Stokado
baner_FBAnt
Baner AWS
baner_GM

Pych: Krótka historia szachów

Dzień był upalny. Lipa czarnoleska

śpiewny dokoła rozesłała chłód.

W kręgu jej cienia ławki prosta deska,

stół, na nim szachy, obok w dzbanie miód.

A Kochanowski swoje gęsie pióro

wraz z włoską księgą położył na stół

i, mając w dłoni szachowa figurę,

słuchał miodowego koncertu swych pszczół.

Az bierki począł kłaść na szachownicę

z włoskiego drzewa (przywiezioną z Włoch):

najpierw przy Panu Królowej oblicze,

a potem Fenrych, Jezdny, potem Roch…

I tak w czas lipca z brzękiem pszczelich skrzydeł

w obcy poemat swojski rytm miał tchnąć.

Lecz nim wziąl pióro, by tłumaczyć Vidę,

zagrał d4, odpowiedź… e5.

Córkę Tarsesa, Fiedora z Borzujem

w cudna polszczyznę przyoblekł mistrz Jan.

I dziś ta partia, po latach, smakuje

jak ustałego wina wonny dzban.

Istnieją kibice przysięgli – tacy, którzy wolą przypatrywać się godzinami cudzej partii niż grać. O pewnym szachiście warszawskim krążyła swego czasu wieść, że potrafił kibicować przy rozgrywkach szachowych po 36 godzin bez przerwy. Zdarzają się między nimi łagodni i nieszkodliwi, którzy przypatrują się cudzym wysiłkom w milczeniu; inni dają wyraz swemu niezadowoleniu z posunięć grających złośliwymi uśmiechami, czasem nawet zgryźliwymi uwagami – a niektórzy podobno posuwają się tak daleko, że wyrywają grającym figury z ręki. Tacy dwaj uprzykrzeni kibice przysiedli się raz do partii, rozgrywanej przez dwu poważnych i bardzo spokojnych szachistów. Ci przez pewien czas znosili uwagi i przycinki, wreszcie jeden z nich zapytał „swego” kibica:

  • Pan zdaje się, dobrze gra w szachy?
  • O naturalnie…
  • To może będzie pan tak uprzejmy i zastąpi mnie na chwilę? Musze wyjść…

Kibic zgodził się bez dłuższych ceregieli. Po krótkiej chwili taka sama scena rozegrała się między drugim kibicem i jego ofiarą. I oto toczy się gra między dwoma kibicami…

zaintrygowany nieobecnością gracza, którego zastępuje, jeden z nich przechodzi do sąsiedniego pokoju – i widzi obydwu partnerów, z najwyższym spokojem rozgrywających partię szachów…

Jeśli, czytelniku miły, sam nie grasz w szachy, jeśli nie widziałeś jeszcze szachowego turnieju, to na pewno wiele o tej grze słyszałeś. Na pewno ktoś z twojej rodziny, przyjaciół lub znajomych oddaje się jej z zamiłowaniem, spędzając długie godziny w zamyśleniu nad szachownicą, przedkładając szachy nad wiele innych rozrywek. Być może, iż uważasz go za dziwaka, tracącego bezużytecznie czas na bezpłodne przestawianie drewnianych figur…, ale czy wiesz, że zwolennicy gry szachowej liczą się już dziś na miliony. Według FIDE (Międzynarodowa Federacja Szachowa) w 2012 roku na całym świecie było około 600 milionów ludzi dorosłych regularnie grających w szachy, a Międzynarodowy Dzień Szachów obchodzony jest w niemal 200 krajach. Dziś ta liczba z pewnością jest dużo wyższa, a to dzięki możliwości gry na odległość w czasie rzeczywistym.

Nie wiemy dokładnie, kto, kiedy i gdzie wymyślił szachy. Wynalazek ten nie wstrząsnął ludzkością, tak jak podboje wielkich zdobywców, wielkie odkrycia geograficzne czy epokowe wynalazki techniczne. Premiera szachowej rozgrywki nie została uwieczniona klinowym pismem Babilonii, nie przekazały nam o niej wiadomości hieroglify egipskie. I tylko z pewnych wzmianek o świętych księgach hinduskich możemy się domyślać, że pierwowzór gry szachowej powstał kiedyś nad brzegami Gangesu – dwa lub trzy tysiące lat temu… Dwa lub trzy tysiące lat… Pomyśl tylko, ile zmieniło się na świecie przez ten czas! Zapadły się w gruzy zręby potężnych państw Assyrii i Babilonii; błysnęła i zgasła jak meteor świetność arabskich kalifów; powstało i upadło wielkie imperium rzymskie; okręty Kolumba, Vasco da Gamy, Cooca przybiły do brzegów nowych kontynentów; wynalezienie maszyny latającej, druku, maszyny parowej, radia, telewizji czy komputera – zmieniło postać świata. Można by tu przytoczyć wiele, bardzo wiele epokowych wynalazków. Choćby ewolucję telefonu czy internetu.

Jednak wynaleziona w odległej starożytności gra w szachy przetrwała tysiące lat i zdobyła miliony zwolenników na całym świecie. Taką żywotnością i popularnością nie może się poszczycić żadna inna gra. Bo też szachy to nie tylko gra, nie tylko miła towarzyska rozrywka. Kształcą one i rozwijają dodatnie cechy charakteru i umysłu, mają wielkie znaczenie społeczne, pedagogiczne i kulturalne. Dzięki tym zaletom szachy trafiły nawet do szkół, ale to nie wszystko. Szachy łączą bowiem poważne wartości społeczne z niezwykłym urokiem pasjonującej rozrywki. Nieprzebrane możliwości kombinacji szachowych sprawiają, że pomimo tyloletniej praktyki w rozgrywkach towarzyskich i oficjalnych, pomimo dokładnych badań teoretycznych, prowadzonych we wszystkich krajach, szachy kryją dotychczas i bardzo długo kryć będą, wiele tajemnic, wiele niespodzianek. W każdej partii stanąć możemy wobec nowych „dziewiczych” problemów i własną pomysłowością musimy szukać najlepszych rozwiązań, najdogodniejszych dróg, najpiękniejszych kombinacji. Dodam jeszcze, że szachy zaspokajają instynkt współzawodnictwa i szlachetnej walki, wieńczonej triumfem zwycięstwa – instynkt tak wrodzony naturze ludzkiej, bez którego nie byłoby na świecie postępu. Polscy szachiści znani są i cenieni na całym świecie. Przed wojną zajmowaliśmy wysokie miejsce w czołówce światowej; wygrana na olimpiadzie w Hamburgu nie była naszym jedynym sukcesem.

Oprócz tego, że rozwijała się myśl szachowa zmieniały się także formy i zasady rozgrywek;  pierwotnie wyłaniano indywidualnych zwycięzców, a z czasem zaczęły rywalizować ze sobą drużyny. Dokładnie 100 lat temu w 1924 roku podczas olimpiady w Paryżu, po raz pierwszy zaproszono grupę szachistów do rywalizacji w imieniu swoich państw narodowych. Choć ta pierwsza olimpiada szachowa odbyła się eksperymentalnie to 54 zawodników nieoficjalnie reprezentowało w niej 18 państw. System tych rozgrywek daleki był od doskonałości, ale turniej ten zapoczątkował nową szachową erę. W dniu zakończenia turnieju podpisano dokument powołujący do życia Międzynarodową Federację Szachową FIDE, która zrzesza narodowe związki szachowe z całego świata, w tym z Polski.

Do głównych zadań FIDE należy: definiowanie i ujednolicanie reguł gry w szachy oraz zasad rozgrywania międzynarodowych zawodów szachowych, obliczanie rankingu szachistów, przyznawanie tytułów szachistom oraz sędziom szachowym. Federacja organizuje najważniejsze zawdy  szachowe o zasięgu światowym, w tym indywidualne mistrzostwa świata  oraz olimpiady szachowe, patronuje lub nadzoruje rozgrywanie niektórych turniejów międzynarodowych z udziałem najsilniejszych szachistów świata. FIDE powstała na wniosek sekretarza Francuskiej Federacji Pierre Vincenta, a wśród 15 państw założycielskich była także Polska. W 1928 w Hadze FIDE jako pierwsza organizacja sportowa podjęła historyczną decyzję  – zrównała prawa amatorów i zawodowców. Spowodowało to ogromny rozwój i popularność tej wyjątkowej dyscypliny sportu.

Ewolucja szachów nie zakończyła się i kto wie czy kiedykolwiek się zakończy. Powstają wciąż nowe formy rywalizacji, a internet nie powiedział przecież jeszcze ostatniego słowa. Z wielkim zaciekawieniem świat czeka na poznanie możliwości w tym zakresie sztucznej inteligencji. Jeszcze ciekawszym wydaję się gra człowieka z komputerem kwantowym, który w jednej chwili  teoretycznie analizuje wszystkie możliwe kombinacje, a już dziś oprogramowanie do gry w szachy „Stockfish”, może analizować miliony pozycji na sekundę,

Lata 60. ubiegłego stulecia to z dzisiejszego punktu widzenia zupełnie inna epoka. Wtedy rzadko kiedy w domu był telewizor (a w nim jeden program), a o Internecie nawet wtedy nie myślano. Grano więc w domach w szachy, z bliższą lub dalszą rodziną albo zaproszonymi gośćmi. Oczywiście poziom tych domowych szachów był bardzo różny i z reguły amatorski.  W roku 1958 udało się wyciągnąć większość tych szachistów z domów i stworzyć dla nich ogólnodostępne rozgrywki szachowe pod nazwą „O Złotą Wieżę”. Wkrótce szachy wkroczyły masowo do wiejskich świetlic i domów kultury – stały się najpopularniejszą grą przed warcabami i grami karcianymi (w tym brydżem). Turnieje „O Złotą Wieżę” wymyślone zostały przez dwóch dziennikarzy i szachistów, a byli nimi Romuald Frey i Michał Kierczyński. W prace organizacyjne i promocyjne włączyli się też Wojciech Szkiela i Stefan Witkowski.  Te osoby w dużej mierze zbudowały „markę” tej imprezy, poświęcając im dużo czasu i własnych talentów. Turnieje „O Złotą Wieżę”, poprzez swoją masowość położyły podwaliny do budowania szerokich struktur organizacyjnych Polskiego Związku Szachowego. Ponadto turnieje z udziałem szachistów zrzeszonych w Ludowych Zespołach Sportowych zawsze były miejscem do poszukiwania talentów szachowych i jak pokazuje historia imprezy, talentów tych nie brakowało.

Organizacji tego wielkiego jak na owe czasy przedsięwzięcia podjęło się Zrzeszenie LZS przy współpracy Związku Młodzieży Wiejskiej. Turniej miał już na starcie wielkiego sojusznika – „Dziennik Ludowy”, gazetę o ogólnopolskim zasięgu. W pierwszych latach turnieje organizowano tylko do szczebla powiatowego. Powiat, na którego terenie startowało najwięcej drużyn w stosunku do liczby mieszkańców – otrzymywał puchar ufundowany przez redakcję „Dziennika Ludowego”.

Turnieje szachowe „O Złotą Wieżę” od początku swojej historii miały charakter masowy. Analizując bardziej wnikliwie zamieszczone dane, można zaobserwować niezwykły i dynamiczny rozwój imprezy w pierwszych latach jej historii. Nawet biorąc poprawkę na to, że być może zamieszczone dane statystyczne są lekko zawyżone, to i tak przedstawione liczby są imponujące. Od początku turnieju w roku 1958 do jego apogeum w roku 1970 można zaobserwować przyrost ilości drużyn na poziomie 937,8%, czyli prawie dziesięciokrotny. Na podobnym poziomie wzrastała także ilość uczestników imprezy. Nic dziwnego, że mając wówczas te liczby przed oczami, organizatorzy turniejów o „Złotą Wieżę” postanowili coś zrobić z taką masą chętnych do gry szachistów.

W roku 1967 Polski Związek Szachowy wprowadził turniej „O Złotą Wieżę” do swojego kalendarza imprez sportowych – turniej tym samym zyskał nowego potężnego sojusznika. W momencie podjęcia decyzji o ogólnopolskim formacie turnieju i organizacji finałów centralnych, które były zwieńczeniem wielostopniowych eliminacji, pojawiło się wokół turnieju wiele wybitnych postaci, które odcisnęły na imprezie swoje piętno. Udało się też zrealizować ideę rozgrywania finałów w polskich zamkach. Oto szachiści z małych miejscowości i miasteczek mogli rozgrywać partie szachów we wspaniałych wnętrzach polskich zamków i pałaców. Dzięki temu  bardzo wzrosła ranga i prestiż imprezy. Dodatkowo wymyślono, że każdemu turniejowi finałowemu będzie towarzyszyła bogata oprawa imprez towarzyszących, z których na plan pierwszy wysuwała się organizacja widowisk „żywych szachów”. Przestawienia te, były solidnie przygotowywane, na długo przed ich wystawieniem. Przygotowania dotyczyły scenografii, ubioru aktorów oraz wyreżyserowania widowiska, które tematyką związane było z miejscem rozgrywania turniejów i odwoływało się do ważnych wydarzeń z historii naszego kraju. Wszystkie te widowiska odbywały się na wielkich szachownicach (zwykle na dziedzińcach zamków), na których rozgrywano partie szachów, często przy licznie zgromadzonej publiczności. Udało się także przez kilkanaście lat na turnieje indywidualne zapraszać szachistów z innych krajów.

1967 – po raz pierwszy turniej odbył się na terenie pięknego zabytku – Zamku w Malborku. Tu po raz pierwszy przedstawiono widowisko „żywych szachów”. Polski Związek Szachowy wprowadza turniej do swojego kalendarza imprez sportowych. Przez cztery kwietniowe dni zamek w Malborku był oblężony przez wiejskich szachistów. Finał centralny odbył się w Sali Rycerskiej zamku, a w innych pomieszczeniach rozegrano imprezy towarzyszące, takie jak turnieje błyskawiczne, konkursy, seanse gry jednoczesnej. W ten sposób zapoczątkowana została także historia rozgrywania turniejów „Złotej Wieży” w polskich zamkach – kolejne finały centralne wielokrotnie były przeprowadzone w zabytkowych i ważnych w historii naszego kraju obiektach. W Malborku na zgromadzonych widzach widowisko zrobiło ogromne wrażenie – na wielkim, otoczonym posępnymi murami dziedzińcu, zmierzyły się raz jeszcze wojska Władysława Jagiełły z rycerzami w białych płaszczach z czarnymi krzyżami. I tak jak wówczas, wojska słowiańskie i tym razem odniosły nad zakonem krzyżackim druzgocące zwycięstwo. Widowisko „żywych szachów” przedstawiała młodzież z koła ZMW i LZS Technikum Rolniczego z Nowego Stawu k. Malborka. Pokaz był transmitowany przez TVP i filmowany przez Polską Kronikę Filmową. W turnieju startowało 18 drużyn. Poziom rozgrywek był wysoki, a rywalizacja interesująca, gdyż do końca nie wiadomo było, która drużyna zwycięży. W lipcu 2023 roku odbył się Finał Centralny 65 Ogólnopolskiego Masowego Turnieju Szachowego LZS „O Złotą Wieżę”. Rozgrywki odbyły się w Muzeum Romantyzmu w Opinogórze. Udział wzięły 22 drużyny w liczbie 117 zawodników w tym 29 kobiet. Widać turniej ten, jak i szachy w Polsce i na świecie mają się naprawdę dobrze. To dobrze!… Dzięki ludziom, którzy z ogromną pasją poświęcili się dyscyplinie sportu – w której rywalizuje się nie siłą mięśni, a siłą intelektu – szachy w Kaliszu również mają się bardzo dobrze.

Jak podaje na swojej stronie internetowej Kaliskie Towarzystwo Szachowe, w lutym odbyła się IV Wielkopolska Liga Seniorów, a drużyna KTS II Kalisz była zdecydowanie najmłodszą drużyną w lidze. Trzeba w tym miejscu dodać, że drużyna ta wygrała wszystkie swoje mecze, a w składzie wystąpili Paweł Jędraszek, Filip Janiszewski, Dymytro Geraschenko, Mateusz Góralski, Filip Duszczak i Antonina Skorupa. Tym czasem młodziutka kaliszanka Ewa Barwińska spisała się na szóstkę w rozegranym we Wrocławiu Memoriale Jerzego Kubienia zajmując wysokie 6 miejsce na 94 uczestników. Warto dodać, że I LO w Kaliszu wywalczyło w grudniu 2023 roku brązowy medal w Wielkopolskiej Licealiadzie Szachowej. Brawo! Oby tak dalej.

Dariusz Pych.

Przypisy

1. Wstęp na podstawie książki Tadeusza Czarneckiego „Tajemnice Caissy” – Iskry 1959 r.

2. „Olimpiady szachowe 1924-1974” – Stanisław Gawlikowski. Wydawnictwo „Sport i Turystyka”.       Warszawa 1978 r.

3. 40 lat Turnieju szachowego „O Złotą Wieżę” Tadeusz Nycz, Stefan Witkowski Warszawa 1998 r.

4. Strona klubu szachowego KTS Kalisz www.ktskalisz.pl

5. Wiersz „Szachy”  Wojciech Lipniacki. Miesięcznik „Szachy” grudzień 1955 r.

Podoba‚ Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna! Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej?Wesprzyj nas!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze

Najnowsze