reklama-SWWS
baner_AK
pekao_firmowe_012023_1200x200_

Czym jest „Kalisz od podwórka”?

W ostatnim czasie Technikum im. św. Józefa zorganizowało wewnątrz swojej zamkniętej społeczności bardzo interesującą formę aktywności, która zaowocowała wystawą i jest mocno związana z naszym rodowym Kaliszem. Cały przebieg tego wydarzenia obejmuje zdecydowanie szersze działania. Jeśli zostałeś zaintrygowany tematem, to w dalszej części możesz dać upust swojej ciekawości.

Lepiej rozpocząć wszystko od początku, aby unikać niejasności. Właściwie cała inicjatywa wyszła z przypadku. Dla tych, którzy nie znają jeszcze jednej, dość istotnej postaci dla życia „Złotej Szkoły”, warto wspomnieć, że przewodniczącym Technikum im. św. Józefa w Kaliszu jest Robert Gajor. Odwiedził on konkretną placówkę, którą była Filia nr 5 z Oddziałem Dziecięcym Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Adama Asnyka w Kaliszu przy ulicy Złotej. Napotkał tam pana Roberta Kucińskiego, dyrektora wspomnianego przed momentem miejsca, i zadał jedno proste, ale przyszłościowe pytanie: Czy nie chciałby Pan nawiązać współpracy z Technikum im. św. Józefa?. Odpowiedź brzmiała pozytywne, jednak jej treść przedstawię nieco później. Skoro pojawiła się możliwość i pomarańczowe światło wisiało w powietrzu, należało wdrożyć kolejne działania. Kluczem do zielonego światła była zgoda i zainteresowanie tematem księdza dyrektora, czyli Adama Kraski. To człowiek o ogromnym sercu, więc nie trudno się domyślić, że pomysł, który wyszedł od przewodniczącego szkoły, został prędko zaakceptowany. Jednak należało jeszcze ustalić jedną z finalnych kwestii, w jaki interesujący sposób można nawiązać współpracę? Musiało to być coś, co będzie reprezentowało placówkę szkolną jako obiekt oraz jej społeczność, czyli pozwoli wykazać się umiejętnościami. Pomysł musiał być kreatywny, by przyciągnąć ludzi z zewnątrz, więc myśli i decyzja skierowały się do najbardziej kreatywnego kierunku w szkole – do fotografii i multimediów. „Wystawa fotograficzna”, padło hasło. To była akcja, która realizowała wszystkie założenia dla każdej ze stron. Jak już wspominałam, dla strony szkolnej stała się reprezentacją palcówki, umiejętności zawodowych uczniów i pedagogicznych nauczycieli, a ze strony biblioteki wpisywała się w kramy kulturowe, mogła przyciągnąć społeczność z zewnątrz oraz w jakiś sposób wzmocnić pozycję społeczną tego miejsca publicznego. 

Skoro był temat, należało nadać mu koordynatora działań. Został nim pedagog Piotr Jankowski. Wszystkie ruchy były wręcz uzależnione od jego osoby. Wiadomo, że podjęcie się stworzenia takiego wydarzenia łączyło się z udogodnieniami dla obu stron. Pod znakiem zapytania stał jeszcze wtedy temat fotografii. Właściwie Filia nr 5 co roku organizowała wystawę dotyczącą piękna Kalisza. Pan Piotr Jankowski w „Złotej Szkole” jest związany z nauką fotografii, czyli, jak już wspomniałam, kierunku rozwijającego kreatywność. Na dodatek jest również wirtuozem i artystą, więc nikt inny nie mógł wpaść na tak oryginalny pomysł. Temat wystawy został wybrany – „Kalisz od podwórka”. Nie dość, że to coś odmiennego, to niosło jeszcze za sobą wiele korzyści. Uczniowie sprawdzali swoje umiejętności fotografowania w plenerze, obserwacji, uważności oraz mogli cieszyć się poznawaniem Kalisza od mocno codziennej strony. Dla biblioteki natomiast był to temat, który co roku pojawiał się w ścianach placówki, jednak tym razem był on zmodyfikowany. Nie uchwycono pięknej, reprezentatywnej, nowoczesnej strony Kalisza, lecz tę zwykłą prostą, która jest zdecydowanie pomijana. Była to idealna okazja do ukazania naszego miasta w innym, prostym świetle. Nie jest to tylko miejsce na ziemi, które nosi tytuł najstarszego miasta w Polsce, nie jest to tylko skrawek tętniący życiem, dzięki firmom, usługom, sprawom politycznym czy rozrywkom. Nie jest to również tylko obraz nowoczesnej lub starej zabudowy architektonicznej. Ten temat ukazywał Kalisz jako miejsce życia ludzi i ich codzienne najbardziej przyziemne sprawy jak własny kawałek podwórka między blokami czy klatki schodowe, które dla poszczególnych ludzi są przejściem do własnego mieszkania. Należało jedynie podjąć działania i wdrożyć plan w życie. Hasło zostało skierowane głównie do klas fotograficznych. Oczywiście udział dla społeczności szkolnej był otwarty, ale szczególnymi możliwościami miały powinność wykazać się osoby z profilu, który jest wręcz nierozerwalny z tematem i jego działaniami. Klasy I, II i III Technikum im. św. Józefa zostały zachęcone, rzecz jasna, stopniami za zaangażowanie w rozwoju szkoły oraz za ukazanie swoich możliwości od strony praktycznej. Jednak najbardziej zachęcała opcja, że imię i nazwisko danego ucznia, uczennicy mogło znajdować się na wystawie pod jego zdjęciem, czyli w miejscu, gdzie będą również ludzie ze środowiska pozaszkolnego. Była to też super szansa na reklamowanie swojej osoby. Czas na oddanie i zaprezentowanie swoich fotografii został określony przez koordynatora.

Zadanie wymagało nie tylko umiejętności, ale również odwagi. Nie zapominajmy, że temat jest właściwie dość prywatny. Zdjęcia wykonywane były w codziennym zaciszu społeczności miejskiej. Z tego, co udało mi się usłyszeć, nie zawsze wszyscy mieszkańcy chętnie odbierali młodych ludzi z aparatem bądź telefonem, którzy pstrykali zdjęcia gdzieś nieopodal. Jednak byli też ludzie, którzy z uśmiechem na ustach wyrażali zgodę na wykonanie fotografii, a czasem i sami do nich pozowali. W końcu „od podwórka” nie znaczy tylko dosłownie od strony architektonicznej, ale tak samo od ludzkich działań, wykonywanych przez nich obowiązków. Najbardziej codzienność i wizerunek „od podwórka” znajdował się jednak w ubraniu. Zazwyczaj przebywając w mieście, widzimy ludzi eleganckich lub ubranych służbowo. Zdjęcia ukazały jednak, że każdy z nas ma swoją luźną, nieodświętną stronę. Sytuacje przy wykonywaniu zdjęć bywały różne. Być może ktoś z uczniów miał możliwość sfotografowania miejsca, w którym spędził swoje dzieciństwo, własne podwórko albo własne okno. Jednak nie wszyscy wykonawcy fotografii pochodzili centralnie z Kalisza. Udało mi się porozmawiać z jedną z uczestniczek, Amelią Ole, która przyczyniła się do stworzenia wystawy:

Milena Koniak: Czego wymagało od Ciebie to zadanie, jakim było stworzenie fotografii?

Amelia Ole: Zdecydowanie odwagi. Oczywiście również umiejętności, choć z tym nie miałam tak dużego problemu. Kończę właśnie drugą klasę na profilu fotografia i multimedia. Uważam, że przez dwa lata udało mi się zdobyć wystarczającą wiedzę, by potrafić ją spożytkować w praktyce.

Dlaczego mówisz, że działania związane z wykonaniem zdjęć wymagały od Ciebie odwagi?

Na co dzień mieszkam na wsi pod Kaliszem. Mam tutaj rodzinę i nie jest to obce dla mnie miasto, ale tutaj sytuacja wygląda tak, że czasem nie zna się ludzi nawet z całego bloku w przeciwieństwie do mojego miejsca zamieszkania, gdzie znają się wszyscy. Dążę do tego, że nieznajomość z człowiekiem buduje dystans. Młoda dziewczyna robi zdjęcia. Nigdy wcześniej nie widziałam się z daną osobą, a wtedy byłam w jej klatce i fotografowałam schody. Starsi ludzie w szczególności wyrażali swoimi minami zaskoczenie, które w pewnym momencie zmieniało się na wyraz brzmiący jak „Czego szukasz i co ty tu robisz?”. Właściwie nie dziwię się, bo ja na miejscu tej Pani czy Pana, która obdarzyła, obdarzył mnie owym spojrzeniem, zachowałabym się tak samo. Słyszy się w mediach, jak wiele jest przekrętów wymyślanych przez ludzi po to, żeby się nawzajem oszukać. Niektóre miejsca przyprawiały mnie o dreszcz na plecach, nawet jeśli nikogo w pobliżu nie było, też może dlatego, ale taka rola fotografa, że czasami musi stąpnąć o pół stopy za mocno, by uzyskać efekt „wow”.

A jak sobie radziłaś z niekomfortowymi sytuacjami? Robiłaś coś w kierunku, by zmienić niepewne miny ludzi, którzy Cię mijali?

Kultura osobista wymagała ode mnie tłumaczeń grzecznościowych. To znaczy, że gdy weszłam na klatkę i ktoś w niej był, to od razu się przedstawiałam, tłumaczyłam: z jakiej jestem szkoły, w jakim celu tu jestem i pytałam, czy mogłabym wykonać kilka zdjęć. Jednak nie wszędzie się tak dało, ponieważ zwyczajnie bałam się nieraz odezwać. Miałam wrażenie, że niektórzy ludzie po prostu nie chcą słuchać tłumaczeń. Musiałam być ostrożna i wyczuwać sytuację, kiedy może lepiej szybko wykonać fotografię i sobie pójść.

Czy wyciągnęłaś coś konkretnego dla siebie z tego zadania?

Przede wszystkim jestem usatysfakcjonowana ze swoich zdjęć. Mam wrażenie, że to zadanie pomogło mi się jeszcze bardziej rozwinąć. Dodatkowo, jeśli można to tak określić, to była to całkiem fajna przygoda i szczególnie doświadczenie.

Zebranie wszystkich fotografii było dla koordynatora, czyli Piotra Jankowskiego, oddechem ulgi, choć nie był to koniec. Cieszył się on z liczby zaangażowanych osób oraz z efektów, ponieważ były takie, jak dokładnie oczekiwał. Nie był to koniec jego pracy. W dalszej części udało mu się wydać fotoksiążkę z tymi pracami oraz przygotować wyjątkowe ulotki na dzień wystawy. Kreatywność pedagoga ponownie wzięła górę. Ulotka wygląda jak powiększona klisza fotograficzna. Na frontowej stronie znajdują się najważniejsze informacje plus kilka zdjęć, za to na odwrocie w wyrafinowany sposób oddano charakter wydarzenia za pomocą wiersza pt. „na Złotej” autorstwa księdza dyrektora Adama Kraski.

Wystawa fotograficzna odbyła się w dniu 14. Czerwca 2021 r. we wspomnianej już Filii nr 5 z Oddziałem Dziecięcym Miejskiej Biblioteki Publicznej im. Adama Asnyka w Kaliszu przy ulicy Złotej. Na wystawie znalazły się konkretne osobistości: dyrektor biblioteki Robert Kuciński, kierownik tej placówki Anna Katarzyna Raczko, ksiądz dyrektor Technikum im. św. Józefa, pedagog Piotr Jankowski. Dodatkowo nie mogło zabraknąć wykonawców wystawy w postaci uczniów oraz lokalnej społeczności zainteresowanej wystawą. Na początku wspomniałam, że Pan Robert Kuciński powiedział konkretne słowa, które przedstawił w swojej wypowiedzi otwierającej wystawę: Gdy młody człowiek przychodzi i prosi w szczególnym i dobrym celu, nie mogłem mu odmówić. Adam Kraska natomiast zaznaczył w swoim przemówieniu jedną ważną kwestię, mówiąc: Panie dyrektorze jest to nasza pierwsza i liczę, że nie ostatnia współpraca. Natomiast Pani kierownik podkreśliła: Co roku odbywa się wystawa fotograficzna dotycząca naszego miasta, ale w tym roku ma ona szczególny charakter i wydźwięk, ponieważ stworzyli ją uczniowie i pokazali miasto od innej strony. Piotr Jankowski natomiast, aby zaznaczyć wysiłek uczniów, dodał: Nie raz oglądając te fotografie, zastanawiałem się z moimi współpracownikami, w którym miejscu Kalisza znajduje się to miejsce, ponieważ okazało się, że nie znamy miasta od tej strony. Od Filii nr 5 „Złota Szkoła” dostała mały upominek złożony na ręce księdza dyrektora, w podziękowaniu za współpracę, w postaci kilku książek do księgozbioru szkolnej biblioteki. Oczywiście, wystawa odbywała się w warunkach szczególnej ostrożności, uczestnicy wchodzili do wnętrza budynku w określonej liczbie osób w maseczkach. Muzyczną atmosferę stworzył pan Piotr Jankowski, grając na skrzypcach, a dźwięk ten spowodował, że w oknach i na balkonach pokazali się mieszkańcy tego szczególnego dla nas miasta.

Wystawa fotograficzna osiągnęła każdy zamierzony cel. Dostarczyła nowej wiedzy, korzystnej współpracy, satysfakcji i wielu uśmiechów szczęścia. Zdecydowanie podobała się lokalnej społeczności oraz władzom biblioteki. Najprzyjemniejszym widokiem jednak były radosne uśmiechy wykonawców, którzy pod zdjęciami zobaczyli swoje imię i nazwisko. Oby w Kaliszu powstawało coraz więcej takich pozytywnych wydarzeń.

Fot.: Amelia Ole







Podoba‚ Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna! Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej?Wesprzyj nas!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze

Najnowsze