reklama-SWWS
baner_AK
pekao_firmowe_012023_1200x200_

Kaliscy przedsiębiorcy zagrożeni inflacją?

Im dłużej trwa konflikt zbrojny w Ukrainie, a inflacja nie zwalnia tempa, tym coraz więcej mikro, małych oraz średnich firm obawia się o swoją dalszą przyszłość na rynku. GUS wydał niedawno informację, że we wrześniu tego roku przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw zwiększyło się w stosunku do sierpnia 2022 r. o 1,6 proc. We wrześniu w porównaniu z sierpniem przeciętne zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw zmniejszyło się „minimalnie”, czyli o 0,1 proc.

Presja nakładana przez inflację wciąż wzrasta, a końca rosnących cen nie widać. Zdecydowana większość firm planuje podwyżki, a jedynie niewielka część przedsiębiorców deklaruje, że chce ceny obniżać.

Koszty towarów i usług ulegają ciągłej zmianie: jedne rosną, inne zaś spadają. Inflacją nazywamy zjawisko, w którym mamy do czynienia nie z podwyżkami dotyczącymi pojedynczych produktów, a z powszechnym wzrostem cen. Kiedy dochodzi do inflacji, za tę samą kwotę można kupić coraz mniej. Innymi słowy, inflacja powoduje, że z czasem wartość pieniądza spada.




Inflacja a wzrost cen usług, towarów, półproduktów i surowców

Maciej Borowiak, współwłaściciel kaliskiej firmy Brewa zaznacza że wzrost cen usług, towarów, półproduktów i surowców zmienił się w sposób znaczący. – Działamy w branży odnawialnych źródeł energii, czyli przemysłowo-budowlanej. Wzrosły ceny komponentów do produkcji, takich jak stal, aluminium. Borykamy się z dostępnością wielu elementów elektronicznych, gdyż nasi dostawcy nie otrzymują komponentów potrzebnych do produkcji, takich jak chipy – podkreśla Borowiak. Współwłaściciel dodaje, że problem stanowi również wzrost kosztów transportu, ponieważ cena frachtu w okresie pandemii wzrosła 8-10-krotnie, choć dzisiaj zaobserwować można tendencję spadkową co w przyszłości może przyczynić się do spadku cen produktów.

W naszej branży dynamika wzrostu cen materiałów budowlanych wyniosła we wrześniu o ok. 22 proc. Dla przypomnienia w kwietniu i maju, dynamika wynosiła aż 34 proc. Nie mamy niestety żadnych powodów do optymizmu, gdyż to oznacza, że materiały budowlane nadal drożeją, choć już nie tak szybko jak w pierwszej połowie roku. Dziś kluczowa jest odpowiedź na pytanie czy ten trend będzie trwały – mówi Maciej Garbowicz, architekt wnętrz, kierownik Działu Marketingu i Sprzedaży w firmie Antczak.

Garbowicz zaznacza, że wzrost cen, zarówno materiałów jak i energii, określany przez niektórych jako szokowy, dziś realnie uderza w sektor budowlany. – Konsekwencją tego jest to, że nawet te spółki, które mają duży portfel inwestycyjny z podpisanymi kontraktami, co dotychczas było uznawane jako ewidentny sukces, dziś przy braku waloryzacji cen tych długoterminowych kontraktów, zamiast spodziewanych zysków mogą doświadczyć wysokich strat. Dodatkowo zapłacą wysokie kary, jeśli będą zmuszone do zrywania kontraktów. Dlatego branża liczy na skuteczne działania systemowe resortów odpowiedzialnych za gospodarkę, aby pobudzać inwestycje i przeciwdziałać tym samym realnym zagrożeniom – dodaje architekt.

Dla Borowiaka najbardziej odczuwalny jest ogólny wzrost cen produktów, choć podkreśla również, że w ostatnich miesiącach niepokojące stało się też osłabienie złotówki w stosunku do euro czy dolara, a także osłabienie euro w stosunku do dolara. Garbowicz z kolei zaznacza, że inflacja przejawia się w kalkulacji całkowitych kosztów budowy. Za bardzo wysoką wskazuje cenę energii elektrycznej, bez zabezpieczenia której brak jest ciągłości realizacyjnej każdego z projektów. Rosnące ceny materiałów budowlanych, ceny usług podwykonawczych, ceny chemii budowlanej, itp., to wszystko wpływa na docelowy koszt wybudowania danego obiektu. – Dzięki optymalnej polityce zakupów i wyprzedzającej kontraktacji materiałów budowlanych oraz usług zewnętrznych obecnie jesteśmy jeszcze w stanie optymalizować ceny, tak aby spotykały się z akceptacją i możliwościami naszych klientów – podkreśla.

Inflacja a zmniejszenie oferowanych usług/ograniczenie działalności i zmiany kadr w przedsiębiorstwach

Hamowanie inflacji oznacza zwolnienia pracowników. Na pierwszy ogień zawsze idą najmłodsi i najstarsi. I zatrudnieni na kontraktach — czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Spotkanie się z odmową w przypadku prośby o podwyżkę nie stanowi teraz jedynego zmartwienia dla rodaków. Coraz częściej usłyszeć możemy głosy ekspertów, świadczące o spodziewanych zwolnieniach, choć nie na masową skalę. Dla wielu firm walka z inflacją będzie oznaczała realną potrzebę cięcia kosztów, gdzie zwykle na” pierwszy ogień” idą zatrudnieni.

Maciej Garbowicz zapytany o to, czy w związku z rosnącymi kosztami jego firma zmuszona jest do rezygnowania z oferowanych usług/ograniczenia swojej działalności lub pomniejszenia swojego personelu, odpowiedział:

– Dziś mówimy ostrożnie, że takiej konieczności jeszcze nie ma. Ale – zastrzegamy – że „jeszcze”. Sytuacja gospodarcza nadal jest bardzo dynamiczna. Napływa nadal szereg niekorzystnych dla biznesu informacji. Dlatego bierzemy bardzo wnikliwie pod uwagę argumenty tej części przedsiębiorców, którzy uważają, że najgłębszy kryzys dopiero przed nami. Zwłaszcza, że ich zdaniem wysoki koszt pieniądza już zaczyna być problemem dla realizacji nowych inwestycji. Analizujemy wszystkie sygnały z gospodarki i regionów na których jesteśmy obecnie aktywni, aby wtedy gdy będzie to uzasadnione podjąć właściwe decyzje.

Wzrost cen a spadek liczby klientów

Fotowoltaika jest jedyną prawdziwą tarczą na potężny wzrost cen energii – podkreśla Borowiak. Współwłaściciel zaznacza, że klienci są zainteresowani, ale z pewnością, gdyby ceny były niższe to zainteresowanie byłoby większe. –Ten, kto dzisiaj się wstrzymuje z decyzją, czekając na spadek cen, może się rozczarować. Nie spodziewałbym się, że w przyszłym roku będzie taniej, raczej mamy ciągły wzrost cen – dodaje.

Garbowicz podkreśla, że to, co zawsze charakteryzowało ich firmę na rynku, to fakt posiadania elastycznej i realistycznej polityki kształtowania cen.
Budowaliśmy ofertę tak, aby trafiać z odpowiednim produktem do różnych grup klientów. Jak pokazują wyniki szczególnie kilku ostatnich lat, jest to bardzo skuteczna strategia i co najważniejsze doceniana właśnie przez klientów. Jesteśmy odpowiedzialnym i wiarygodnym podmiotem, dlatego każdy nasz klient z góry wie, ile rzeczywiście zapłaci za lokal i co na tę cenę się składa. Dziś jeszcze uważniej obserwujemy i analizujemy rynek, aby nasza oferta nadal spotykała się z tak dobrym odzewem ze strony klientów jak dotychczas.

Architekt zwraca uwagę, że głównym problemem przy zakupie mieszkania nie tyle jest aktualnie cena, co bardzo wysoki koszt kredytu. Próg dostępu do tej formy zewnętrznego finansowania dla wielu potencjalnych nabywców stał się ogromnym wyzwaniem lub wręcz barierą. – Dla całej branży developerskiej dziś najważniejsze jest to, czy na rynku pojawią się mechanizmy i rozwiązania inspirowane przez Państwo i jego instytucje, które dadzą ponownie polskim rodzinom możliwość pozyskania tego upragnionego mieszkania.

Inflacja a wpływ na działalność przedsiębiorstw

Z danych udostępnionych przez Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) wynika, że Polacy ze względu na wzrost cen skrupulatniej wydają swoje pieniądze, co przekłada się na słabnącą kondycję firm handlowych. Aż 43 proc. odnotowuje spadek wartości sprzedaży, a z decyzji o podjęciu inwestycji zrezygnowało niemal dwie trzecie firm. Jedynie 14 proc. firm mogło pochwalić się wzrostem.

Współwłaściciel Brewy jest przekonany, że rosnąca inflacja ma znaczący wpływ na działalność firmy:
Portfel konsumentów ma swoje ograniczenia. Ludzie najpierw zaspokajają potrzeby pierwszego rzędu. Dopiero w dalszej kolejności można myśleć o inwestycjach. Inflacja wpłynęła na wzrost kosztów kredytów, tj, zostały podniesione stopy procentowe. To powoduje, że ich dostępność spadła, a część klientów w ten sposób finansowała inwestycje.

Borowiak uważa, że rząd powinien dopłacać do kredytów na inwestycje w pompy ciepła czy fotowoltaikę, bo przyniesie to długofalowy pozytywny skutek. – Raz ktoś zainwestuje i będzie miał spokój, gwarancję niskich rachunków i nie będzie miał obaw o węgiel przez kolejne 10-20 lat.

Jak słusznie zauważa Garbowicz, inflacja ma wpływ na całą gospodarkę. Zwłaszcza w tym roku, rosnące ceny już nie tylko uszczuplają, a wprost drenują oszczędności, zmuszając zarówno osoby fizyczne do ograniczania wydatków, a przedsiębiorców do ograniczania inwestycji. Inflacja to jedno, a rosnące ceny energii to drugi krytyczny czynnik, który uderza w inwestycje budowlane we wszystkich obszarach.
Budownictwo już jest zmuszone do gruntownego analizowania planów inwestycyjnych, a niektóre firmy wręcz mówią o ograniczaniu liczby projektów. Potencjalne zamrożenie powiązań kooperacyjnych i biznesowych w deweloperce w efekcie zaniechania nowych budów, to radyklany hamulec dla szeregu innych branż i ich drastyczne problemy. Już dziś alarmistyczne sygnały płyną z sektora ceramiki budowlanej czy od producentów okien i drzwi. Dziś nie można w sposób odpowiedzialny przewidzieć najbardziej prawdopodobnego rozwoju sytuacji w odniesieniu do naszej Grupy. Właśnie prowadzona od lat dywersyfikacja czyli zróżnicowanie naszej aktywności biznesowej może być pewnym sposobem zmniejszania przez nas wpływu spowolnienia gospodarczego na całą strukturę. Mocno stąpamy po ziemi i nie jesteśmy hipokrytami, dlatego jest dla nas oczywiste, że tak jak każda polska firma i my ten kryzys także odczujemy. 

fot.: pixabay, Maciej Borowiak, Maciej Garbowicz

Podoba‚ Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna! Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej?Wesprzyj nas!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze

Najnowsze