Chmielnik “jedno- czy wielorodzinny”?

W okolicy ulicy Szerokiej 21 odbyły się konsultacje społeczne, dotyczące planowanej w tamtej okolicy zabudowy wielorodzinnej. Spotkanie zgromadziło sporą grupę zainteresowanych - zarówno mieszkańców osiedla Chmielnik, jak i radnych wielu opcji politycznych. Sytuacja jest tym trudniejsza, że sami kaliszanie są podzieleni w kwestii wspominanego typu zabudowy tej części miasta. Czy konsultacje pomogły wyprowadzić ten temat "na prostą" i osiągnąć kompromis?

Pochmurna aura nie przeszkodziła dzisiaj na zorganizowanie rozmów z mieszkańcami osiedla Chmielnik, na które duża ich część bardzo czekała. Konsultacje odbyły się na otwartej przestrzeni, co pozwoliło zgromadzić większą ilość kaliszan, a przy tym dokładnie rozmawiać o okolicznym terenie, którego problem dotyczy. Przypomnijmy – chodzi o zmiany w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, na mocy których w tej okolicy możliwym stałoby się wybudowanie kilkupiętrowych budynków mieszkalnych. Działki o jakich mowa, rozmieszczone są w pobliżu ulicy Szerokiej oraz Długiej. Mieszkańcy obawiają się, że nowa inwestycja zapewni im hałas i nadmierny ruch na ulicach nie tylko w okresie budowy, ale także i tuż po niej. Jednym z pojawiających się zarzutów ze strony kaliszan przeciwnych zmianom jest to, że plany budowy chce się przykryć “ekskluzywnym” czy “elitarnym” nazewnictwem, więc zamiast bloków czy apartamentowców pojawiają się określenia pokroju “wielorodzinnych willi”. Jak tłumaczył jeden z mieszkańców Chmielnika, który nie jest zwolennikiem budowy według obecnej propozycji:

Zabiegaliśmy o to żeby nie tylko głos inwestorów, którzy są zainteresowani wybudowaniem osiedla, był brany pod uwagę. Chcemy by to co tutaj powstanie miało znamiona kompromisu. Ta dzielnica jest już doświadczona, bo mamy do czynienia z sytuacją, w której istnieje plan zagospodarowania uchwalony w 1997 roku. Na prośbę dwóch innych biznesmenów stwierdzono, że wybudowane tutaj obiekty nie będą miały wpływu na otoczenie i obejdzie się bez sytuacji uciążliwej dla mieszkańców. Teraz po raz drugi mamy taką sytuację, że gdzieś ktoś chce zrobić dobrze dla mieszkańców, ale bez wysłuchiwania ich samych. O zmiany planu wystąpiły dwie osoby, które są właścicielami kawałka dzielnicy. Na chwilę obecną obowiązuje plan, gdzie jest "mieszkaniówka" jednorodzinna i przemysł. Temat przemysłu wywołany był w swoim czasie przez firmy Augusto i Miro Mark. Wspomniany plan nie przestał obowiązywać. Do momentu aż nie uchwalimy nowego planu, to teren ma takie przeznaczenie, jakie wynika z aktualnego planu. Na obecną chwilę rozmawiamy więc o koncepcji - 40% tego terenu można według propozycji zabudować przy założeniu trzech kondygnacji - według moich szacunków to około 450 mieszkań o powierzchni 60m2. W innych budynkach tego typu mniej więcej taka sytuacja ma miejsce. Nie do końca zgadzam się z założeniem, że miałoby tu powstać 8 bloków, w których zamieszka po 20 rodzin.

Łukasz Janowski

Spotkanie przy Szerokiej to już kolejna odsłona debaty nad zagospodarowaniem terenów północnej części naszego miasta. Kolejna nie tylko ze względu na aktualnie omawiany problem, ale również i z perspektywy historycznej – podobne rozmowy toczyły się kiedyś względem powstającej m.in. fabryki lodów – ówcześnie Augusto. Część mieszkańców obawia się, że “historia lubi się powtarzać” i zgoda z ich strony na plany władz miasta na wielorodzinną zabudowę, poskutkuje zaburzeniem ich ciszy i spokoju, które są oczywistym walorem osiedli domków jednorodzinnych na obrzeżach miast. Jak twierdzą mieszkańcy Chmielnika – już teraz hałas wynikający z pracy fabryki nie przypomina tego, co według nich obiecywano lata temu – że będzie to mała firma produkująca lody. Jak konkretnie miałaby się kształtować nowa zabudowa w okolicach Szerokiej i Długiej?

W miejscu, w którym aktualnie się znajdujemy, została zaprojektowana zabudowa jednorodzinna z usługami, za nią kolejne dwa pasy zabudowy wielorodzinnej, a do tego cały układ komunikacyjny dróg publicznych i wewnętrznych. W swoich granicach pozostaje zakład Kilargo. W obecnym planie mamy założenia by w tym miejscu była dalej produkcja, ale z tego chcemy zrezygnować na rzecz wspomnianej zabudowy jedno- i wielorodzinnej.

Agnieszka Wypych - zastępca naczelnika Wydziału Budownictwa, Urbanistyki i Architektury

Co ciekawe mieszkańcy osiedla nie są jednomyślni w kwestii propozycji Miasta – część z nich cieszą plany, a sami liczą na lepszą lokalną infrastrukturę, a w tym lepsze połączenia drogowe, których w ich ocenie brakuje.  Jak tłumaczyli w trakcie konsultacji – walczą o te tematy od ponad 20 lat. Ponadto twierdzą, że Kalisz musi się rozwijać i nie może stać w miejscu tylko dlatego, że dana grupa osób nie chce zmian i preferuje mieszkać z dala od zgiełku miasta. Zwolennicy aktualnego stanu rzeczy na Chmielniku akcentują natomiast pytanie “czy aby wybudować drogę dla tych, którzy jej potrzebują, trzeba również stawiać budynki wielorodzinne?” oraz to, że nowe ulice lub modernizacje już istniejących można było zrobić już wiele lat temu. W ich opinii nowe drogi, to w tym momencie dodatkowy “gratis” dla dewelopera, który wybuduje kilkupiętrowe domy.

Plan już był wykładany w 2020 roku, a radni postanowili się nad nim pochylić i porozmawiać z mieszkańcami dając im odrobinę czasu. Sami jednak wiemy jak wyglądał okres zeszłego roku np. w marcu z obostrzeniami. Próbując wtedy zorganizować spotkanie, ludzie myśleli kategorią "jak zamknąć się w domu i nie spotkać z innymi" niż zabiegać o tę sprawę. Teraz mamy czas, gdy z tej sytuacji wychodzimy. Wpłynęło kilka pism mieszkańców, dotyczących tego by plan uchwalić ze względu na to, że miałoby to być kwestią rozwoju dla nich w postaci dróg. Dla mnie ten argument jest nie za bardzo odpowiedni. Chciałbym by Miasto wybudowało tym mieszkańcom drogi, ale dotychczas żaden z prezydentów tego nie przedstawiał.

Łukasz Janowski

Plan nie określa ilości budynków, ale opisuje tzw. "intensywność zabudowy", czyli stosunek powierzchni zabudowy do powierzchni działki. W tym przypadku mamy poziom maksymalny 0.4, czyli możliwość zabudowania 40% terenu. Taki sam wskaźnik został ustalony dla zabudowy jednorodzinnej. Dodatkowo zostało uzgodnione, że pojawi się 1.5 miejsca parkingowego na każdy lokal mieszkalny. Jak wynika z danych z terenu miasta - tyle miejsc powinno wystarczać i zaspokajać potrzeby. Również wszystkie drogi zostały przewidziane do poszerzenia - przy obecnym ich kształcie obsługa komunikacyjna byłaby trudna i każdy zdaje sobie z tego sprawę.

Agnieszka Wypych - zastępca naczelnika Wydziału Budownictwa, Urbanistyki i Architektury

Warto dodać w tym miejscu, że na spotkaniu podkreślono, że drogi nie powstają na terenach, na których nic się “nie dzieje” i nie ma nowych inwestycji. Tym samym nowe plany stały się poniekąd szansą dla części lokalnego środowiska na spełnienie ich “marzeń” o np. dojeździe do posesji. Sprawa ma również swój dodatkowy koloryt pod kątem relacji mieszkańcy a rada osiedla. Wspomniana rada uczestniczyła w rozmowach z prezydentem Kalisza, na których zaakceptowano projekt propozycji zabudowy. Zdanie przedstawicieli mieszkańców nie jest jednak zbieżne z oczekiwaniami części osób, które mieszkają na podległym radzie osiedlu. Zarzucają oni brak szerszych konsultacji i informowania zainteresowanych o omawianych na “wyższych szczeblach” zmianach.

Zaproszenia do prezydenta dostali tylko osiedlowi radni, a mieszkańcy o sprawie nic nie wiedzieli. Ja sama bym tego nie wiedziała, gdyby nie to, że dowiedziałam się o tym od chłopaka mojej córki, który do rady osiedla Chmielnik wszedł. Na dzisiaj jest on wykluczony z rady, ponieważ przeciwstawił się jej. To on pierwszy przedstawił prezydentowi nasze postulaty. Potem dokonał się na nim lincz na spotkaniach rady i dlatego nie pojawia się na tych zebraniach. Nie można dojść do porozumienia z radą osiedla Chmielnik. Wcześniej przez lata rada wysyłała pisma do władz miasta by omawiany teren przeznaczyć na zabudowę jednorodzinną i wolną od przemysłu. My postulowaliśmy by budynki były dwupiętrowe. Żaden z mieszkańców, który żyje tu od pokoleń, nie chce mieć takiej wielkiej zabudowy i takiej ilości ludzi. Każda z rodzin będzie miała samochód, którym będzie dojeżdżała do pracy, przedszkola czy sklepu. Z aktualnych setek aut powstaną ich tysiące po proponowanej zmianie. My chcemy zachować charakter tej dzielnicy, która jest cicha i spokojna. Mamy tu ogrody, w których przebywamy, spędzamy czas, pozyskujemy kwiaty czy warzywa. To przykre, że to miałoby się teraz zmienić, by dwóch panów - właścicieli tej ziemi mogło zbić na tym kasę.

Kinga Kolańczyk

W trakcie ówczesnego spotkania z prezydentem został wypracowany kompromis, który jak się wtedy wydawało, został osiągnięty i jak stwierdziła zastępca naczelnika Wydziału Budownictwa, Urbanistyki i Architektury – ustalono, że w budynkach mają pojawić się maksymalnie trzy kondygnacje naziemne i nie wyżej niż 12 metrów. Potem wysokość została jeszcze obniżona do 11 metrów. Było to stanowisko wypracowane na etapie uchwalania studium, ale także procedowania już projektu zagospodarowania przestrzennego. Obecni na spotkaniu przedstawiciele rady osiedla potwierdzili stanowisko wydziału. Ile zatem odbyło się spotkań “wewnętrznych” w ramach osiedla? Osiedlowi radni stwierdzili, że ten kto był zainteresowany pojawiał się by rozmawiać, spotkania nie były tajne i odbywają się w miarę możliwości około raz w miesiącu. Według deklaracji – na każdym z nich można dopytywać i omawiać aktualne problemy czy ważne tematy.

Ostatecznie na dzisiejszym spotkaniu uzgodniono, że mieszkańcy, którzy są przeciwni aktualnym planom, mogliby się zgodzić na zmiany pod warunkiem, że zabudowa osiągałaby maksymalnie dwie kondygnacje – podobnie jak pozostała część osiedla. Podnoszono również kwestię tzw. powierzchni biologicznie czynnej (czyt. fragmentów zieleni), która w założeniach miała osiągnąć poziom 25%, a część mieszkających na Chmielniku osób chciałaby by podnieść tę wartość np. do 30% powierzchni. Jak stwierdziła Agnieszka Wypych – zastępca naczelnika Wydziału Budownictwa, Urbanistyki i Architektury – dotychczas mieszkańcy o tym elemencie nie wspominali i trudno ocenić czy będzie możliwe spełnienie takiego kryterium. Czy uda się spełnić również inne wymogi, a obie strony zaufają sobie wzajemnie? Mieszkańcy władzy, że nie powtórzy się historia z ich perspektywy negatywna i dotycząca budowy fabryk, a zarządzający miastem – mieszkańcom osiedla, wierząc, że to już konkretne stanowisko całej społeczności, a nie kolejny połowiczny kompromis. Dodatkowo warto podkreślić, że w myśl słów Agnieszki Wypych – każde kolejne zmiany to dodatkowe koszty oraz minimum pół roku następnych działań i przesunięć. 

Podobał Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna!
Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej? Wesprzyj nas!

Share on facebook
Share on twitter
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze

Newsletter

Bądź na bieżąco z najnowszymi aktualnościami!

WESPRZYJ NAS!

Każda latarnia potrzebuje mocy, aby oświetlać to, co ukryte. Dołącz do Klubu Mocodawców Latarnika Kaliskiego i wspieraj naszą działalność!

Kliknij w odpowiednią “cegiełkę” i sprawdź, jakie benefity dla Ciebie przygotowaliśmy!

Najchętniej czytane

PODCASTY & VIDEO

REKLAMA

#Twitter