baner_FBAnt
Stokado
Baner AWS
baner_apka_2

BANASIAK: Subiektywne podsumowanie kwietnia

Kwiecień – jak to kwiecień – poprzeplatał nam trochę radości i zadowolenia, z odrobiną smutku, czy czegoś tam.

Inwazja zajęcy i donosicieli

Początek miesiąca to inwazja króliczków, zajączków, kurczaków, czy innych tkliwych obrazków, uzupełnionych bezsensownym hasłem ,,Wesołych Świąt”. To wszystko podobno dlatego, że wspominaliśmy najważniejsze wydarzenia w historii świata, czyli zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. Co mają wspólnego zające i młodociane kury z pokonaniem śmierci przez Syna Boga? Tego do końca nie wiadomo. Wiadomo jednak, że pokazywanie okaleczonego ciała Chrystusa źle wpływa na młodzież. Tę samą, która nie ma kłopotów z oglądaniem mordobicia na galach MMA, albo filmów z przypalania papierosem i poniewierania słabeuszy w szkołach na terenie całej Polski.

Przy okazji śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa wspominamy Judasza Iskariotę (Kościół na tę okoliczność ma piękną i symboliczną tradycję osuszania kropielnic w Wielką Środę), niezastąpionego patrona złodziei, konfidentów i donosicieli. Jego spadkobiercy trzymają się w narodzie całkiem dzielnie. Świadczą o tym interesujące archiwa Instytutu Pamięci Narodowej, czy donosy podsyłane do prokuratur, urzędów skarbowych etc, a także życiowe doświadczenie większości z nas. Któż bowiem nie usłyszał ostatnio, np. w ostatnim roku: – W takim razie będę musiał powiedzieć o tym szefowi…  Albo nie dowiedział się o donosie do władz zwierzchnich w wojewódzkiej komórce instytucji? Ups… Państwo wybaczą… Ze względu na niewyparzony język użyłem zakazanego słowa ,,donos”, a oczywiście dzisiaj nie ma żadnych ,,donosów”, są tylko ,,sygnały” i ,,zawiadomienia”. W przestrzeni publicznej pojawiło się nawet ładne określenie na zwykłych donosicieli, których nawet doświadczeni redaktorzy nazywają sygnalistami. Sygnaliści nie donoszą, tylko sygnalizują, albo zawiadamiają. Albo – to jest najlepsze – składają wnioski. I wszyscy są zadowoleni, a donosiciele na pewno.

A propos wniosków. Na początku miesiąca, gdzieś w okolicy Wielkiej Środy media poinformowały, że burmistrz Nowych Skalmierzyc, złożył wniosek ,,o wszczęcie kontroli doraźnej w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad”. Chodzi o obwodnicę Kalisza, o którą modliły się pokolenia. Dzisiaj, gdy wydawało się, że modły zostały wysłuchane, może się okazać, że brak porozumienia samorządów w tej sprawie, doprowadzi do wydłużenia procedur.  Takie wydłużenie może mieć różne konsekwencje, z przesunięciem budowy do 2158 roku włącznie. Naprawdę tym chcecie się, dzieciaki, zapisać w historii??? I takimi sukcesami chcecie się pochwalić wiosną przyszłego roku???

Cena sukcesu: 6 zł z ogonkiem

Sukces odniosła miejska opozycja w Kaliszu! Wygrała głosowanie podczas sesji Rady Miasta Kalisza i radości było co niemiara. Wprawdzie od tego sukcesu minęło kilka dni, ale radocha z tego faktu w szeregach opozycji, nadal jest wyczuwalna. Jaki sukces zatem odniosła opozycja? Uwaga: radni, którzy nie lubią prezydenta Krystiana Kinastowskiego, nie zgodzili się na podwyżkę opłaty za żłobek o 11 zł, a dodatkowo obniżyli opłatę o całe 0,55 zł (słownie: zero złotych, pięćdziesiąt pięć groszy). I kolejna uwaga: nie mówimy o opłacie dziennej, ale miesięcznej. W skali roku mówimy zatem o obniżce o 6 złociszy z 60 grosiwami, czyli mniej więcej o kwocie, którą człowiek gubi każdego miesiąca, albo daje uprzejmym kelnerkom. Przeprowadźmy teraz eksperyment i wyobraźmy sobie, że państwo nie zabiera człowiekowi w podatkach na żłobki dla dzieci znajomych, na szkołę dla wrzeszczących sąsiadów, na stowarzyszenia LQGRBWTA, na ,,bezpłatną” służbę zdrowia, na UE itd. Co by robili zawodowi umilacze życia? Jak mieliby przychylać ludziom i czworonogom nieba? Jakimi sukcesami mogliby się pochwalić? Z drugiej strony wypada się cieszyć, że nasze socjalistyczne państwo nie dopłaca do obcinania i wydłużania paznokci, przygotowywania fryzur trwałych tylko z nazwy, albo do obiadów. Dzięki temu możemy iść do restauracji staropolskiej, albo zdecydować się na wschodnie smaki. Wybrać flaki, galat, ewentualnie połówkę, bądź kebaba z baraniną i sosem czosnkowym. I nikomu nic do tego – nie musimy przy okazji płacić na funkcjonowanie ministerstwa przemysłu spożywczego, ani tabunu urzędników odpowiedzialnych za konsumpcję w gminach, miastach i powiatach. Chociaż socjaliści (bezbożni i pobożni) pewnie śnią o tym co noc.

Symulanci, bohaterowie i złośliwcy

Legia Warszawa zakończyła piękny sen KKS-u Kalisz w Fortuna Pucharze Polski. Naszpikowana gwiazdami drużyna wymęczyła w Kaliszu jednobramkowe zwycięstwo i to właśnie Legia zagra w Dniu Flagi na Stadionie Narodowym z Rakowem Częstochowa. O meczu pisać nie zamierzam – kompetentni redaktorzy portalu latarnikkaliski.pl dokonali kompleksowej analizy i – jak pisał klasyk – nic do dodania, poza tym co napisane. Podzielę się jednak pewną refleksją – mecz przyniósł niespodziewane efekty wychowawcze. Wielu najmłodszych kibiców piłki kopanej, którzy dotychczas patrzyli na Josue, Muciego i innych legionistów z perspektywy telewizora, dostrzegli na żywo w Kaliszu nie bohaterów, ale symulantów i zwykłych boiskowych cwaniaków, którym z pomocą sędziów udało się wygrać w Kaliszu. A, że życie nie znosi próżni, bohaterami zostali Lipkowski, Gordillo i reszta kakaesiaków. Brawo panowie!

Chciałoby się na koniec poświęcić kilka słów piłkarkom ręcznym, ale podobno nie chwali się dnia przed zachodem słońca, a kobiety przed… no powiedzmy przed awansem. Umawiamy się zatem, że dzisiaj nie będzie ani słowa na ten temat, a w sobotę 06.05, będziemy na żywo patrzeć, jak ,,aniołki Kobiego” wygrywają w Arenie z drużyną z Żor. Wcześniej, ostatni mecz przed własną publicznością, zagrają w tym sezonie szczypiorniści. Złośliwi są piłkarze ręczni Energii MKS-u niesamowicie – na początku sezonu ich trener, w obecności kamer, ogłosił urbi et orbi, że jego podopieczni zasługują co najwyżej na grę w lidze centralnej (zaplecze PGNiG Superligi). I jak się wydaje, robił wszystko, żeby im to udowodnić. Ale cyniczni zawodnicy, którzy chyba nie lubią trenera, postanowili zrobić mu na złość i prawdopodobnie utrzymają się w najwyższej klasie rozgrywkowej. Tym samym zepsują statystyki szkoleniowca. Ten w swoim trenerskim CV nie będzie mógł wpisać kolejnego zespołu, który sprowadził do niższej ligi. Łobuzy z tych szczypiornistów!!!


Jakub Banasiak – przez większą część życia zawodowego związany z mediami, współpracował m.in. z Radiem Zet, „Gazetą Poznańską”, „Życiem Kalisza”. W 1999 roku nagrodzony tytułem „Najlepszego dziennikarza Gazety Poznańskiej”, laureat XXIII Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Romualda III Mikoszewskiego „Ziemia najbliższa”. Autor książki „Oswoić media”. Doktorant Akademii Kaliskiej, badający zagadnienia związane z komunikacją w sytuacjach kryzysowych.

Podoba‚ Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna! Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej?Wesprzyj nas!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze

Najnowsze