baner_AK
reklama-SWWS

M. Matysiak – potrzeba żywności długoterminowej i przede wszystkim leków. Jest dużo rannych wśród cywilów i wojskowych

Ludzie byli bardzo zadowoleni, że dojechaliśmy, że tyle przywieźliśmy tych darów. – tak o reakcjach naszych wschodnich sąsiadów opowiada Marcin Matysiak – mieszkaniec gminy Opatówek, który zorganizował akcję pomocy dla Ukrainy

Mateusz Tułacz: Jaka była geneza akcji?

Marcin Matysiak: Cała akcja była spontaniczna. Odezwała się do mnie moja pracownica z Ukrainy, która działa aktualnie jako wolontariusz w jednej z tamtejszych fundacji. Powiedziała, że jest potrzeba zorganizowania pomocy. Odezwaliśmy się do naszej Gminy Opatówek, w akcję zaangażowało się również Starostwo Powiatowe w Kaliszu, był także kontakt ze strony Gminy Blizanów. Zapakowaliśmy samochód i pojechaliśmy. 

Co składało się na dary, z którymi pojechaliście na Ukrainę?

Przede wszystkim żywność, ubrania, leki i środki opatrunkowe. Było także jedzenie dla dzieci i pampersy. Było tego tak dużo, że nie wszystkiemu zdołałem się przyjrzeć. To, co udało się odebrać, było ładnie posegregowane i popakowane. Opisane worki i kartony załadowaliśmy do samochodu i wyruszyliśmy. 

Jak z perspektywy Pana podróży wyglądała sytuacja na Ukrainie? 

Jadąc od Polski, ominąwszy Lwów, gdyż odradzano mi przejazd przez większe miejscowości, był spokój. Jedynie co, to na każdym wjeździe i wyjeździe z miejscowości były punkty kontrolne. Stało na nich wojsko, sprawdzali samochód, dokumenty. Przejeżdżając przez okoliczne wsie nie było widać żywej duszy. Ruch samochodów odbywał się praktycznie w stronę Polski, w głąb Ukrainy praktycznie nikt nie jechał. 

Czy widział Pan jakieś działania wojenne podczas drogi przez Ukrainę?

Osobiście nie, było w miarę spokojnie. Widać było jedynie przejeżdżające pojazdy wojskowe. 

Jakie było miejsce docelowe pomoc? Do kogo ona trafiła? 

Pomoc trafiła do Fundacji Sława w miejscowości Radziwiłów. Zawieźliśmy to do miejscowej świetlicy. Poza nami, dary zwozili tam także mieszkańcy. Otrzymaliśmy pomoc w rozładunku przywiezionych rzeczy, żebyśmy jak najszybciej mogli wracać.

Wolontariusze w świetlicy rozdzielali dary. Część z nich trafi do cywili na okupowanych terenach, część idzie dla walczących na froncie. 

Jakie były reakcje mieszkańców na Pana pomoc?

Ludzie byli bardzo zadowoleni, że dojechaliśmy, że tyle przywieźliśmy tych darów. Cieszyli się także, że jako Polska tak działamy i pomagamy im. Otrzymaliśmy oficjalne podziękowania za otrzymane wsparcie. W drodze powrotnej, w trakcie kontroli prowadzonej przez wojsko, także dziękowano nam za wszystko i kazali wracać szczęśliwie do domu.

Czego najbardziej potrzeba tym ludziom? Jaką pomoc można zapewnić?

Rozmawialiśmy w tym tygodniu, na tę chwilę potrzeba żywności długoterminowej i przede wszystkim leków. Jest dużo rannych wśród cywilów i wojskowych. 

Czy planuje Pan powtórzyć taką akcję?

Cały czas próbujemy coś działać. Na tę chwilę zadeklarowali się, że mogą przysłać samochody, żebyśmy my nie musieli jechać. Jeżeli uda nam się coś skompletować, to będziemy dalej działać, Temat cały czas jest otwarty. 

Dziękuję za rozmowę!

Podoba‚ Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna! Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej?Wesprzyj nas!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze

Najnowsze