Nowe szczegóły w sprawie śmierci znanego podróżnika?

Popularny podróżnik Aleksander Doba, który gościł również m.in w naszym mieście na zaproszenie Szkoły Żeglarstwa Morka oraz Stowarzyszenie Polacy Dookoła Świata, mógł zginąć z przyczyn innych niż pierwotnie podawano. O nowych szczegółach dowiadujemy się z „The New York Times”, powołującego się na źródło w postaci syna podróżnika.

Informację o śmierci „Olo”, jak nazywały go bliskie osoby, podawaliśmy pod koniec lutego. Polski żeglarz i kajakarz zmarł w trakcie ostatniej wyprawy na wysokości 5895 metrów, zdobywając najwyższy szczyt Afryki – Kilimandżaro i jednocześnie spełniając swoje marzenie. Według aktu zgonu lokalnych władz – Polak miał umrzeć z przyczyn naturalnych. Poparciem tych doniesień miało być również to, że podróżnik, jak tłumaczyli przedstawiciele Klubu Podróżników Soliści, organizującego ostatnią podróż na szczyt Afryki, nie wykazywał żadnych niepokojących objawów. To wszystko miało dowodzić, że stan zdrowia Aleksandra Doby w momencie podróży był dobry.

Mimo tych słów część ekspertów twierdziła, że podróż nie była wystarczająco dobrze przygotowana, a ostatnie sygnały ze wspomnianego amerykańskiego dziennika pokazują, że przyczyną zgonu miałoby być „uduszenie spowodowane obrzękiem płuc”, o którym wcześniej nie informowano. Taki obrzęk może prowadzić do niewydolności oddechowej lub zatrzymania akcji serca z powodu niedotlenienia. Źródłem tych słów dla redakcji NYT jest syn Doby – Czesław. Do sytuacji odnieśli się też sami organizatorzy wyprawy, którzy zaznaczają, że nowe szczegóły nie podważają przekazanych przez nich pierwotnie informacji, gdyż w momencie ich upubliczniania dysponowali tylko wskazywanymi ustaleniami.

Fot.: Jarosław Roland Kruk / Wikipedia

Źródło: tvp.info

Podoba‚ Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna! Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej? Wesprzyj nas!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze