszczona, a w rozpadających się, pozostawionych samym sobie budynkach hula wiatr. Nad wsią bowiem od ponad 50-ciu już lat wisi widmo zalania przez zbiornik retencyjny, który objąć ma jej tereny. Z tego powodu, począwszy od lat 70-tych, Raduchów sukcesywnie się wyludnia.

Widok z opuszczonego domu w Raduchowie

Zbiornik Wielowieś Klasztorna zabezpieczyć ma przez zalaniem tereny w dolinie Prosny i Warty, jak również miasto Kalisz. Przy normalnym poziomie spiętrzenia jego powierzchnia zajmie 1700 hektarów, przy maksymalnym natomiast 2000 ha. Zbiornik ma także zapobiegać suszy, pełnić ma funkcje rekreacyjne, rybackie, w planach przewiduje się także budowę elektrowni wodnej. Mimo iż projekt sporządzono jeszcze w 1978 roku, zbiornik wciąż nie powstał, ostatnio jednak prace ruszyły prędzej. Wykup ziemi i negocjacje z rolnikami trwają, a inwestycja w czasie następnej dekady ma zostać zrealizowana.

Drewniany most na Prośnie prowadzący do Raduchowa

Jednocześnie budowa zbiornika posiada licznych przeciwników. Przede wszystkim projekt przez wielu uznawany jest za archaiczny –  według WWF obecnie istnieją znacznie skuteczniejsze rozwiązania pozwalające zapobiegać zarówno powodziom (suchy zbiornik zatrzymujący wody wezbraniowe) jaki i suszom (zwiększanie retencji leśnej, glebowej, dolinowej – naturalnej zdolności terenu do zatrzymywania wody). W przypadku zbiornika wielofunkcyjnego, różnorodne role, które miałby pełnić mogłyby przeszkadzać sobie nawzajem. Jednocześnie zachwiana zostałaby równowaga okolicznego środowiska naturalnego, zniszczeniu uległoby torfowisko “Świerczyna” oraz tereny bytowe dla różnych gatunków ptaków. Bardzo możliwe, że wysokie koszty budowy (ponad miliard złotych) oraz funkcjonowania obiektu nie zwróciłyby się, a jego utworzenie przyniosłoby więcej szkody niż pożytku. W bliskiej okolicy posiadamy nawet przykład podobnego zbiornika – jest to Szałe, którego niestabilny ekosystem od lat uniemożliwia lub ogranicza wykorzystywanie go do celów, ku realizowaniu których został stworzony (m.in. rekreacji, magazynowaniu wody dla rolnictwa). ”Przy aktualnym stanie wiedzy (…) budowę dużych wielofunkcyjnych zbiorników należy uznać za nieuzasadnioną ekonomicznie, hydrologicznie, hydromorfologicznie, przyrodniczo i prawnie ze względu na wymogi Ramowej Dyrektywy Wodnej.” – pisze Dorota Serwecińska. Warto przeczytać o zbiorniku więcej na stronie WWF Polska.

Zachowany bruk z kamieni polnych

Wróćmy jednak do Raduchowa, naszej wielkopolskiej – być może – Atlantydy. Wieś wciąż stopniowo się wyludnia. Według danych portalu polskawliczbach.pl, w roku 2011 zamieszkiwało ją 56 mieszkańców. Jest to znacznie mniejsza ilość niż 111 mieszkańców niecałą dekadę wcześniej, w 2002 roku. We wsi funkcjonowało wtedy ok. 30 gospodarstw domowych, w tym 11 zamieszkiwanych przez 5 lub więcej osób (na podstawie danych z Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań). Mimo tego część Raduchowa wciąż tętni życiem, dzieci i psy wychodzą pobawić się na wąską, przecinającą pola ulicę, a puszczana na podwórku muzyka niesie się w dal po płaskim, rolniczym krajobrazie. Raduchów ma swojego sołtysa, Ochotniczą Straż Pożarną, a do wsi, od północnego zachodu, czyli od strony Górskiego Młyna prowadzi zabytkowa aleja dębowa, o długości ok. 2,5 km, składająca się z prawie dwustu drzew uznanych za pomniki przyrody. Żeby dojechać do Raduchowa od strony Godziesz, przejechać trzeba przez stary, urokliwy, drewniany most przerzucony nad Prosną.

Jedno z opuszczonych domostw w Raduchowie

Wiele budynków zostało opuszczonych i w niektórych miejscach czas jakby się zatrzymał, nie dziwią porzucone w domach resztki wyposażenia, zabawek, starych zeszytów, podręczników, gazet. Powszechny jest też widok powybijanych szyb, niekompletnych połaci dachowych czy niebezpiecznie przechylających się ścian. Dzięki temu odnaleźć można też w budynkach elementy niezachowane we wsiach, które poszły z duchem czasu – na przykład stare drzwi deskowe z metalowymi okuciami. W niektórych miejscach ostały się nawet fragmenty drogi wyłożone polnymi kamieniami – taki bruk niekiedy wpisuje się nawet do rejestru zabytków (np. w Soce na Podlasiu, gdzie cały układ urbanistyczny został objęty ochroną konserwatorską).

Niszczejący ceglany budynek gospodarczy w Raduchowie

Więcej odnajdziemy też w Raduchowie budynków nieotynkowanych, pozwalającym nam na podziwianie tradycyjnych konstrukcji, w jakich były wznoszone. Jeśli chodzi o budynki mieszkalne, najczęściej jest to cegła, choć zdarzają się także budynki drewniane. Obiekty gospodarcze to raczej proste, deskowane bryły zakończone dwuspadowym dachami. Wiele z nich, mimo że towarzyszą opuszczonym zabudowaniom mieszkalnym, wciąż jest używanych do składowania np. beli słomy. Jeśli inwestycja zostanie zrealizowana, wszystko to zniknie pod wodą.

Czy zbiornik Wielowieś Klasztorna powinien powstać? Czekamy na Wasze opinie.

Podobał Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna!
Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej? Wesprzyj nas!

Share on facebook
Share on twitter
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze

Newsletter

Bądź na bieżąco z najnowszymi aktualnościami!

WESPRZYJ NAS!

Każda latarnia potrzebuje mocy, aby oświetlać to, co ukryte. Dołącz do Klubu Mocodawców Latarnika Kaliskiego i wspieraj naszą działalność!

Kliknij w odpowiednią “cegiełkę” i sprawdź, jakie benefity dla Ciebie przygotowaliśmy!

Najchętniej czytane

PODCASTY & VIDEO

REKLAMA

#Twitter