reklama-SWWS
baner_AK
pekao_firmowe_012023_1200x200_

Alfabet kaliski 2022

A – jak alfabet. Subiektywne podsumowanie roku, napisane z przyjemnością oraz z nudów. Tekst powstał nie po to, by się komuś podobać, a wręcz odwrotnie – ma denerwować i stanowić przyczynę do polemiki.

B – jak bezimienni bohaterowie. Nie brylują na salonach ani w mediach, ale na co dzień wykonują tytaniczną pracę. Kto? Właśnie bezimienni bohaterowie, którzy każdego dnia, z denerwującą pozytywistyczną skromnością, robią swoje. Widzieliście jak szczęśliwe wychodzą dzieciaki z Przedszkola Sióstr Felicjanek? Albo jak genialne są festyny charytatywne w SP nr 1? Nie? Nic nie szkodzi. Rozejrzyjcie się dookoła, a znajdziecie setki bezimiennych bohaterów w naszym mieście.

C – jak C19. Na mapie Polski związanej z pandemią Kalisz zaznaczył swoją obecność, ponieważ – jak donosiły media i mundurowe czynniki oficjalne – można było za kilka setek załatwić sobie zaświadczenie o przyjęciu preparatu. Przy okazji otwarte zostało pole do rywalizacji, kto głośniej, wyraźniej i bardziej stanowczo wyrazi święte oburzenie na pielęgniarki, które wystawiały lewe kwity. Niestety, nie słychać wycia po tym, jak Pfeizery ogłosiły, że nigdy się nie upierały, iż preparat zatrzymuje transmisję wirusa…

D – jak drogi. Kierowcy w Kaliszu nie mają łatwego życia. W ścisłym centrum drogi są wpisane w zabytkową zabudowę miasta, Aleja Wojska Polskiego dawno przestała pełnić swoją funkcję, a nowa obwodnica jest w fazie koncepcyjnej i wzbudza sporo emocji wśród mieszkańców ościennych miejscowości. Ostatnio jednak na zakorkowanie miasta wpłynęło potraktowanie przez mitycznego ,,ustawodawcę” pieszych, jak świętych krów, co w zestawieniu z podniesionymi stawkami mandatów skutecznie zablokowało centrum w godzinach szczytu. Dochodzi do tego, że popołudniami, na Placu JP2, policja kieruje ruchem, regulując strumienie pieszych.

E – jak edukacja. Nauczyciele stanowią liczną grupę wśród mieszkańców Kalisza – w szkołach na terenie miasta jest circa 2 tysiące etatów, czyli mniej więcej tyle samo ciał pedagogicznych. Są wśród nich nauczyciele z klasą, nauczyciele bez klasy i wiedzy, czarne owce oraz niebieskie ptaki, natomiast wszyscy wykonują mrówczą pracę, która nie do końca jest wynagradzana we właściwy sposób

F – jak finanse. Miejskie finanse. Czasami w przestrzeni publicznej pojawia się fraza ,,miasto zapłaci”. Żadne miasto za nic jeszcze nigdy nie zapłaciło, ponieważ miasto nie ma swoich pieniędzy. Miasto, podobnie jak państwo, a nawet Unia Europejska, ma pieniądze podatników i przedstawiciele miasta, w imieniu swoich wyborców, a czasami władzy centralnej, wydają te właśnie pieniądze. Przedstawiciele miast i wsi, wydają więc cudze pieniądze na potrzeby innych, a to – zdaniem Miltona Friedmana – najgorszy sposób upłynniania gotówki. W 2022 roku przedstawiciele miasta Kalisza wydali 676,5 mln zł, które państwo i samorząd zabrało im w podatkach.

G – jak granica. W skali kraju słowo modne, ale biorąc pod uwagę uwarunkowania lokalne, niezbyt popularne. A jeszcze niedawno Kalisz miał spuchnąć właśnie poprzez poszerzanie granic. Dzisiaj, z perspektywy czasu widać wyraźnie, że akcja aneksji ziemi żelazkowskiej, by dodatkowo płacić kolejnym dwóm radnym i jednemu wiceprezydentowi, była niewiele warta.

H – jak hrywna. Zaraz po złotówkach, euro, dolarach i orzechach, najpopularniejsza waluta w minionym roku. Ukraińcy – w większości kobiety i dzieci – również w Kaliszu szukali schronienia przed spadającymi bombami. I trzeba uczciwie przyznać, że znaleźli u nas wszystko, by przetrwać, a nawet żyć na jako takim poziomie. Otwartości i chęci niesienia pomocy nie należy jednak mylić z uległością wobec zatrudnionego w Bolcie czy Uberze Ukraińca (Vladymyr – tak się przedstawia), który regularnie rżnie pasażerów na kilka złotych, podczas wykonywania pracy szofera.

 I – jak in vitro. Zapał, z jakim niektóre środowiska chcą finansowania in vitro z budżetu miasta, zadziwia. Fundamentalny spór o charakterze etycznym toczy się i nieprędko zostanie rozstrzygnięty. I to w zasadzie powinno zakończyć wszelkie dyskusje, ponieważ skoro jakaś postawa jest etycznie wątpliwa, należy doprowadzić do sytuacji, w której wątpliwości rozstrzygnie każdy osobiście, przy pomocy prywatnego sumienia (jeżeli jest szczęśliwym posiadaczem sumienia) i własnych pieniędzy. Tymczasem może dojść do sytuacji, że zabiegi będą finansowane przez ludzi, którzy kompletnie się na tę procedurę nie zgadzają. Towarzysz Lenin z dumą patrzy, jak jego naśladowcy w Kaliszu rozwijają socjalizm.

J – jak Józef. Konkretnie święty Józef. Facet przez wieki (i w minionym roku również) zrobił więcej dla promocji Kalisza niż tabuny urzędników.

K – jak kultura. Nie udało się pandemii zarżnąć kultury i dobrze, ponieważ na tym polu mamy się czym chwalić. Kaliski teatr od kilku lat niezmiennie trzyma poziom, podobnie jak filharmonia. Na okoliczność przyjazdu denerwującej ciotki z większego miasta, która chwali się, że regularnie w sklepie rybnym spotyka artystów, można śmiało wskazać naszych wartościowych aktorów, muzyków, plastyków itd.

L – jak lans. Współczesna jednostka chorobowa, która objawia się dokumentowaniem za pomocą fotografii lub relacji wideo niemalże każdej aktywności. Osoby publiczne (albo te, którym wydaje się, że są znane) strzelają focie na meczu, koncercie, jadąc na rowerze, gotując krupnik, czy wałęsając się po rozkopanym rynku. Chorzy na lans odetchnęli z ulgą, gdy okazało się, że nie trzeba zawsze i wciąż mieć na sobie namordników, stręczonych podczas C19. I nie chodziło o udrożnienie układu oddechowego, ale o to, że znów będą w pełni rozpoznawalni.

Ł – jak ład. Jeden z najgorętszych tematów 2021 roku, w roku 2022 umarł śmiercią naturalną, chociaż formalnie aktu zgonu Polskiemu Ładowi rząd nie wystawił.

M – jak media. A teraz zamknijmy oczy i wyobraźmy sobie świat bez mediów. Żeby się dowiedzieć, ile wynosi podatek od posiadania psa, nieszczęsny obywatel musiałby wziąć czworonoga na smycz i samemu się pofatygować do ratusza, licząc, że ktoś mu powie. Wiedzę o aktualnych wydarzeniach, a także najbliższej i dalszej przyszłości należałoby zdobywać na własną rękę albo na własne ucho. Tymczasem nurtujące pytania zadają media w osobach dziennikarzy, którzy ciężko pracują, by w większości, efekty swojej pracy oddać ludziom za darmo, na stronach internetowych, w eterze, czy na papierze. Szacunek!

N – jak nastolatki/nastolatkowie. Denerwująca grupa, ale nie dlatego, że godzinami gapi się w swoje telefony, ale ze względu na wiek, który bywa obiektem zazdrości. Młodzi ludzie mają w sobie ogromny potencjał, który uwalniany jest stopniowo przez nauczycieli, wychowawców i – niestety – internetowych idoli. Starsi szybko powinni dostrzec w nastolatkach partnerów do rozmów na różne tematy, bo wypada mieć na uwadze, że za lat kilkanaście, bądź kilkadziesiąt, właśnie grupa ubranych tak samo dziewcząt i chłopców, będzie elitą tego miasta.

O – jak opozycja. W większości samorządów rządzący zmagają się z opozycją – grupą niezadowolonych, która uważa, że jest w stanie rządzić lepiej. Kalisz nie jest pod tym względem wyjątkowy. Opozycję z grubsza można podzielić na konstruktywną i totalną, czyli mądrą i głupią. Głupia krytykuje wszystko, mądra potrafi znaleźć pozytywy u samorządowego rywala. Biorąc pod uwagę doświadczenie życiowe można dojść do wniosku, że jeszcze nikt nie podejmował samych złych decyzji. Krytykowanie władz miasta za wszystko jest zwyczajnie głupie. Ale analogicznie – nie ma też możliwości, żeby ktoś zawsze się mylił, zatem zwalczanie wszystkich pomysłów opozycji również mądre nie jest.

P – jak prezydent. Krystian Kinastowski – podobnie jak jego poprzednicy i pewnie następcy – nie jest wyjątkiem w odczuwanie trudów bycia na świeczniku. Opozycja, ale też koalicja, od czasu do czasu podszczypuje prezydenta, wkłada szpilki w… powiedzmy porządek obrad i recenzuje każde działanie, a nawet brak działania. Tymczasem na kompleksową ocenę obecnej prezydentury przyjdzie czas za mniej więcej rok z ogonkiem. I wypada mieć nadzieję, że będzie to ocena uczciwa i obiektywna, zarówno ze strony politycznych rywali, jak i najbliższego otoczenia.

R – jak rynek. O potrzebie remontu kaliskiego rynku mówiło się od lat, pojawiały się koncepcje i plany, aż wreszcie remont ruszył. I jak można się było spodziewać, nie obyło się bez problemów, ponieważ czujne oczy archeologów wytropiły pod brukiem to i owo. Prace były więc wstrzymywane, były kontynuowane i znów wstrzymywane. Wypada mieć nadzieję, że w przyszłym roku uda się remont rynku doprowadzić do szczęśliwego końca i że nie trafi się żadne nowe odkrycie w kształcie wychodka sprzed pięciu wieków.

S – jak sport. Dostarczają nam radości i smutków kaliscy sportowcy, chociaż obiektywnie trzeba stwierdzić, że apetyt kibiców rośnie w miarę konsumowania sportowych widowisk. Jeszcze 10 lat temu mogliśmy pomarzyć o dwóch drużynach w najwyższej klasie rozgrywkowej, podobnie jak o zwycięstwach KKS-u nad Górdzewami. Teraz mamy w czym wybierać, a mimo to co rusz pojawiają się utyskiwania, najczęściej w formie plucia na oślep w kierunku prezesów klubów. Są na szczęście znawcy od piłki kopanej, rzucanej i podbijanej, którzy odważnie wylewają pomyje na sportowców i kluby z podniesioną przyłbicą. Może należałoby podczas dorocznego podsumowania roku sportowego, wręczyć im honorowe certyfikaty, np. ,,Frustrat pospolity”, ,,Hejter z pobudek osobistych”, ,,Krzykacz do wynajęcia”? Jak się państwu taki pomysł podoba?

T – trasa Kalisz – Ostrów. Wkrótce przestanie jeździć do Ostrowa kaliski autobus o numerze 19E. Dzisiaj trudno jednoznacznie ocenić, czy to dobra, czy zła wiadomość. Będzie dobrze, jeśli kursy ostrowskiej linii M, odpowiedzą na zapotrzebowanie pasażerów, a bardzo dobrze, jeśli pojawi się prywatna inicjatywa, obsługująca transport między Kaliszem i Ostrowem. Póki co wypada czekać na rozwój sytuacji i współczuć tym korzystającym z miejskiej komunikacji, którzy martwią się, że nie będą mogli dotrzeć do szkoły czy pracy.

U – jak uniwersytet. Gdybyśmy prześledzili, jak na przestrzeni ostatnich lat zmieniały się nasze reakcje na hasło Uniwersytet Kaliski, okaże się, jak długą drogę przebyliśmy. Najpierw było to marzenie ściętej głowy, później niezobowiązująca idea, którą chcielibyśmy przekazać w spadku dzieciom, a prawdopodobnie wnukom, a obecnie to całkiem prawdopodobne wydarzenie, które czeka nas już za kilka miesięcy! Ciekawe, czy zawiedzeni, że udało się dokonać niemal niemożliwego, zamilkną, czy tradycyjnie będą wierzgać? Jak państwo myślicie?

W –– jak wybory. Niestety, w nadchodzącym 2023 roku czeka nas oglądanie zdjęć sprzed 4, a może nawet 8 lat. I nie będą to zdjęcia z rodzinnych albumów, ani facebookowe przypominajki, ale wyborcze plakaty kandydatów na ,,umiłowanych przywódców”. Na plakaty można się uodpornić, ale nie da się suchą stopą przejść przez fale propozycji i morze obietnic. Najgłupsze obiecuję notować, a na koniec roku przedstawić w formie listy przebojów. Z poprzednich kampanii bezapelacyjnie pierwszą pozycję w moim rankingu ma ,,Witczakówka”.

Z – jak zdrowie. W Aglomeracji Kalisko – Ostrowskiej przypada 0,87 lekarza na tysiąc mieszkańców. Ta statystyczna wartość wygląda ponuro w zestawieniu z całą Wielkopolską, a jeszcze bardziej dramatycznie, gdy weźmiemy pod uwagę ów wskaźnik w całej Polsce, który wynosi 2,3 lekarza na tysiąc sztuk pacjentów. To może się zmienić, ale nie tak szybko, jak byśmy sobie życzyli, ponieważ wykształcenie lekarza w pełni gotowego do pracy, to 10-letni proces. Dlatego – na koniec alfabetu – wszystkim, niezależnie od preferencji politycznych, stanu konta, stanu cywilnego i stosunku do zasadniczej służby wojskowej, życzę dużo zdrowia!

Podoba‚ Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna! Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej?Wesprzyj nas!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Starsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze
Marta

Fajne!

pyrgus

widać wyraźne skrzywienie w kierunku korwinizmu; po ziobrystach to kolejna plaga na tym portalu…

Najnowsze