Stokado
baner_FBAnt
Baner AWS

Marcel Tułacz: już od dziecka brałem zabawkowe mikrofony i do nich śpiewałem

O Marcelu Tułaczu zrobiło się głośno za sprawą programu „The Voice of Kids”, w którym w błyskawicznym tempie zdobył rzeszę fanów i zajął zaszczytne trzecie miejsce. Nic w tym dziwnego skoro już od najmłodszych lat muzykował i grał na wielu instrumentach. Kim jest ten 14-letni chłopak i kiedy możemy spodziewać się jego koncertu w Kaliszu?

Marcel rozpoczął swoją przygodę z muzyką, kiedy miał zaledwie 7 lat. Jest on nie tylko utalentowanym wokalistą, ale również potrafi grać na wielu instrumentach. W Orkiestrze Dętej OSP Chełmce pełni rolę wokalisty oraz perkusisty, ale gra także na akordeonie oraz na keyboardzie. Uwielbia brać udział w warsztatach muzycznych, gdzie może poznać ludzi o podobnych zainteresowaniach i zdobywać od nich wiedzę. Muzyka sprawia mu wiele radości i nie wyobraża sobie przyszłości bez niej.

Wiktoria Pliszek: Akordeon, perkusja keyboard, a do tego śpiew. Człowiek orkiestra z Ciebie. Muzykujesz od 7 roku życia, ale jak właściwie zaczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Marcel Tułacz: Moja przygoda z muzyką zaczęła się kilka lat temu. Rodzice zapisali mnie do szkoły muzycznej „Music Store” w Kaliszu i tam rozpocząłem grę na keyboardzie. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że będę śpiewać, ale pewnego dnia dyrektor szkoły powiedziała, żebym poszedł się sprawdzić. Moja nauczycielka śpiewu stwierdziła, że się nadaję i tak właśnie zaczęła się moja nauka śpiewu, choć już wcześniej, jako małe dziecko, brałem zabawkowe mikrofony i do nich śpiewałem.

Zachęcano Cię na początku do śpiewania, czy dopiero w szkole muzycznej odkryto w Tobie to „coś”?

Wydaje mi się, że dopiero w szkole muzycznej. Wcześniej zdarzało się, że brałem patyk albo jakiś zabawkowy mikrofon i tak sobie do nich śpiewałem. Wszystko narosło dopiero w szkole.

Do udziału w „The Voice of Kids” próbowałeś zakwalifikować się kilkukrotnie. Czy można zatem powiedzieć, że było to Twoje marzenie, o spełnienie którego tak mocno walczyłeś?

Tak, to było moje marzenie już od pierwszych edycji. Na początku uważałem, że jestem trochę zbyt młody i lepiej poczekać jeszcze np. rok. Później próbowałem się dostać i jeździłem na castingi, stałem w tych kolejkach, ale niestety ostatecznie dwukrotnie się nie udało. Teraz zgłoszenie wysłałem online i na szczęście już w ostatnim roku, w którym mogłem się dostać do programu, ponieważ teraz przekroczyłbym już próg wiekowy. No, ale udało się to na szczęście zrobić. To dla mnie ogromne szczęście i jednocześnie zaskoczenie, że udało mi się to zrobić właśnie w ostatniej chwili.

Obserwując przeróżne castingi, często można zauważyć, że wiele osób, mimo swojego talentu, pozostaje niedostrzeżonych. Myślisz, że podobnie było w Twoim przypadku wcześniej?

Sądzę, że teraz trochę pomogła mi w tym mutacja, bo wcześniej miałem dziecinny głos. Teraz brzmi on już trochę inaczej. Sam udział w programie dał mi ogrom możliwości, ponieważ nawiązałem liczne kontakty z ludźmi, których poznałem. Wszyscy się przyjaźnimy, mamy wspólną grupę, będziemy razem organizować wydarzenia. Na pewno doceniam cenne wskazówki i komentarze, które otrzymałem od trenerów, ale przede wszystkim ogromnie cieszę się, że mogłem uczestniczyć w tak wspaniałej przygodzie.

Pojawienie się na takiej scenie musiało wiązać się ze sporym stresem. Czy z perspektywy czasu takie obycie na scenie dostarczyło Ci np. większej pewności siebie?

Nie, było zupełnie odwrotnie. Na pierwszych przesłuchaniach „w ciemno” byłem strasznie zestresowany. Koledzy z zespołu bardzo mnie wspierali i próbowali uspokoić. Na szczęście w moim przypadku fotele bardzo szybko się obróciły, dosłownie po kilku sekundach, dlatego nie było tak źle i stres trochę opadł.

Czy jest ktoś, kto muzycznie najbardziej Cię inspiruje?

Myślę, że jedną z moich największych inspiracji jest Mietek Szcześniak, który również jest z Kalisza oraz Kuba Badach. Często słucham ich muzyki i byłem też ostatnio na koncercie Kuby.

Musiałeś w takim razie poczuć ogromną dumę, gdy Dawid Kwiatkowski porównał Twój głos do głosu właśnie Kuby Badacha.

Tak, zdecydowanie.

Zastanawiałeś się już na co przeznaczysz wygraną? Jakiś ciekawy gadżet, a może inwestycja w dalszą przygodę z muzyką?

Na pewno będzie to dalsza inwestycja w przygodę muzyczną. Zastanawiałem się, gdzie mógłbym wydać swoją pierwszą piosenkę i cały czas o tym myślę, więc z pewnością na to przeznaczę pieniądze. Mam już jakąś wizję, ale nie jestem tego pewien w stu procentach. Cały czas o tym myślę.

Jakiś konkretny gatunek muzyczny? W czym czułbyś się dobrze?

Chciałbym spróbować czegoś w stylu wspomnianego Kuby Badacha, ponieważ lubię słuchać jego piosenek, a dodatkowo mamy też bardzo podobne głosy. Bardzo lubię ten gatunek i klimat.

Planujesz wystąpić w Kaliszu lub szerzej patrząc, w regionie? Może jakaś trasa koncertowa?

To miasto, w którym się urodziłem więc nie widzę tutaj innej opcji. Do trasy koncertowej jednak jeszcze długa droga. Na ten moment na pewno będę na scenie w czasie kaliskich juwenaliów. Zobaczymy czy pojawi się więcej zaproszeń, ale nie będę ukrywać, że bardzo bym tego chciał. Na ten moment zapraszam na godzinę 21:00 na kampus Akademii Kaliskiej.

Uważasz, że Kalisz jest dobrym miejscem do rozwoju dla młodych piosenkarzy, artystów? W większych miastach jest o to prawdopodobnie dużo łatwiej, ale czy u nas lokalnie jest to w ogóle możliwe?

W Kaliszu i w okolicach jest kilka studiów nagraniowych oraz sal, w których można zrobić koncert. Wydaję mi się, że znajdzie się również parę miejsc, gdzie można się rozwijać i koncertować. Wiadomo, że w większych miastach jest więcej różnych możliwości do rozwoju, ale na początek to powinno wystarczyć. Osobiście dla mnie najważniejsza jest teraz przede wszystkim nauka. Nawet jeśli nie wyszłoby mi z wokalem, bo zawsze trzeba mieć z tyłu głowy, że coś z głosem może się wydarzyć, to chcę skupiać się też na nauce i mieć jakieś wykształcenie. Zwyczajnie zająć się czymś innym, gdyby nie wyszło.

To bardzo mądre podejście. Czy masz zatem jakieś alternatywy, gdyby jednak muzyczna kariera potoczyła się nie tak, jakbyś sobie tego życzył?

W państwowej szkole muzycznej gram na akordeonie – chyba robiłbym właśnie to. Interesują mnie też samoloty i aktualnie gram w symulatory lotów, więc kto wie – być może również mógłbym w przyszłości usiąść za prawdziwymi sterami. Na razie jednak moim głównym planem jest śpiewanie, ale czas wszystko zweryfikuje.

Mam nadzieję, że będziesz dawał znać, kiedy Twoje kolejne koncerty w Kaliszu. Z chęcią usłyszymy Cię jeszcze nie raz na żywo, a tymczasem bardzo dziękuję Ci za rozmowę i życzę powodzenia!

Z pewnością dam znać! Dziękuję bardzo.

Podoba‚ Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna! Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej?Wesprzyj nas!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze

Najnowsze