baner_FBAnt
Baner AWS
wszystkie_wiadomosci

E. Barwińska: Gra w szachy pomaga w podejmowaniu decyzji i ma wpływ na życie codzienne

Ma raptem 17 lat, a już okrzyknięto ją najlepszą i najbardziej utytułowaną szachistką w historii Kalisza. Zawodniczka klubu Kaliskiego Towarzystwa Szachowego w Kaliszu, a przy tym wicemistrzyni Polski i Europy, odnosi ogromne sukcesy w szachach i ma za sobą znakomity rok. Jakie plany na przyszłość ma Ewa Barwińska?

Wiktoria Pliszek: Co skłoniło Cię do zainteresowania się szachami i kiedy tak naprawdę zaczęła się Twoja przygoda?

Ewa Barwińska: Zaczęła się ona w przedszkolu, kiedy miałam zaledwie 4,5 roku. Wtedy też odbywały się zajęcia szachowe, których organizatorem był pan Maciej Sroczyński – prezes kaliskiego klubu szachowego. Rodzice zdecydowali się zapisać mnie na te zajęcia i tak to wszystko się rozpoczęło.

Są też pasjonaci tego sportu w Twojej rodzinie? Czy zamiłowanie do szachów trafiło do Ciebie samo z siebie?

Mama miała w domu starą szachownicę, a tata grywał w młodości z kolegami, więc co nieco potrafił. Największa jednak inicjatywa w tej kwestii wyszła od przedszkola i organizatora zajęć.

Szachom w dużej mierze hołdują panowie. Czy nie czujesz się czasem w tym świecie jak „rodzynek”? Wspomniani panowie nie zazdroszczą Ci Twoich licznych sukcesów?

Wśród płci przeciwnej często panuje przekonanie, że kobiety średnio odnajdują się w tym sporcie, a mężczyźni są w tym zdecydowanie lepsi. Z tego powodu, gdy ponoszą porażkę z kobietami, nie zawsze potrafią się z tym pogodzić.

Ich ego na tym cierpi?

Tak, właśnie tak można to określić.

Czy spotkały Cię z tego tytułu jakieś nieprzyjemności, docinki ze strony rywali?

Nie spotkałam się bezpośrednio z niezadowoleniem czy docinkami w moim kierunku, a raczej zdarza się to w żartach.

Uważasz, że gra w szachy wpływa na Twoje podejście do rozwiązywania problemów również w życiu codziennym?

Na pewno uczy to logicznego myślenia. Grając w szachy, musimy rozwiązywać problemy na szachownicy, a każda pozycja jest inna. Pomaga nam to w podejmowaniu decyzji i ma z pewnością wpływ na życie codzienne. Uważam, że łatwiej podejmować mi samodzielne decyzje i nie prosić o pomoc.

Dzięki temu łatwiej radzisz sobie w szkole?

Szachy mają według mnie duży wpływ na umiejętności matematyczne. Oczywiście nie jest to regułą, bo są też szachiści, którzy mają problem z tym przedmiotem. Zdecydowana większość z nich jest jednak w szkołach na profilach związanych z przedmiotami ścisłymi. Uważam, że w dużej mierze jest to zasługa szachów.

Masz w świecie szachów kogoś, kim się inspirujesz?

Oglądam partie szachistów światowej czołówki, ale nie mam chyba swojego faworyta.

Nawiązując do wcześniejszego pytania o pozycję kobiet w świecie szachów – oglądasz częściej kobiety, czy nie ma to dla Ciebie znaczenia i zwyczajnie śledzisz najlepszych?

Tak właściwie jest to dla mnie bez różnicy. Oglądam partie, które są właśnie z tych turniejów, gdzie gra czołówka. Czasami są to turnieje kobiet, a czasami „open”, czyli kobiety i mężczyźni w jednej grupie.

W jaki sposób radzisz sobie z presją podczas ważnych partii szachowych?

W chwilach stresu, podczas partii, jeżeli mam wystarczająco dużo czasu na zegarze szachowym, a ruch wykonuje przeciwnik, odchodzę na chwilę od szachownicy, żeby się uspokoić, trochę przewietrzyć i ochłonąć. Nie ma co ukrywać, że jest to jednak bardzo stresujący sport.

Mogę się tylko domyślać. Czyli stawiasz swój spokój na pierwszym miejscu? Wielu graczy pewnie zostaje, by bacznie obserwować ruch przeciwnika i opracowywać odpowiednią strategię.

Zdecydowanie. Wolę odejść, trochę ochłonąć i przez chwilę nie myśleć o tym, co się dzieje. Wracam wtedy ze świeżym umysłem.

Z jakiego sukcesu jesteś najbardziej dumna? Jesteś najbardziej utytułowaną szachistką w Kaliszu, ale czy pamiętasz która z rozgrywek była dla Ciebie najistotniejsza? Które mistrzostwa najbardziej utkwiły w Twojej pamięci?

Jestem najbardziej dumna z wicemistrzostwa Polski do lat dwudziestu w grupie kobiet. Przede wszystkim dlatego, że miałam wtedy rocznikowo 16 lat, a w grupie znajdowało się wiele starszych ode mnie pań. Zdobyłam medal mistrzostw Polski i to też jest dla mnie duże osiągnięcie.

Z iloma kobietami musiałaś konkurować?

Na mistrzostwach startowało około trzydziestu kobiet i było dziewięć partii, jak to w większości turniejów klasycznych. Rozegrałam więc wtedy dziewięć partii z dziewięcioma paniami.

Masz może jakieś „szachowecele na najbliższe kilka lat?

Planuję rozegrać w tym roku – w listopadzie Mistrzostwa Świata Juniorek do lat osiemnastu, które będą we Włoszech – w Montesilvano. W przyszłości moim marzeniem jest dostać się na olimpiadę szachową i reprezentować Polskę na takim turnieju oraz zdobyć medal mistrzostw Europy lub świata.

Życzę Ci tego z całego serca. A jak oceniasz na ten moment swoje szanse? Myślisz, że gdybyś wzięła teraz udział w którymś z turniejów, to miałabyś szansę zdobyć złoto?

Na olimpiadzie szachowej z pewnością nie. Gra tam czołówka światowa i to bez ograniczeń wiekowych. To naprawdę byłoby ciężkie wyzwanie.

Ale nie niemożliwe.

Ale nie niemożliwe (śmiech). Na mistrzostwach Europy w tym roku miałam szansę walczyć o medal do samego końca, ale szanse przepadły. Z tego względu myślę, że na mistrzostwach Europy te możliwości na medal są realne. Na mistrzostwach świata jeszcze nigdy nie grałam, więc zobaczymy.

Czy widzisz siebie grającą w szachy na zawodowym poziomie w przyszłości? Ile według Ciebie potrzeba czasu, żeby wziąć udział w tych najważniejszych mistrzostwach?

Chciałabym wiązać swoje życie z szachami, ale równie bardzo chciałabym iść też na studia i nie zostawiać wszystkiego dla szachów. Jeśli z mojej gry nic nie wyjdzie, zawsze mogę zacząć trenować dzieci czy młodzież.

Chciałabyś wtedy otworzyć swój własny klub?

Istnieje taka możliwość. Obecnie chciałabym, jeżeli się to uda, brać udział w tych najważniejszych turniejach. A ile czasu może to zająć? Chyba nie potrafię udzielić odpowiedzi na to pytanie.

Gdybyś porównała KTS Kalisz, którego członkinią jesteś, do innych klubów, być może w większych miastach, czy jest to gra na takim samym poziomie? Są jakieś różnice?

Jako KTS Kalisz dostaliśmy się do ekstraligi juniorów. To najwyższa liga w Polsce, więc wyższych już nie ma. Gra tam dziesięć najlepszych drużyn w kraju i myślę, że nasz klub ma reprezentację juniorów na dosyć wysokim poziomie. Uważam jednak, że niektóre kluby mają zwyczajnie lepszą obsadę. Często nie są to kluby w większych miastach, a np. bogate gminy, których wójtowie sporą część pieniędzy inwestują w szachy. Stąd też wynika ranga tych klubów. Jeżeli mamy duży budżet, duże środki oraz lepsze warunki rozwoju, to wiadomo, że pojawia się więcej mocniejszych zawodników. Duże miasta chętniej inwestują w piłkę nożną, siatkówkę i inne popularne sporty.

Nie myślałaś, żeby spróbować sił w innym, jeszcze lepszym klubie?

Miałam kilka propozycji przejścia do innych klubów, ale wspólnie z rodzicami ustaliliśmy, że na razie należy grać w klubie, który jest w Kaliszu i sprawić, żeby był coraz mocniejszy. Skoro jesteśmy w ekstralidze juniorów to musimy pokazać, że jesteśmy w stanie utrzymać się w niej. Zdarza się czasami, że inne drużyny biorą mnie na wypożyczenie, na różne turnieje, ale to nie jest na stałe, tylko na jeden turniej na przykład.

Czy jako gracze jesteście w jakiś sposób opłacani w takich przypadkach?

Nie jestem w tym temacie aż tak dobrze zorientowana, bo to mój tata głównie zajmuje się takimi kwestiami, ale wiem na pewno, że wiąże się to z jakimiś opłatami. Wydaje mi się, że klub, który wypożycza jakąś osobę, płaci za to.

Jesteś zdania, że z zawodowej gry w szachy można się utrzymać? Nie mam tu na myśli prowadzenia szkoleń, nauki, a grę samą w sobie.

Wiadomo, że najlepsi z Polski, do których zalicza się np. Jan Krzysztof Duda, który jest też w czołówce gier na świecie, na pewno mogą z tego żyć i na tym zarabiać. Są to jednak już szachy na bardzo wysokim poziomie i wtedy istnieje taka możliwość. W miejscu, w którym sama obecnie się znajduję jest to niezbyt realne.

Nie samymi szachami Ewa żyje… Co poza nimi jeszcze Cię interesuje?

Lubię wiele rzeczy, ale żadnej z nich nie nazwałabym pasją. Czasem rysuję, czytam książki. Poza szachami dużo czasu spędzam też ze znajomymi.

A z czego jesteś dumna prywatnie?

Ciężkie pytanie.

Takie są zwykle najcięższe.

Na pewno fakt, że pomimo moich częstych wyjazdów i nieobecności w szkole, potrafię radzić sobie z nauką. Chodzę do „Kopernika”, a jest to dosyć dobre liceum. W ubiegłym roku, w listopadzie, byłam w szkole może cztery dni, a mimo to potrafiłam szybko nadrobić wszelkie zaległości. Dużo nie brakowało mi w tym roku do paska, a w poprzednim udało mi się go mieć na świadectwie. Drugim aspektem jest to, że obecnie dużo młodzieży spędza czas przed telefonem, komputerem, a ja przeważnie używam ich do szachów. Moi rodzice też się z tego cieszą.

Czyli mówiąc wprost, jesteś po prostu bardzo ambitną osobą. Z tego co wspomniałaś, znajdujesz też czas dla swoich bliskich. Pielęgnowanie takich wartości też jest niezwykle ważne. Wspominałaś wcześniej o studiach. Myślałaś o Kaliszu czy raczej bierzesz pod uwagę inne miasta?

Na pewno nie planuje studiować w Kaliszu. Kierunki, które są tutaj nie za bardzo mi odpowiadają. Mam dużo czasu na podjęcie decyzji, ale chciałabym zdecydować się na coś związanego z matematyką, fizyką lub może językiem angielskim. Znajomość języka jest dla mnie bardzo ważna i na pewno przyda się w przyszłości. Może coś w kierunku inżynierii albo zarządzania – czas pokaże.

Dziękuję za rozmowę!

Podoba‚ Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna! Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej?Wesprzyj nas!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze

Najnowsze