Organizacje pozarządowe w czasach pandemii

Analiza sytuacji trzeciego sektora z uwzględnieniem kaliskich organizacji

Badanie Stowarzyszenia Klon/Jawor rzuca ciekawe światło na sytuację polskich organizacji pozarządowych w czasie pandemii. Jak radziły sobie dotychczas, w okresie obowiązywania licznych obostrzeń i restrykcji? Jakie mają dalsze perspektywy na rozwój obecnie, gdy znoszone są obostrzenia, ale i po pandemii? Przyjrzeliśmy się wynikom wspomnianego badania, a także zapytaliśmy kaliskie organizacje, jaki wpływ miała na nich pandemia COVID-19.

Jak wynika z badania „Rok w pandemii. Raport z badań organizacji pozarządowych 2020/2021” Stowarzyszenia Klon/Jawor[1] organizacje pozarządowe mocno poczuły skutki pandemii COVID-19, która w Polsce trwa od marca 2020 r. W większości mają one charakter negatywny, ale są oczywiście i pozytywne strony tej sytuacji. Pandemia przyspieszyła konieczność stawienia czoła wyzwaniom, które dotyczą m.in. zwiększenia zdalnych form wsparcia czy komunikacji. Jak widać, są więc pewne blaski tego trudnego dla wszystkich czasu, jaki w niektórych kierunkach przyniósł impuls do rozwoju.

Raport powstał w oparciu o wyniki ankietowe organizacji oraz dane pogłębione, a dodatkowo został opatrzony komentarzami i opiniami ekspertek i ekspertów sektora pozarządowego. Dzięki temu można dokonać oceny prezentowanych danych i szerzej spojrzeć na kondycje stowarzyszeń społecznych w czasie pandemii.

Zachęcając do lektury tego raportu (lub przynajmniej jego części), przeanalizuję najciekawsze dane, a jednocześnie w niniejszej analizie zostanie zaprezentowane, jak można przełożyć te wyniki na sytuację organizacji pozarządowych w Kaliszu.

Wpływ pandemii na NGO – lepiej czy gorzej?

Co dokładnie wynika z badań? Badania zostały podzielone na cztery kategorie: działania organizacji, ich finanse, ludzie oraz problemy. Przyjrzyjmy się każdej z nich.

Na początek analizie trzeba jednak poddać sam fakt wpływu pandemii na organizacje i tego, czy ten wpływ ma charakter pozytywny, czy negatywny. Nie dziwi, że większość (65% badanych) oceniła, że pandemia pogorszyła ich sytuację. Co dziesiąta organizacja uważa, że pandemia polepszyła ich stan, a co czwarta – nie widzi zmian.

Wpływ na ocenę miał obszar działania organizacji. Najbardziej ucierpiała działalność tych zajmujących się rozwojem lokalnym, sportem i turystyką, a także kulturą i sztuką. Jest to zrozumiałe: nie było możliwości urządzania lokalnych festynów czy spotkań, wydarzenia kulturalne mogły odbywać się głównie w sieci (lub jedynie dla wąskiej grupy osób stacjonarnie), zawody sportowe zaś – bez udziału publiczności. Z kolei największy progres zanotowały organizacje zajmujące się pomocą społeczną, które miały możliwość wsparcia szpitali, domów pomocy społecznej czy innych instytucji, mniej lub bardziej dotkniętych skutkami koronawirusa.

Źródło: wykres z raportu Stowarzyszenia Klon/Jawor pn. „Rok w pandemii. Raport z badań organizacji pozarządowych 2020/2021”, str. 11.

Innym aspektem była lokalizacja wspomnianych organizacji. Najbardziej dotknęła ona te w mniejszych miastach i na terenach wiejskich. Mniejszy wpływ pandemia wywołała wśród NGO działających w dużych ośrodkach miejskich.

Źródło: wykres z raportu pn. „Rok w pandemii. (…)”, str. 12.

Mimo to ponad połowa (57%) organizacji społecznych prowadzi większość swoich działań sprzed pandemii. To cieszy, oznacza bowiem, że mimo przeciwności większość z nich działa. Wyraźnie widać, że od wiosny 2020 – kiedy w Polsce odnotowano pierwsze pozytywne przypadki koronawirusa – aż do chwili obecnej stopniowo wracają one do aktywności. Rok temu co trzecia organizacja zawiesiła wszystkie swoje działania, obecnie jest to jedynie 11% podmiotów.

Główną przyczyną zawieszenia działań (całkowitego lub częściowego) był fakt konieczności zmniejszenia liczby kontaktów społecznych, co przecież jest główną osią działań m.in. artystycznych, kulturalnych, edukacyjnych czy sportowych. W małych miejscowościach nie organizowano dożynek czy festynów. Szczególną ostrożność zachowywały organizacje senioralne, gdyż najstarsi obywatele znajdowali się w jednej z głównych grup ryzyka. Tam, gdzie kontakt bezpośredni w działaniach był niezbędny – najczęściej zawieszano działalność.

Działania online

Wobec ograniczenia lub uniemożliwienia kontaktu osobistego wiele organizacji społecznych przeniosło się do sieci. Łącznie 36% ankietowanych uznało, że wszystkie lub większość ich działań przeniosło się do sieci. Mimo to, 39% organizacji nie prowadziło praktycznie żadnych działań w formie online. Zdecydowana większość, bo aż 81% z nich była zdania, że nie pozwala na to charakter ich działań.

Dlatego nie powinien dziwić fakt, że 39% organizacji biorących udział w badaniach zadeklarowało, że podjęło nowe działania w odpowiedzi na sytuację epidemiczną. Pojawiły się nowe problemy, na które osoby zaangażowane społecznie chciały odpowiedzieć. Ten powszechny zryw wsparcia, zwłaszcza dla służby zdrowia i instytucji pomocy społecznej, widoczny był zwłaszcza na początku pandemii.

Mniej pieniędzy i personelu

Największe problemy dotyczą oczywiście finansów oraz zasobów kadrowych. Ponad połowa organizacji (57%) ocenia, że miało w 2020 r. niższe przychody niż w 2019 r. Większość społeczników wiąże te problemy z trwającą pandemią. Ponadto, niemal co trzecia organizacja (29%) obserwuje spadek w dostępie do źródeł finansowych. Od siebie dodam, że widzę, jak wzrasta liczba złożonych ofert w różnych konkursach, a pula środków dostępnych pozostaje bez zmian lub zmienia się niewiele… a jeśli już, to raczej na niekorzyść organizacji. Zresztą co tu kryć – nawet utrzymanie puli środków dla NGO na tym samym poziomie, to spadek wobec obserwowanego powszechnie wzrostu cen produktów i usług.

Z kolei, jeśli idzie o personel, to ogółem 17% organizacji wskazano, że zmniejszył się ich stały zespół (w rozumieniu pracowników zatrudnionych na umowę o pracę i umowy cywilnoprawne). Mniej dotkliwe były skutki pandemii wobec pracowników etatowych. Jeśli zaś chodzi o wolontariuszy, to ponad 1/3 organizacji (36%) oceniło, że zmniejszyła się liczba ochotników pomagających im w działaniach. Dotyczyło to głównie organizacji z zakresu pomocy społecznej czy kultury. Światełkiem nadziei jest zaś deklaracja 12% organizacji, których liczba wolontariuszy się zwiększyła. Trzeba bowiem zauważyć liczne działania na rzecz seniorów w okresie pandemii, jak np. utworzenie rządowego Solidarnościowego Korpusu Wsparcia Seniorów czy liczne oddolne, czasem nieformalne, inicjatywy pomocy osobom starszym. Być może efektem znoszenia kolejnych obostrzeń będzie powrót liczby wolontariuszy inicjatyw społecznych do wielkości sprzed pandemii. Nie ulega jednak wątpliwości, że proces ten może potrwać kilkanaście miesięcy.

Źródło: wykres z raportu pn. „Rok w pandemii. (…)”, str. 49.

Problemy i potrzeby NGO 

Organizacje wskazały również swoje największe problemy. Z tego badania wyłoniły się trzy: obawa o utratę ciągłości usług (65%), trudność w korzystaniu ze wsparcia wolontariuszy (48%) oraz kłopot związany z utrzymaniem wsparcia od dotychczasowych darczyńców i sponsorów (47%). W porównaniu z sytuacją sprzed roku zmniejszyła się jednak liczba organizacji wskazujących te (i nie tylko) problemy. Wyraźnie widać, że w znacznej mierze minęła niepewność pierwszego etapu pandemii COVID-19. Bez wątpienia jednak odwracanie negatywnych skutków lockdownu potrwa wiele czasu.

Źródło: wykres z raportu pn. „Rok w pandemii. (…)”, str. 55.

Wśród potrzeb organizacje wskazują głównie dodatkowe środki finansowe na działalność (66%). Fakt ten nie dziwi: po pierwsze organizacje utraciły część darczyńców i sponsorów, po drugie ograniczono lub pozostawiono na tym samym poziomie środki finansowe dostępne dla trzeciego sektora w różnych konkursach, a wreszcie po trzecie – wzrosła liczba podmiotów składających różnego rodzaju wniosek o projekty czy też pomoc w formie rządowej tarczy antykryzysowej. Potwierdza to mocno, jak sektor pozarządowy szuka różnego rodzaju wsparcia dla swoich działań, by móc przetrwać ten trudny czas. Na drugim miejscu listy potrzeb znajduje się dodatkowy sprzęt i narzędzia umożliwiające pracę w formie zdalnej (36%). Co czwarta organizacja chciałaby mieć jasność na temat procedur umożliwiających bezpieczne działanie w czasach pandemii.

Źródło: wykres z raportu pn. „Rok w pandemii. (…)”, str. 57.

Kaliskie spojrzenie 

Choć wskazane badanie miało charakter ogólnopolski, to można bez wahania przełożyć je na grunt lokalny. W tym celu redakcja Latarnika Kaliskiego skontaktowała się z kilkoma organizacjami, pytając je o sytuację w czasie pandemii, zarówno jeśli chodzi o wpływ obostrzeń i samej pandemii na prowadzone działania, jak i trudności, które pojawiły się ze względu na pandemię.

Społecznicy pierwszej z organizacji, czyli Fundacji Mocni Miłością realizują w Kaliszu ogromną inwestycję: budują Dom św. Matki Teresy z Kalkuty, który stanie na kaliskich Ogrodach. Oprócz tego prowadzą aktywną działalność w zakresie pomocy osobom chorym i potrzebującym. Jak przyznał ks. Włodzimierz Guzik, prezes Fundacji, pandemia wpłynęła na różne obszary działań Fundacji. Utrudniła nam przeprowadzenie w normalnej formie szkolenia z opieki nad osobami przewlekle chorymi, jakie odbyło się od września do grudnia 2020 roku. Znaczna część zajęć musiała odbyć się w formule online i nie mogliśmy przeprowadzić zajęć warsztatowych – podkreśla ks. W. Guzik.

Na pytanie o największe trudności ks. Włodzimierz Guzik zauważa m.in. problem wizyt wolontariuszy u chorych, podopiecznych Fundacji. Obecnie wizyty te odbywają się, ale przy zachowaniu zaostrzonych rygorów sanitarnych. Nie możemy również organizować żadnych imprez plenerowych czy koncertów, np. Betlejem w Kaliszu, festynów i biegów dobroczynnych, które promowały naszą działalność i przynosiły wsparcie finansowe, spotkań integracyjnych z wolontariuszami i naszymi chorymi. Nie możemy rozwijać wolontariatu szkolnego, ze względu na zamknięte szkoły i brak kontaktu z uczniami. W wyniku pandemii obserwujemy również mniejsze wpłaty darowizn.

O głos poprosiliśmy także prezesa Fundacji Na Rzecz Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym „Nowa Nadzieja”. Piotr Tomankiewicz informuje, że pandemia COVID-19 znacznie wpłynęła na regularne działania Fundacji.

Zgodnie z wytycznymi sanitarnymi, ale przede wszystkim w trosce o zdrowie naszych podopiecznych i ich rodziców w pierwszym okresie pandemii zawiesiliśmy zajęcia w naszych wszystkich ośrodkach. W tym czasie uruchomiliśmy duży program wsparcia »Autyzm w czasie pandemii« skierowany do dzieci, młodzieży, rodziców i specjalistów. Z czasem, powoli i w reżimie sanitarnym wracaliśmy do normalnych zajęć. Większość zajęć terapeutycznych to praca terapeuta – podopieczny, więc mieliśmy trochę łatwiej niż np. szkoły.

Jak dodaje P. Tomankiewicz – pandemia nie powstrzymała jednak rozwoju Fundacji. Pod koniec 2020 r. powstał nowy oddział w Ostrzeszowie, gdzie Fundacji udało się przeprowadzić pierwsze od dawna w tym mieście szkolenie stacjonarne dla nauczycieli i terapeutów. Od 1 kwietnia br. kaliskie biuro Fundacji przeniosło się do nowego obiektu przy ul. Bażanciej. W maju działalność rozpoczął kolejny ośrodek terapeutyczny w powiecie tureckim.

Naszym największym problemem był brak możliwości pomocy naszym podopiecznym, bo terapii nie można było prowadzić zdalnie. Wpłynęło to również na finansowanie fundacji, bo nie mamy żadnego stałego finansowania i wszystko musimy sobie wypracować. – podsumowuje Piotr Tomankiewicz.

„Społeczeństwo przeszło do sieci”

Naszym kolejnym rozmówcą był Tomasz Jeżyk z kaliskiego oddziału Fundacji Bread of Life, który podkreśla, że najtrudniejsze było zorganizowanie w formie online cyklicznego wydarzenia, jakim jest Wigilia na kaliskim rynku. Rok temu byliśmy przeświadczeni o tym, że pandemia jednak minie, a to pozwoli nam zorganizować wydarzenie stacjonarne. Tak się jednak nie stało. I ku naszemu zdziwieniu pozyskane środki były mniejsze jedynie o 8 tysięcy niż rok wcześniej, w trakcie tradycyjnego spotkania na kaliskim rynku. Społeczeństwo przeszło do sieci i wszystkie te wydarzenia, które odbywały się online, zyskały na popularności. To świetny wynik biorąc pod uwagę problemy ludzi w dobie pandemii, jak np. utrata pracy, brak perspektyw na przyszłość.

T. Jeżyk zauważa, że Fundacja Bread of Life nie doświadczyła spadku pomocy lub znaczącego zmniejszenia wsparcia finansowego od darczyńców. Było to możliwe dzięki dywersyfikacji środków uzyskiwanych z różnych źródeł finansowych czy aktywnemu wsparciu rady nadzorczej, którą tworzą m.in. przedsiębiorcy zarządzający dużymi firmami ogólnopolskimi.

W czasie pandemii dostarczaliśmy żywność osobom potrzebującym, m.in. mieszkańcom Kalisza. Natomiast jeśli chodzi o działalność w sieci, ważną rolę odgrywał i odgrywa portal Zostań Aniołem, gdzie zbieramy środki dla naszych podopiecznych i odnotowujemy wzmożony ruch. Ten rok pandemii był to najlepszy rok dla nas, ponieważ musieliśmy zmienić swoje myślenie, swój komfort „bycia”, dzięki czemu intensywnie działaliśmy na rzecz osób potrzebujących. – podsumowuje T. Jeżyk.

„Jako społeczeństwo zdajemy egzamin”

Następną organizacją pomocową, z którą udało nam się porozmawiać była Fundacja CHOPS. Jej prezes, Roman Żarnecki, wskazał, że pandemia pogłębiła problemy osób potrzebujących, którym Fundacja pomaga, za to w społeczeństwie budzą się dobre instynkty i dzięki temu coraz więcej ludzi angażuje się w różne formy wsparcia.

Staramy się kontynuować w czasie pandemii wszystkie spotkania, jedyną formą, którą ograniczyliśmy były spotkania stacjonarne. Za to osoby potrzebujące mogą liczyć na naszą pomoc: dostarczamy im m.in. ubrania czy żywność. Z zachowaniem dystansu staramy się prowadzić rozmowy indywidualne, jeśli pojawiała się taka konieczność. Udało się także podtrzymać nasze wydarzenia świąteczne: Wielkanocne śniadania oraz wigilijne posiłki, które odbywają się dokładnie w dniu świąt. – wymienia formy wsparcia R. Żarnecki.

CHOPS kładzie duży nacisk na włączaniu osób potrzebujących w wolontariat i niesienie wsparcia innym osobom. Nie chcemy wyłącznie zaspokajać potrzeb osób, które znalazły się w ciężkiej sytuacji. Nasza metoda polega na tym, aby te osoby zostały następnie wolontariuszami i dalej pomagały nam nieść dobro kolejnym potrzebującym. Każdy może coś zrobić, a ta idea się sprawdza w naszej dotychczasowej działalności. Ludzie czują się szczęśliwsi, kiedy sobie wzajemnie pomagają. Ważne dla mnie jest również to, że w naszych szeregach udziela się dużo młodzieży. – mówi R. Żarnecki i podsumowuje: W mojej ocenie jako społeczeństwo zdajemy egzamin i możemy nawzajem na siebie liczyć.

O refleksje na temat kondycji organizacji pozarządowych w czasie pandemii zapytaliśmy również Ewelinę Knajdek-Marcinkowską, prezes Stowarzyszenia Multi.Art. Podkreśliła ona, że najbardziej skutki pandemii odczuwalne były w działalności Domu Sąsiedzkiego przy ul. Podgórze, którego Stowarzyszenie jest gospodarzem.

Byliśmy zmuszeni ograniczyć, a nawet w niektórych etapach pandemii całkiem zawiesić prowadzone tam działania. Pierwszy i od razu całkowity lockdown przyszedł po trzech miesiącach od otwarcia Domu Sasiedzkiego. Przez pierwsze trzy miesiące udało się nam zorganizować kilkadziesiąt wydarzeń, a nasz kalendarz był zaplanowany aż do sierpnia. Niestety – wszystkie te plany musieliśmy odwołać. Kolejne etapy »odmrażania« pozwoliły nam na prowadzenie zajęć dla maks. 12 osób. Całkowicie zrezygnowaliśmy z warsztatów kulinarnych, które cieszyły się największym zainteresowaniem. Były też plusy – dzięki pandemii uruchomiliśmy działania pomocowe dla sąsiadów z Podgórza, co pozwoliło nam na zbudowanie z nimi bliskiej relacji. Sytuacja pandemiczna nauczyła nas też lepszej organizacji pracy.

E. Knajdek-Marcinkowska zauważa także, że pandemia miała również ogromny, negatywny wpływ na drugą gałęź działalności, a więc Multi Art Festiwal. Impreza musiała zostać dostosowana do zasad bezpieczeństwa, co było dla społeczników dużym wyzwaniem, któremu jednak – jak podkreśla nasza rozmówczyni – udało się sprostać. Zaznacza jednak, że choć część planów musiało odczekać. Działań zaplanowanych do Domu Sąsiedzkiego nie dało się wrzucić do sieci, bo idea Domu polega na bezpośrednim spotkaniu. Relacje i plany zaczynamy odbudowywać, ale nie da się ukryć, że straciliśmy tam swój najlepszy »rozruchowy« rok. – podsumowuje E. Knajdek-Marcinkowska.

Jednak pandemia to także czas, gdy wzrasta wrażliwość na pomoc drugiemu człowiekowi. Wiele inicjatyw powstaje spontanicznie, część z nich ma charakter nieformalny. Warto dostrzec, że niektórzy społecznicy korzystają z okresu pandemii jako możliwości wcielenia swoich planów w życie. Przykładem takiej organizacji jest Fundacja Światło i Sól. Dodajmy, że jej prezes, ks. Aleksander Janas, był gościem Latarnika Kaliskiego i opowiedział nam o idei, planach i wyzwaniach nowej kaliskiej organizacji.

Perspektywy

Miejmy nadzieję, że stopniowe odmrażanie życia społecznego, z którym w ostatnich tygodniach mamy do czynienia, będzie ostateczne i nieodwracalne. Cieszy, że wiele działań wraca do normalności sprzed pandemii, bo bez wątpienia, organizacje pozarządowe odegrają ogromną rolę w procesie aktywizacji społeczeństwa oraz w odbudowie relacji społecznych. Trzymajmy za nie kciuki i wspierajmy je: dobrym słowem, poprzez darowiznę (finansową, ale też rzeczową) czy nawet naszym osobistym zaangażowaniem w wolontariat.

Źródła:

[1] Pełna treść raportu pn. „Rok w pandemii. Raport z badań organizacji pozarządowych 2020/2021” autorstwa Beaty Charyckiej oraz Marty Gumkowskiej dostępna jest online: https://api.ngo.pl/media/get/153199.

Podobał Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna!
Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej? Wesprzyj nas!

Share on facebook
Share on twitter
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze

Newsletter

Bądź na bieżąco z najnowszymi aktualnościami!

WESPRZYJ NAS!

Każda latarnia potrzebuje mocy, aby oświetlać to, co ukryte. Dołącz do Klubu Mocodawców Latarnika Kaliskiego i wspieraj naszą działalność!

Kliknij w odpowiednią “cegiełkę” i sprawdź, jakie benefity dla Ciebie przygotowaliśmy!

Najchętniej czytane

PODCASTY & VIDEO

REKLAMA

#Twitter