Remis bez wskazania

KKS wciąż nie jest w stanie wygrać w 2021 roku na własnym boisku. W trzecim tegorocznym spotkaniu przy ulicy Łódzkiej udało się kaliszanom przynajmniej pierwszy raz zapunktować, dzięki niezłym zmianą trenera Wieczorka. Rezerwy Śląska dalej pozostają bez zwycięstwa po wznowieniu rozgrywek.

Pierwsza dobra wiadomość dla KKS-u miała już miejsce przed rozpoczęciem meczu. Dzięki temu, że niemal równolegle pierwszy zespół Śląska rozgrywał swój mecz w Ekstraklasie, trener Jawny nie mógł skorzystać z piłkarzy stanowiący zaplecze pierwszego zespołu. Ławka rezerwowa wrocławian liczyła tylko sześciu piłkarzy a jak się później okazało, zawodnicy wchodzący z ławki mieli swój wkład w wynik meczu.

W pierwszej połowie zespołem aktywniejszym była drużyna gości. Kaliszan ratował Michał Molenda oraz nieskuteczność strzelecka piłkarzy z Dolnego Śląska. Często dochodzili oni bowiem do dogodnych sytuacji, lecz w kluczowym momencie nie potrafili oni składnie zakończyć sytuacji, strzelając niecelnie lub prosto w bramkarza gospodarzy. Dwie bardzo dobre sytuacje miał napastnik Śląska Sebastian Bergier, obrońców KKS-u straszył też Adrian Łyszczarz, Szymon Krocz czy Maciej Pałaszewski. KKS mógł schodzić na przerwę z dużą ulgą, że na świetlnej tablicy wciąż widnieje wynik 0-0.

Trener Wieczorek wiedział, że druga połowa wyglądać musi inaczej i już przed wznowieniem gry dokonał dwóch roszad w składzie. Na placu gry pojawił się Mateusz Mączyński i Kamil Koczy, zastępując Daniela Kamińskiego i Michała Boreckiego. O występie obu Panów nie można niestety powiedzieć niczego dobrego. W przeciwieństwie do schodzących, Mączyński bliski był nawet strzelenia bramki, ale w 64. minucie po podaniu Gordillo trafił koło słupka. Kluczowych zmian jednak Ryszard Wieczorek dokonał w 66. minucie. Z ławki podnieśli się wtedy Robert Tunkiewicz i Mateusz Majewski.

Krótko po tej zmianie padła bramka dla Śląska. Dobrym podaniem Mateusz Maćkowiak uruchomił Sebastiana Bergiera, który celnym strzałem pokonał Michała Molendę. Chwile później wyróżniającego się w drużynie Śląska Adriana Łyszczarza zastąpiła nadzieja wrocławskiego klubu – Przemysław Bargiel. Adept akademii Milanu nie nawiązał jednak w ostatnich dwudziestu minutach meczu do słynnych pomocników, w przeszłości grających w barwach Rossonerich, takich jak Rijkard, Pirlo czy Kaka. 4 minuty po stracie bramki dobrą interwencją w obronie podpisał się Filip Kendzia, odbierając piłkę Bergierowi z linii strzału.

Gdy przed rozpoczęciem ostatniego kwadransa trener Wieczorek krzyknął do swoich piłkarzy „głowy do góry”, niewiele wskazywało, że słońce zaświeci jeszcze dla KKS-u. Chwile później jednak, w 76. Minucie, rzut wolny z bliskiej odległości na gola zamienił Robert Tunkiewicz, joker w talii Ryszarda Wieczorka. W 79. minucie strzał Bergiera z najwyższym trudem obronił Molenda i był to ostatni jasny punkt Śląska w tym meczu. Końcowe minuty meczu należały już do kaliskiego klubu. Najlepszą okazję do strzelenia zwycięskie gola miał w doliczonym czasie gry Tomasz Hołota. Nie pozbawił on jednak punktu swojego dawnego pracodawcy, gdyż nieczysto trafił głową piłkę, znajdując się w doskonałej sytuacji. Ostatnie sekundy meczu KKS grał nawet z przewagą jednego piłkarza, gdyż za drugą żółtą kartkę z boiska wyleciał Oliwier Wypart. W finałowej akcji meczu KKS  przewagi tej nie wykorzystał i strzał z rzutu wolnego Tunkiewicza złapał bramkarz Śląska Paweł Budzyński.

Z racji tego, że obie drużyny ostatnio punktują w kratkę, a zajmują miejsca w pobliżu strefy play-off, to brak kompletu punktów musi rozczarowywać. Był to jednak remis w pełni sprawiedliwy, gdyż żadna z ekip nie okazała się na tyle lepsza, a co ważniejsze skuteczniejsza od rywala, aby sięgnąć w sobotnie popołudnie po pełną pulę.

KKS 1925 Kalisz 1-1 Śląsk II Wrocław

Robert Tunkiewicz 76 – Sebastian Bergier 71

KKS 1925: 33. Michał Molenda – 9. Romāns Mickevičs (79, 24. Bartłomiej Putno), 5. Bartosz Waleńcik, 3. Mateusz Gawlik, 15. Filip Kendzia, 77. Daniel Kamiński (46, 8. Mateusz Mączyński) – 23. Adrian Łuszkiewicz (66, 10. Robert Tunkiewicz), 16. Tomasz Hołota, 11. Michał Borecki (46, 19. Kamil Koczy), 18. Néstor Gordillo – 7. Bartłomiej Maćczak (66, 14. Mateusz Majewski).

Śląsk II: 1. Paweł Budzyński – 11. Szymon Krocz, 18. Patryk Caliński, 28. Konrad Poprawa, 29. Olivier Wypart, 14. Mateusz Maćkowiak – 19. Adrian Łyszczarz (71, 27. Przemysław Bargiel), 31. Maciej Pałaszewski, 8. Bartosz Boruń, 7. Grzegorz Kotowicz (77, 33. Adrian Bukowski) – 9. Sebastian Bergier.

żółte kartki: Kendzia, Gawlik, Koczy – Wypart.

czerwona kartka: Olivier Wypart (90. minuta, Śląsk II, za drugą żółtą).

sędziował: Maciej Pelka (Poznań).




























Podoba‚ Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna! Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej? Wesprzyj nas!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze