baner_AK
reklama-SWWS

Błachowicz: „Dorotka i Zawodzie turystów nie przyciągną”

Tematyka promocji zabytków jest mi bliska z racji zainteresowań zawodowych. Chciałbym zastanowić się na jakie elementy dziedzictwa historycznego (zabytki) należy zwrócić uwagę, żeby gród nad Prosną był częściej odwiedzany przez turystów.

Wypromować można każdą bzdurę, ale to kwestia kompetencji (wiedzy i umiejętności) oraz pieniędzy – rzadziej szczęśliwego trafu, jak w przypadku wizerunku Chrystusa z Borja, przemalowanego przez emerytkę. Ten przykład potwierdza, że wszystko może stać się atrakcją. Sukcesem minionej epoki było przekonanie Polaków, że „Kalisz jest najstarszym miastem w Polsce”. Obok haseł miała znaczenie koordynacja działań na szczeblu państwa. Punktem kulminacyjnym były huczne obchody „18 wieków Kalisza”. Prawda nikogo nie interesowała – w II w. p.n.e. na ziemiach polskich nie było Słowian! Współcześnie, wydaje się, że coraz mniej Polaków kojarzy „starożytną” metrykę miasta. Szkoda, bo pomijając intencje, dawała ona Kaliszowi niezłą rozpoznawalność. Nie rezygnowałbym całkowicie z dobrej, ale słabnącej marki „miasta najstarszego w Polsce”. Faktem jest jednak, że „starożytności” Kalisza takiej, jak wyobrażają ją sobie turyści, po prostu nie ma.

WYRAZISTE, ZAPOMNIANE I ZANIEDBANE

Obiekt, który ma być przedmiotem promocji musi być wyrazisty. Choćby przez wyjątkowy charakter – „bezcenne”, „jedyne takie”, „nie zobaczysz tego nigdzie”. Warunki takie spełnia katedra gnieźnieńska, ratusz w Poznaniu, a z mniej poważnych koziołki. Taki był kaliski obraz Rubensa, choć nie wydaje się, aby siedlecki obraz El Greca ściągał do Siedlec tłumy. Pozornie takich wyrazistych zabytków nie posiadamy – nie jest nim na pewno Zawodzie, ani żadna świątynia. Wydaje mi się, że większą rozpoznawalność (wśród specjalistów) ma patena kaliska i kielich Kazimierza Wielkiego. Nie sądzę, przy całej urodzie tych zabytków, aby mogły one skusić typowego turystę do odwiedzenia miasta. To udaje się tylko obrazowi św. Rodziny (św. Józefa), ale to obiekt kultu. Promowanie „średniowiecznego” Kalisza ma swoje uzasadnienie historyczne (złoty okres miasta), ale bez gotyckich zabytków wydajemy się w tej roli mało wiarygodni. 

Pozostaje jeden naprawdę unikatowy zabytek. Chodzi o samo miasto odbudowane po zburzeniu Kalisza w 1914 roku. Jedyne tej skali, w całości międzywojenne i charakterystyczne w stylu. Kalisz jest historyzującym odpowiednikiem modernistycznej Gdyni. Wspomnę tylko słowa Prezydenta Ignacego Mościckiego, że ze wszystkich dzieł II RP „najbardziej jest dumny z Gdyni i Kalisza”. Pod pojęciem odbudowanego miasta należy rozumieć tzw. „starówkę” oraz fragmenty miasta, które do odbudowy włączono – np. aleję Wolności z teatrem i park. Promocję trzeba zacząć od zera, bo wiedza o znaczeniu międzywojennej „starówki” dotyczy bardzo wąskiego grona specjalistów – historyków sztuki, urbanistyki i dziejów polskiej myśli konserwatorskiej. To, że odbudowany Kalisz został zapomniany jest mało chwalebnym sukcesem władz PRL, które chciały wyprzeć ze świadomości sukcesy II RP. Zainteresowanych odsyłam do badań Anny Tabaki. Nie zajmując się szczegółowo jak promować, potrzebne są choćby efektowne wydawnictwa o międzywojennym mieście (album), wystawy. Pomocą do tworzenia materiałów promocyjnych mogą być zachowane efektowne projekty odbudowy. Inną rzeczą jest konieczność rewitalizacji międzywojennej „starówki” uwzględniającej i wypracowującej konserwatorskie podejście do zabudowy. Na razie jest źle – sztandarowym przykładem jest próba (na szczęście zatrzymana) przekształcenia założenia teatralnego. Fakt, że można rozważać na serio „poprawianie” dzieła jednego z najwybitniejszych architektów międzywojnia (Czesława Przybylskiego) wzbudza grozę! Jakość prac przy zabudowie międzywojennej mieszkalnej jest niska – przykładowo rzemieślnicze tynki zewnętrzne zamieniane są na tanie tynki maszynowe. Normą jest znikanie detalu i stolarki. Rozpoznania historycznego, badań konserwatorskich i architektonicznych brak!

NIE TYLKO ODBUDOWA

Wydaje mi się, że wszelkie próby promocji „miasta średniowiecznego”, „miasta św. Józefa”, czy „legendy wielokulturowego, gubernialnego Kalisza” mają dużo mniejsze szanse odnieść sukces. Bardzo dobrze poprowadzona promocja kultu św. Józefa ma charakter specyficzny, przeznaczona jest dla węższej grupy odbiorców i wykorzystuje specyficzne wewnątrzkościelne kanały komunikacji. Co nie znaczy, że takich wątków nie warto eksplorować pomocniczo, ale tak by nie zmniejszała się wyrazistość obrazu odbudowanego Kalisza. Ciekawa jest choćby klasycystyczna architektura Kalisza – to przecież kilka najokazalszych gmachów publicznych miasta – m.in. trybunał, pałac Komisji Wojewódzkiej. Wątek kultu św. Józefa można wzmocnić innymi wątkami religijno–kościelnymi. Nie da się jednak tego zrobić bez pomocy ze strony kościelnej.

Niestety „Odbudowa Kalisza” jako marka promocyjna nie jest pozbawiona wad. Chociaż mamy piękne międzywojenne budowle, dużo trudniej stworzyć o nich opowieść. Międzywojenny Kalisz nie stworzył legendy na miarę wielokulturowego, gubernialnego Kalisza. Pytanie na ile legenda miasta sprzed 1914 roku jest dziełem Marii Dąbrowskiej i historyków, Edwarda Polanowskiego i Bogumiła Kunickiego. Wydaje się, że Kalisz odbudowany nie posiadał już prężności grodu młodości Dąbrowskiej. Kalisz 1918 – 1939 to miasto powiatowe, architektonicznie na wyrost (to nie przygana) możliwości, ze wspaniałymi gmachami (ratusz, teatr, bank), ale już mocno prowincjonalne (symptomatyczny wyjazd Alfonsa Parczewskiego do Wilna) i zamykające się na wpływy zewnętrzne. Jakby potężna odbudowa i powojenny kryzys w znacznym stopniu wyczerpał jego możliwości. 

Drugą kwestią jest to, że samo miasto – choć bardzo ładne – posiada silną konkurencję ze strony innych, niezwykłych miast polskich. Przewagą (nieco paradoksalną) Sandomierza, Zamościa, Kazimierza nad Wisłą jest ich kameralny charakter – są one ładne i malowniczo położone. Ładne (choć brzydoty ci u nas dostatek), nawet unikatowe miasto konkurujące z innymi ładnymi, unikatowymi miastami może się okazać niewystarczające. Tu pewne szlaki i wskazówki wytyczył PRL, pokazując obok Kalisza zamek w Gołuchowie i pałac w Antoninie. Symbolem tego sposobu myślenia jest ówczesny przewodnik po województwie kaliskim z Gołuchowem na okładce. Pokazując, że obok Kalisza (kolokwialnie mówiąc tuż pod samym nosem) jest jeden z najpiękniejszych zamków w Polsce, mamy szansę wzmocnić nasz przekaz. Do listy „ikonicznych” obiektów „prawie, że w Kaliszu” można znów jako wątki poboczne dodać: pałac w Lewkowie, dworzec graniczny w Skalmierzycach (po rewaloryzacji), dworek Marii Dąbrowskiej i Muzeum Przemysłu w Opatówku. Jednak to rezydencja Czartoryskich, ze wspaniałymi zbiorami (może czas upomnieć się wspólnie o kolekcję waz antycznych) ma olbrzymi potencjał. Sądzę więc, że mówiąc o Kaliszu, trzeba też mówić, że w okolicach znajduje się zamek jak francuskie zamki nad Loarą. Warto przypominać, że grał on w wielu polskich filmach – Akademii pana Kleksa, czy Królowej Bonie. Takie połączenie sił (bo na zamku można mówić też o Kaliszu) pozwoli wzmocnić obie marki i uczynić je bardziej rozpoznawalne w Polsce. Pytanie czy uda się doprowadzić do porozumienia tak różnych podmiotów jak m.in. miasto Kalisz, powiat kaliski, pleszewski, gmina Gołuchów, powiat ostrowski, gmina Skalmierzyce, MOZK i Muzeum Narodowe w Poznaniu Oddział w Gołuchowie i innych? Na razie w Centrum Informacji Turystycznej w kaliskim ratuszu znalazłem jedną małą kartkę z Gołuchowem. Czemu miasto od lat nie podejmuje starań o uzyskanie przez odbudowane miasto statusu pomnika historii, nie pytam. W 2014 roku taki status uzyskało Stare Miasto w Poznaniu.

Nie rozstrzygając tej i innych kwestii, mam nadzieję, że mój krótki tekst stanie się przyczynkiem do szerszej dyskusji.

Fot.: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Podoba‚ Ci się materiał? Udostępnij go i komentuj - Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna! Chcesz by podobnych materiałów powstawało jeszcze więcej?Wesprzyj nas!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Starsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Informacje zwrotne w treści
Zobacz wszystkie komentarze
Przemysław

Autor nie napisał o izbie muzealnej, która powstaje w więzieniu przy ul. Łódzkiej. Będzie to atrakcja na skalę ogólnopolską. Jeśli, oczywiście powstanie.

Najnowsze