W piekielnej gorączce KKS zamknął sobie drzwi do piłkarskiego nieba

Żar lejący się z nieba, oficjele na trybunach i wielkie oczekiwanie. KKS gra swój najważniejszy mecz w historii klubu. 90 minut miało dzielić KKS od awansu na bezpośrednie zaplecze Ekstraklasy. KKS atakował, ale to Skra strzelała gole.

Obie drużyny rozpoczęły mecz bardzo asekuracyjne, większość gry toczyła się na środku boiska. W piątej minucie niezłą interwencje popisał się młody bramkarz Skry Biegański, ale wcześniej i tak sędzia odgwizdał offside. Trybuny na moment ucichły w 13 minucie, Pietraszkiewicz wzdłuż pola karnego do zagrał do Lucjana Klisiewicza i  po jego  lekkim podbiciu oraz rykoszecie Kendzi piłki trafiła do bramki Molendy. Kaliszan wydaje się zjadły nerwy pierwszych minut.

W 23 minucie Wojtyra ładnie znalazł w polu karnym KKSu Klisiewicza i gdyby nie interwencja Molendy piłkarz ten po raz drugi znalazł by się na liście strzelców. Skra zdecydowanie zbyt łatwo dochodziło do sytuacji. Końcówka pierwszej połowy to była już jednak dominacja „Dumy Kalisza”. W 28 minucie Putno świetnie wszedł w pole karne, zagrał do Goridillo, ale częstochowian broniąc nogami uratował Biegański.

To nie był jedyny pozytywny akcent hiszpańskiego napastnika, mógł on jeszcze zaliczyć asystę, ale Maćczak źle sobie przyjął piłkę, musiał obrócić się w polu karnym i po tym jego strzał nie mógł być już tak precyzyjny. W 40 minucie Goridillo dośrodkował do Boreckiego, ale ten trafił w poprzeczkę.

W ostatniej akcji pierwszej połowy sytuacja się odwróciła, gdyż to Goridillo miał wykończyć akcje po podaniu Kendzi. Efekt ten sam co do tej pory, czyli na przerwę to Skra wychodziła jako pierwszoligowiec.

W drugiej połowie Putno próbował rozkręcić akcję dla KKSu, ale nie porozumiał się z Boreckim. W 51 minucie dała o sobie znać Skra Kazimierowicz wbiegał w pole karne, ale skuteczną interwencją popisał się Gawlik, wybijając piłkę nad poprzeczkę. Chwile później odpowiedź KKSu, ładna akcja Zawistowskiego i Goridlillo, ale zakończyć próbował Maćczak…i znów się nie przełamał.

Mimo przewagi KKSu to Skra strzeliła drugą bramkę. Kazimierowicz ograł Kendzie w polu karnym i z bliskiej odległości pokonał Molendę w 65 minucie meczu. Spotkało się to z nerwową reakcją kaliskich fanów, „Po co wy gracie, jak Wy kibiców nie macie!” – skandowano z trybuny najbardziej zagorzałych fanów kaliskiej drużyny. Była to jasna aluzja do faktu, że dominującym klubem w Częstochowie jest ekstraklasowy Raków.

Drugi gol podciął wyraźnie skrzydła KKSiakom. W 70 minucie mocno pracować musiał Molenda by po rzucie wolnym obronić strzały kolejno Wojtyry oraz Brusiło. W 77 minucie Gordillo był sam na sam, lecz wydaje się że znajdował się na pozycji spalonej. Kontrowersja i tak nie została rozstrzygnięta, gdyż Biegański w tym starciu był po prostu szybszy. W 80 minucie kibice na Stadionie Miejskim mieli jeszcze nadzieje na rzut karny, gdyż ewidentnie ręką zagrywał jeden z piłkarzy Skry. Sędzia Lasyk wcześniej jednak odgwizdał spalonego w tej akcji.

KKS musiał się odkryć, co wykorzystali goście w 80 minucie. Nocuń zagrał do rezerwowego Niedbały a ten w sytuacji sam na sam pokonał Molendę. Z kaliszan uszły ostatnie nadzieje a wielu kibiców opuściło już trybuny Stadionu Miejskiego. Ci najwierniejsi jednak w dalszym ciągu dopingowali swoją drużynę.

Cieniem szansy na cud mógł być jeszcze odgwizdany w 84 minucie faul na Radziewiczu. Sam poszkodowany nie wymierzył jednak sprawiedliwości, obronił Biegański, potem szukał jeszcze dobitki Kamiński, ale skończylo się to wszystko faulem w ataku KKSiaków. Ostatnia nadzieja na pozytywny impuls, okazała się niestety gwoździem do kaliskiej trumny.

Nocoń był jeszcze bliski strzelenia czwartego gola w doliczonym czasie, ale uderzył obok bramki Molendy. Po ostatnim gwizdku piłkarze Skry oszaleli ze szczęścia a sztab i rezerwowi wbiegli na murawę w okolicznościowych koszulkach. Awans jednak może okazać się gorzki, gdyż Skra nie ma gdzie grać, gdyż jej stadion nie spełnia warunków 1 ligi.

KKS na swoją szansę za to musi poczekać jeszcze minimum rok. Biorąc jednak pod uwagę, że KKS był tegorocznym beniaminkiem to i tak walkę o awans do ostatniego meczu należy uznać za spory sukces. Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia, dziś na pewno brakowało skuteczności. Pechowcem meczu Filip Kendzia, który był zamieszany w stratę dwóch pierwszych goli dla Skry. 

KKS Kalisz 0 – 3 Skra Częstochowa

Bramki: 13. Kendzia (sam.), 65. Kazimierowicz, 81. Niedbała

Kartki:   69. Kamiński (KKL) – 28. Kos (SKC)

Nietrafiony rzutkarny: 85. Majewski (KKL), bramkarz Biegański obronił

KKS 1925 Kalisz: Molenda – Borecki (75. Mączyński), Gawlik, Gordillo, Hołota, Kendzia, Łuszkiewicz (68. Kamiński), Maćczak (68. Majewski), Putno (68. Mickevics), Radzewicz, Zawistowski (75. Żytko).

Rezerwowi: Krakowiak – Chojnowski, Kamiński, Majewski, Mączyński, Mickevics, Sabiłło, Walencik, Żytko


Skra Częstochowa: Biegański – Brusiło, Holik, Kazimierowicz (86. Warnecki), Klisiewicz (46. Gołębiowski), Napora, Nocoń, Noiszewski, Pietraszkiewicz (56. Niedbała), Sadowski, Wojryta (89. Milasius).

Rezerwowi: Kos – Gołębiowski, Kventsar, Mesjasz, Milasius, Muniak, Niedbała, Rogala, Warnec

Podoba‚ Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna! Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej? Wesprzyj nas!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze