Plac – parking – ulica św. Stanisława

Najbardziej nieestetycznie prezentującym się miejscem w pobliżu kaliskiego ratusza wydaje się być otoczenie kościoła oo. Franciszkanów wzdłuż ulicy św. Stanisława. Utworzenie placu w tym miejscu związane było z porządkowaniem Kalisza po zniszczeniach I wojny światowej. Obecnie znajduje się tu parking, a całościowe zagospodarowanie jest w dużej mierze przypadkowe.

Przed I wojną światową w miejscu obecnego placu stały kamienice, które zasłaniały widok na kościół oo. Franciszkanów zarówno z Rynku, jak i z ulicy Śródmiejskiej. Po zniszczeniu Kalisza w sierpniu 1914 roku zgodnie z ówczesnymi tendencjami, by odsłaniać widoki na obiekty o „wartości pamiątkowej”, postanowiono usunąć ruiny zasłaniające widok na kościół, jak również dwie kamienice, które nie zostały spalone. Z perspektywy czasu można ocenić ten zabieg jako właściwy – podwórka tych kamienic wychodziły wprost na kościół, co zdecydowanie nie stanowiło godnej oprawy dla jednej z dwóch najstarszych zachowanych świątyń Kalisza. W ten sposób otworzył się widok z ulicy Śródmiejskiej na kościół. Inaczej poprowadzono również ulicę św. Stanisława, wydłużając jej łuk i przedłużając nieco ulicę Franciszkańską.

Ortofotomapa z zaznaczonymi nieistniejącymi kamienicami. Na niebiesko budynki rozebrane po I wojnie światowej, na czerwono kamienica Mystkowskiego rozebrana podczas II wojny światowej. Opracowanie z wykorzystaniem Google Maps, https://www.google.com/maps/

Jednego zrujnowanego domu jednak wówczas nie rozebrano. Na rogu ulic św. Stanisława i Rzeźniczej stała dwupiętrowa kamienica wzniesiona prawdopodobnie z wykorzystaniem murów dawnej kaplicy greckiej. Jako cenny i warty zachowania obiekt przedstawiał ją już niemiecki konserwator zabytków Julius Kohte w 1916 roku, a szczególnie doceniał znajdujący się na ścianie naprzeciwko kościoła ozdobny portal, który wyróżniał się na tle oszczędnej architektury budynku. Z jego znaczenia zdawano sobie sprawę powszechnie. W 1919 roku do Inwentarza Zabytków Sztuki i Kultury wpisano „odrzwia empirowe z 1818 r.” – zapewne chodziło o portal, o którym pisał Kohte. Budynek należał wówczas do właściciela znajdującej się obok piekarni, posła na sejm Kazimierza Mystkowskiego. Przez całe dwudziestolecie międzywojenne pozwalano stać wypalonym murom do wysokości pierwszego piętra, aż w środku wyrosły sporych rozmiarów drzewa. Domu nie udało się jednak odbudować, został rozebrany podczas II wojny światowej.

Widok z Głównego Rynku na miejsce, gdzie stała kamienica Mystkowskiego, wrzesień 2021

Dziś teren po kamienicy Mystkowskiego nie prezentuje się najlepiej – ślepych ścian należących do Społem budynków nie ratuje ani pawilon z ogródkiem baru Delicje, ani odsłonięty widok na kościół. I choć miejsce to od około osiemdziesięciu lat jest niezabudowane to jego zagospodarowanie jest prowizoryczne, wiecznie tymczasowe i uważam za najbardziej słuszne jego ponowne zabudowanie obiektem o podobnych gabarytach do istniejącej niegdyś kamienicy lub nieco cofniętym od ulicy św. Stanisława, tak aby nie zasłaniać całkowicie widoku na kościół, ale by jednak przysłonić nieestetyczny widok na ślepe ściany i podwórko dawnej fabryki Mystkowskiego. Obok Złotego Rogu jest to chyba najbardziej nieszczęśliwa luka w zabudowie pozostała do zagospodarowania w Śródmieściu.

Jednym z plusów powstania zabudowy w omawianym miejscu byłoby również przysłonięcie widoku na parking, ale on sam zdecydowanie powinien z placu zniknąć. Pojawiały się różne pomysły – od zamknięcia go dla ruchu samochodowego do mniej radykalnej budowy parkingu podziemnego. Niezależnie od wyników analiz komunikacyjnych i przyjętego rozwiązania, powierzchnia placu powinna służyć ludziom jako przyjazne miejsce spotkań, zamiast do parkowania samochodów. Ciekawą opcją, już zresztą sprawdzoną, jest także organizowanie niektórych imprez plenerowych przed kościołem św. Stanisława (na przykład festiwal „Gramy nad Prosną” w 2015 roku). Jest to teren podobnej wielkości jak plac przed ratuszem, a przy tym zdecydowanie bardziej kameralny.

Widok placu i parkingu przed kościołem oo. Franciszkanów, wrzesień 2021

Próbując wzorować się na historii można rozważyć też inną możliwość zagospodarowania placu–przed II wojną światową znajdowało się na nim ogrodzone regularne założenie ogrodowe z kapliczką pośrodku (w 1919 roku był również plan, by zrobić tam plac zabaw dla dzieci). Można pomyśleć, że w dzisiejszych czasach raczej taki ogród byłby pustą przestrzenią bez ludzi, pozostającą tylko ładną oprawą dla kościoła. Ale z drugiej strony w mieście lokacyjnym brakuje zielonego skweru, miejsca gdzie można odpocząć na ławce w cieniu drzew. Główny Rynek, Plac św. Józefa i Rozmarek to wybetonowane przestrzenie, niespełniające takiej funkcji. Trochę dalej są oczywiście zrewitalizowane planty i park. Ulica św. Stanisława jest podobnie oddalona od obu zieleńców, ma za to inny atut – bezpośrednią bliskość Głównego Rynku. Niestety o przyszłości ulicy-placu-parkingu (niepotrzebne skreślić) niewiele się mówi w kaliskich mediach, a temat co najwyżej czasem wraca w internetowych dyskusjach.

Podobał Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna!
Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej? Wesprzyj nas!

Share on facebook
Share on twitter
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze

Newsletter

Bądź na bieżąco z najnowszymi aktualnościami!

WESPRZYJ NAS!

Każda latarnia potrzebuje mocy, aby oświetlać to, co ukryte. Dołącz do Klubu Mocodawców Latarnika Kaliskiego i wspieraj naszą działalność!

Kliknij w odpowiednią “cegiełkę” i sprawdź, jakie benefity dla Ciebie przygotowaliśmy!

Najchętniej czytane

PODCASTY & VIDEO

REKLAMA

#Twitter