
DZIEMIANOWICZ-BĄK: Reforma składki zdrowotnej to prezent dla najbogatszych
Ustawa przeszła przez Sejm. Minister pracy nie pozostawia złudzeń
Nowelizacja przepisów obniżająca składkę zdrowotną dla przedsiębiorców, która przeszła przez Sejm, spotkała się z ostrą krytyką Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, minister rodziny, pracy i polityki społecznej. W rozmowie z „Super Expressem” oceniła, że projekt ten nie wspiera najmniejszych firm, ale faworyzuje najbardziej dochodowych przedsiębiorców.
– Ustawa wcale nie wprowadza szczególnych ulg dla kwiaciarki czy szewca. To prezent dla najzamożniejszych – podkreśliła minister, wskazując, że realnych korzyści nie odczują drobni rzemieślnicy, często przywoływani w debacie publicznej.
Kto zapłaci za zmiany?
Dziemianowicz-Bąk ostrzegła, że obniżka składki zdrowotnej może oznaczać większe obciążenie dla pracowników etatowych, w tym osób zatrudnionych w sferze publicznej, jak nauczycielki czy urzędnicy.
– Nikt chory nie zbuduje PKB – zaznaczyła, odrzucając argument, jakoby przedsiębiorcy byli jedynym motorem wzrostu gospodarczego. Jej zdaniem ustawa pogłębia dysproporcje w systemie ochrony zdrowia i przerzuca ciężar jego finansowania na mniej uprzywilejowane grupy zawodowe.
Ryzyko ucieczki w samozatrudnienie
Ministra pracy zwróciła uwagę na kolejne ryzyko – zachętę do ucieczki w samozatrudnienie, co może skutkować dalszym „uśmieciowieniem” rynku pracy.
– Moim zadaniem jako ministry pracy jest walka z uśmieciowieniem rynku pracy i jego skutkami – podkreśliła. Przypomniała o działaniach rządu, m.in. reformie Państwowej Inspekcji Pracy i ustawie o wliczaniu do stażu pracy okresów przepracowanych na umowach zlecenie.
Ustawa, choć popierana przez część środowisk biznesowych, budzi kontrowersje nie tylko ze względów fiskalnych, ale też społecznych. Jej dalszy los zależeć będzie od stanowiska Senatu i ewentualnego podpisu prezydenta.
Fot. PAP/Rafał Guz